
"Napoleońska kampania Antoniego Macierewicza wgłąb Polski, na której czele stał profesor Biniena z Ameryki, to był wielki pomysł. Polska strona rządowo-niewybuchowo uznała, że racjonalne argumenty do ludzi trafią. Odpuściła. I to był błąd" – mówi w wywiadzie dla "Magazynu Świątecznego" pisarz Janusz Głowacki.
Zbliżająca się rocznica katastrofy smoleńskiej stała się dla Głowackiego okazją, by wytknąć polskiemu rządowi błędną strategię w informowaniu o sprawach związanych z tą tragedią. Jak twierdzi, rządzący próbowali przekonać Polaków racjonalnymi argumentami, a takie z pewnością skuteczne nie są. "Polak to nie jest żadne stworzenie racjonalne, tylko głęboko emocjonalne. W wampiry, upiory, zdrady, męczeństwo uwierzymy" – mówi.
Czytaj także: Co się stanie 10 kwietnia? Rocznica katastrofy smoleńskiej "ma rozgrzać elektorat PiS"
Zdaniem Głowackiego "jesteśmy kombinacją cierpiętnictwa i megalomanii", a przoduje w tym obóz Jarosława Kaczyńskiego. "Czasami ktoś mnie pyta, czy jak wygra PiS to wyjadę. Odpowiadam, że wprost przeciwnie, bo równie śmiesznego miejsca to w ogóle nie będzie na świecie" – stwierdza rozmówca "Magazynu Świątecznego".
Głowacki mówi też o podziałach, jakie nastąpiły w kraju po 10 kwietnia 2010 roku. W jego opinii mamy dwie Polski: prowincjonalną i wielkomiejską. "A młodzież się w tym wszystkim miota z prawa w lewo, z lewa w prawo" – dodaje.
Janusz Głowacki
pisarz
Według Głowackiego na Krakowskim Przedmieściu, gdzie stanął słynny krzyż, odżył mesjanizm i aktualne stało się hasło "Polska Winkelriedem narodów". Z kolei role szatanów przypisano tam Tuskowi, Komorowskiemu i Putinowi. "Powolutku tragedia zamieniła się w tragifarsę" – podsumowuje.
Źródło: "Magazyn Świąteczny"
