GORĄCA DYSKUSJA Polski lekarz wykonujący aborcje w Niemczech obala mity na ten temat

"Panny Wyklęte", czyli polskie artystki śpiewają o patriotyzmie. "Nie chcemy być upolityczniane przez prawą stronę"

Projekt "Panny Wyklęte" realizowany jest w ramach kampanii Rok Żołnierzy Wyklętych
Projekt "Panny Wyklęte" realizowany jest w ramach kampanii Rok Żołnierzy Wyklętych Fot. rokzolnierzywykletych.pl / Greg Klukowski
"Panie, które nie mają ochoty iść w ślady Marii Peszek" - tak określił je publicysta Łukasz Warzecha. "Panny Wyklęte", czyli artystki, które śpiewają o powojennych losach działaczy i działaczek polskiej podziemia, z miejsca zostały zaliczone do prawicowego obozu patriotycznego. Ale czy słusznie? - Mamy próbę upolitycznienia tej akcji z prawej strony, czego bardzo nie chcemy. Jesteśmy apolityczne. A twórczość Marii Peszek akurat mnie się podoba - mówi w rozmowie z naTemat jedna z nich.

Czy można opowiadać o historii inaczej niż przez pryzmat dat i suchych faktów? "Panny Wyklęte" przekonują, że jak najbardziej. To projekt muzyczny Darka "Maleo" Malejonka i Maleo Reggea Rockers, w ramach którego polskie wokalistki nagrały płytę inspirowaną powojennymi losami kobiet "Wyklętych". Tych, które jak 17-letnia Danuta Siedzikówna "Inka", po 1945 roku trafiły do antykomunistycznego podziemia i przeszły piekło w ubeckich więzieniach.

"Ten koncert poleciłbym w szczególności organizatorom różowego marszu 'Orzeł może', który przeszedł ulicami stolicy w Dniu Flagi RP. Posłuchajcie i zobaczcie, jak do młodzieży trafia się z tematami ważnymi, ale trudnymi. Godnie, nie tandetnie" – napisał o występach "Panien Wyklętych" komentator portalu wPolityce.pl. "Szacunek dla pań, które nie mają ochoty iść w ślady Peszek" – skomentował dziennikarz "Faktu" Łukasz Warzecha.

O to, jaką wizję patriotyzmu promuje, czego nauczy polską młodzież i czy rzeczywiście jest odpowiedzią na przesłanie Marii Peszek i akcji "Orzeł może", pytamy Marcelinę Stoszek, artystkę, która obok m.in. Kasi Kowalskiej, Haliny Mlynkovej i sióstr Przybysz wzięła udział w projekcie.

Jak została pani "Panną Wyklętą"?

Marcelina: Musze przyznać, że kiedy dostałam zaproszenie do udziału w projekcie, początkowo nie wiedziałam, na czym będzie on polegał. Dopiero potem dowiedziałam się, że chodzi o Żołnierzy Wyklętych. To było dla mnie spore wyróżnienie, móc napisać tekst o tej tematyce i wystąpić z artystkami takimi jak chocażby Kasia Kowalska czy Halinka Mlynkova. Na początku zastanawiałam się, czy w ogóle uniosę ten temat, ale potem mocno zagłębiłam się w tę historię i nie przypuszczałam, że to aż tak może wciągnąć.

Wcześniej interesowała się pani takimi tematami?

Nie. W szkole, jak to w szkole, te tematy były przekazywane w nie do końca ciekawy sposób. Zresztą, uważam, że szkoła za bardzo skupia się na starożytności, a zbyt mało uwagi poświęca najnowszej historii. Teraz, kiedy przy okazji projektu dokładnie wczytałam się w materiały, zaczęłam oglądać filmy i wywiady z rodzinami Żołnierzy Wyklętych, stwierdziłam, że trochę jednak żałuję, że wcześniej się tym nit interesowałam. I pewnie stwierdzi tak każdy, kto się z tą historią zapozna. To bardzo ważne nie tylko dla samej wiedzy, ale też świadomości, że to m.in. dzięki tym ludziom żyjemy jak żyjemy.

A czy łatwo jest śpiewać w ten sposób o historii? Patriotyzm oparty na pojęciach takich jak "bohaterstwo" i "honor" jest dziś modny?

Nie chcę mówić o patriotyzmie w kategoriach: modny lub nie. Dla mnie polega on na tym, że tęsknię za ojczyzną kiedy jestem za granicą, że chwalę się sportowcami, którzy odnoszą sukcesy, że wynalazki Polaków są dla mnie prawdziwym powodem do dumy. Projekt "Panny Wyklęte" to na pewno wzniosłe promowanie patriotyzmu, ale przede wszystkim chodzi w nim o tym, by pokazać prawdę o ludziach, którzy po II wojnie światowej nie zakończyli walki. Temat Wyklętych był pomijany, a my chcemy wykrzyczeć, że należy mu się zainteresowanie. Pamięć o historii to też część patriotyzmu.

Na prawicowych portalach "Panny Wyklęte" już zostały zaszufladkowane jako przeciwwaga dla ostatniej akcji "Orzeł może". Nie boi się pani, że akcja nagle stanie się polityczna?

Absolutnie nie chcę, by "Panny Wyklęte" były czemukolwiek przeciwstawiane. To jest taka dziwna polska mentalność, że zawsze trzeba wytknąć, że coś jest robione przeciwko komuś. Tymczasem my jesteśmy zupełnie apolityczni, ani z prawej, ani z lewej strony. Wszystkie artystki powiedzą to samo, bo nie o politykę i nie o ideologię tu chodzi.


Jeden z publicystów napisał nawet, że to projekt dla tych, którzy sprzeciwiają się wizji patriotyzmu promowanej np. przez Marię Peszek...

Akurat mnie się twórczość Marii Peszek podoba, bo ona głośno mówi o tym, co jest teraz i co nas wkurza. A wkurza nas także polityka, która mnie osobiście kompletnie nie obchodzi i która tutaj nie ma nic do rzeczy. W naszych tekstach nie mówimy o teraźniejszości, ale o prawdzie historycznej.

A pierwsze reakcje? Jak odebrany został ten projekt?

Jestem dopiero po pierwszym koncercie, więc głównie mogę oceniać reakcje po wywiadach i wypowiedziach. Na pewno dzieje się jakiś szum i jest spore zainteresowanie, a z drugiej strony mamy próbę upolitycznienia tej akcji z prawej strony, czego bardzo nie chcemy. Z tego, co wiem, to są plany, by odbywały się kolejne koncerty: nie tylko w Warszawie, ale też w innych miastach. Dla mnie ważne jest szczególnie to, że przekaz trafia do młodych ludzi, którzy nie chcą uczyć się historii tylko na podstawie dat. U nas muzyka wpada w ucho, a teksty są łatwe. Młodzi przychodzą i potem zastanawiają się, kim jest "Inka". To najlepszy sposób na naukę historii.

Gdyby pojawiła się szansa na udział w kolejnym projekcie tego typu zdecydowałaby się pani?

Gdyby dotyczyło to historii, a nie polityki, to jak najbardziej.

Barbara Muzyka-Konarska
producentka projektu "Panny Wyklęte"

Miejsce Panien Wyklętych to szufladki "historia" i "muzyka". A jeśli możemy przyporządkować te szufladki jakiejś "komodzie", to może nią być patriotyzm. My sami nie porównujemy się do żadnych akcji społecznych czy politycznych, żadnej nie osądzamy, nie krytykujemy. Każdy ma prawo do swojego postrzegania Narodowego Orła, dla jednych jest on biały i ma koronę, dla innych różowy. Wolny kraj i wolność w traktowaniu symboli narodowych.

Nie życzymy sobie też przypisywania projektu jakiejkolwiek opcji politycznej. Historia Żołnierzy Wyklętych to dobro narodowe WSZYSTKICH Polaków. I do wszystkich chcemy dotrzeć. Z muzyką i historią, nie z polityką, która nie ma z naszą kampanią nic wspólnego. Odbiór społeczny skupia się na szczęście na bohaterach naszej kampanii i na wartościach artystycznych niezwykłej pracy Maleo Reggae Rockers i naszych rewelacyjnych wokalistek, a sugestie polityczne - jak dotąd - to tylko dosłownie jednostkowe zapytania osób, które zwyczajnie nie znają tej części polskiej historii, w przeciwnym razie nie zadawali by takich pytań.


Marcelina – wokalistka, autorka tekstów, kompozytorka, założycielka zespołu "Marcelina". W 2012 roku otrzymała nominację do nagrody Fryderyków w kategorii "debiut roku". W 2011 roku ukazał się jej debiutancki album.

Czytaj także:

Na plecach wytatuowana kotwica, na ramieniu żołnierz. "Żołnierze wyklęci" wzorem dla młodzieży

Komuniści z Wyborczej kontra patriotyczni kibole, czyli 1 marca obchodzimy Dzień Wyklętych
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj