Joachim Brudziński przyniósł do "Kropki nad i" ryby dla Moniki Olejnik. "Chcę zostać ministrem gospodarki morskiej"

Poseł Joachim Brudziński z PiS przekonuje, że w kolejnym rządzie Prawa i Sprawiedliwości chciałby zostać ministrem gospodarki morskiej
Poseł Joachim Brudziński z PiS przekonuje, że w kolejnym rządzie Prawa i Sprawiedliwości chciałby zostać ministrem gospodarki morskiej Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
O najgorszych dla Polaków świętach od lat, marzeniach o zostaniu ministrem gospodarki morskiej, najlepszych polskich rybach, przereklamowanych Mazurach i oczywiście o Smoleńsku mówił poseł Joachim Brudziński w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" w TVN24. Polityk wróżył też szybko zmianę władzy. - Z sondażu na sondaż widać wyraźnie wzrost i progres - twierdzi.

Zostać ministrem gospodarki morskiej to marzenie posła Joachima Brudzińskiego z PiS, który w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" w TVN24 zapowiedział, że taki resort zostanie przywrócony natychmiast, gdy tylko ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego powróci do władzy. - PiS musi wrócić do władzy, by odbudować tę dziedzinę, jaką jest gospodarka morska - mówił Brudziński.



Próbował też dowieść, że na morzu i jeziorach zna się jak nikt inny. Dlatego w świątecznym prezencie Monika Olejnik otrzymała od niego... ryby. "Zdrowe, pyszne sielawy z czystych jezior woj. zachodniopomorskiego" - zapewniał poseł. W okresie przedświątecznych zakupów przyszły minister gospodarki morskiej przekonywał również, że należy kupować tylko polskie ryby.

W przyszłym rządzie na względy pochodzącego ze Szczecina ministra nie będą jednak mieli co liczyć na Mazurach. Zachwalając polskie produkty i morze, Joachim Brudziński stwierdził bowiem, że "Mazury są przereklamowane". Tłumaczył też, że obecne władze zupełnie zapomniały o rybakach, którzy na Bałtyku poddawani są znacznie surowszym kontrolom, niż np. Finowie. - Władza odwraca się do morza, choć mamy primera z Trójmiasta - ocenił. Brudziński dodał też, iż w jego ocenie to "ta władza zlikwidowała stocznię w Szczecinie".

Dla Szczecina, polskiego morza i rybaków lepsze czasy mają jednak nadchodzić wielkimi krokami. - Z sondażu na sondaż, różnych sondażowni, w różnych badaniach różnych pracowni, jest coraz lepiej. Widać wyraźnie wzrost i progres - mówił poseł o notowaniach Prawa i Sprawiedliwości. I to wszystko pomimo tego, iż PiS "próbowano medialnie stłamsić" na początku tego roku.


Joachim Brudziński ocenił także, że zbliżające się święta będą "najgorsze od wielu, wieli lat", ponieważ znacznej części Polaków nie będzie stać na kupno dzieciom prezentu pod choinkę. Zdaniem polityka PiS, Polska ma obecnie także inne palące problemy, którym winien jest Donald Tusk i jego gabinet. - Dziś rozsypuje się kolej na Śląsku. Mamy wirtualny budżet, a tysiące ludzi jest zwalnianych z zakładów pracy - wyliczał.

Poseł odniósł się także do zmiany polityki MSZ i ministra Radosława Sikorskiego w sprawie odzyskania od Rosjan wraku Tu-154M. - Zachodzę tylko w głowę, co na to minister Graś - ironizował Brudziński. Przypominając, że teraz szef dyplomacji próbuje poruszyć temat Smoleńska na arenie międzynarodowej podobnie, jak kilka miesięcy temu próbowali to zrobić Anna Fotyga i Antoni Macierewicz. A wówczas rzecznik rządu ocenił ich starania jako coś co, ociera się o zdradę narodową.

Brudziński nie uważa jednak, że rację ma Paweł Kowal z PJN, który wezwał, by wszystkie siły polityczne w naszym kraju "stanęły murem" za Radosławem Sikorskim. Gość "Kropki nad i" stwierdził, iż Prawo i Sprawiedliwość wówczas stanie za ministrem, gdy rząd "nie będzie uprawiał kabotyńskiej polityki na Twitterze". Poseł zwrócił również uwagę, że murem za Sikorskim nie stoi nawet premier Donald Tusk.
Trwa ładowanie komentarzy...