E-papierosy za tanie. Senator: Czas obłożyć je akcyzą

Akcyza na e-papierosy? Nowy podatek i wzrost ceny to dobry sposób na ograniczenie dostępu młodzieży do tej używki?
Akcyza na e-papierosy? Nowy podatek i wzrost ceny to dobry sposób na ograniczenie dostępu młodzieży do tej używki? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
– Nawet piwo o niewielkim przecież stężeniu alkoholu jest niedostępne dla osób poniżej 18. roku życia, a taki e-papieros owszem. Ta kwestia wymaga uregulowania. I dlatego też jestem zwolennikiem jak najszybszego obłożenia papierosa elektronicznego akcyzą – mówi naTemat senator Bolesław Piecha. Nie tylko były wiceminister zdrowia ale i inni lekarze przekonują, że nowy podatek nałożony na palaczy najlepiej zadba o zdrowie Polaków.

Wydawało się, że dzięki e-papierosom palacze znaleźli sposób, by nie tylko przestać uprzykrzać życie niepalącym, ale i wreszcie nieco zadbać o swoje zdrowie i... portfel. Markowy e-papieros to wydatek rzędu kilkuset złotych, kilkanaście złotych kosztują olejki, które wystarczają na dużo dłużej niż coraz droższe paczki klasycznych papierosów. Te czasy zdają się jednak mijać. – E-papierosy uciekły spod gilotyny prawa, a są zwykłą używką. Mają przecież szkodliwe działanie i państwu powinno zależeć na ograniczeniu ich dostępności – mówi w rozmowie z naTemat senator Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia. – Podobnie jak alkohol i papierosy powinny być więc obłożone akcyzą – dodaje.



W parlamencie słychać coraz więcej podobnych głosów. I choć dziś najgłośniej o opodatkowaniu elektronicznych papierosów mówi tylko opozycja, tak jej propozycji rząd raczej nie odrzuca. E-papierosy nie są dziś opodatkowane niczym oprócz VAT-u. Na klasycznych rząd zarabia tymczasem 188 zł za każde tysiąc sztuk i do budżetu państwa trafia ponad 31 proc. maksymalnej ceny detalicznej.

Nieopodatkowany e-papieros, czyli nieodkryte bogactwo
Z prawdziwej żyły złota, którą jest dynamicznie rozwijający się rynek papierosów elektronicznych w Polsce państwo dotąd nie zgarnęło więc praktycznie nic. A z roku na rok liczba użytkowników e-papierosów podwaja się. Na świecie więcej "elektronicznych palaczy" jest obecnie tylko w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Biorąc pod uwagę stosunek użytkowników e-papierosów do liczby ludności, jesteśmy prawdopodobnie światowym liderem. Eksperci oceniają, że to wszystko właśnie za sprawą ceny. Ta jest nad Wisłą bajecznie niska, bo według Ministerstwa Finansów e-papieros nie jest wyrobem tytoniowym więc nie może podlegać akcyzie ustalonej na tego typu produkty.

– Nadal zawiera w sobie jednak nikotynę, która ma zły wpływ na nasze zdrowie. Jako neuroprzekaźniki podawany w patologicznych dawkach bardzo szkodzi ludzkiemu organizmowi. Olejki do e-papierosów nikotyny tymczasem wciąż właśnie takie stężenie nikotyny zawierają – tłumaczy Bolesław Piecha.

Zdaniem senatora Prawa i Sprawiedliwości, obecny status elektronicznych używek dla palaczy wynika z faktu, iż przy ostatniej próbie usankcjonowania kwestii palenia w naszym kraju o e-papierosach mówiła zaledwie jedna ekspertyza. Dodatkowo dym z urządzeń został zbadany w niej przy okazji oceny szkodliwości dymów, które wytwarza się na przykład podczas koncertów, bo tworzy je się podobnie jak dym z e-papierosa. – Udowadniano wówczas, że ten nie ma to właściwości szkodliwych. Pytanie, czy przypadkiem nie ma ich jednak koncentracja dymu – mówi senator Piecha.

Musi być drogi, bo jednak szkodzi
– Według danych WHO e-papieros rzeczywiście zawiera mniej substancji, które wydzielane są przy spalaniu zwykłego papierosa. Spodziewamy się zatem jego mniejszej szkodliwości, a osoby zmieniające klasyczne papierosy na elektroniczne powinny na tym zyskać – stwierdza dr Łukasz Balwicki z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Programów Zdrowotnych. Lekarz natychmiast dodaje jednak, że e-papierosy nikogo raczej nie wyleczą z nikotynizmu. Wręcz przeciwnie. – Nikotyna w nich zawarta jest substancją uzależniającą, a badania dowodzą, że uzależnienie od nikotyny sprzyja kolejnym uzależnieniom – dodaje.

W ocenie środowisk medycznych, e-papierosy jak najszybciej muszą więc stać się o wiele trudniej dostępne niż obecnie. Szczególnie dla najmłodszych, którzy dziś mogą kupić je praktycznie bez żadnych ograniczeń. – Te produkty pozostają teraz poza jakąkolwiek kontrolą. Przede wszystkim należałoby więc wprowadzić zakaz sprzedaży ich nieletnim. Wtedy nadal młodzież znajdzie jednak sposób, by je kupić. Dlatego cena produktu jest często najlepszym narzędziem ograniczania dostępu – tłumaczy specjalista. I dodaje, że zaporową cenę najlepiej ustanowi wysoki podatek.

Bolesław Piecha: Podatek ochroni najmłodszych
– Po nałożeniu akcyzy cena będzie oczywiście wyższa, ale to właśnie dobry sposób na ochronę młodych – przekonuje Bolesław Piecha. – Nawet piwo o niewielkim przecież stężeniu alkoholu jest niedostępne dla osób poniżej 18. roku życia, a taki e-papieros owszem. Ta kwestia wymaga uregulowania. I dlatego też jestem zwolennikiem jak najszybszego obłożenia papierosa elektronicznego akcyzą – stwierdza senator PiS.

Polityk ma jednak wątpliwości, czy nowy podatek od e-papierosów powinien być równie mocno uderzający w kieszeń palaczy i interes producentów, co akcyza na wyroby tytoniowe. Jego zdaniem, przed opodatkowaniem elektronicznych papierosów konieczna jest głęboka analiza zależności między ich ceną, dostępnością i szkodliwym wpływem na zdrowie. – Być może ta akcyza powinna być niższa ze względu na to, iż e-papieros trochę mniej szkodzi. Aczkolwiek w tym dozowniku z olejkiem czasem znajdują się dawki nikotyny przekraczające te w klasycznych papierosach. Mało mamy na ten temat danych, ale pewne jest, że akcyza to konieczność – mówi wprost.

Podobnie ocenia dr Łukasz Balwicki. Lekarz ma jednak nadzieję, że nowy podatek od e-papierosów choć trochę zasili fundusze organizacji walczących z wciąż powszechnym uzależnieniem Polaków. – Bo teraz z wyborami tytoniowymi jest tak, że rząd teoretycznie narzuca na nie akcyzę, by ograniczyć dostęp i stworzyć środki na cele zdrowotne, a tak naprawdę akcyza służy tylko i wyłącznie łataniu dziury budżetowej. Na walkę z paleniem nie trafia nic – żali się przedstawiciel PTPZ.

Balwicki zwraca również uwagę, że opodatkowaniu nigdy nie będą raczej podlegać same urządzenia. Znacznie łatwiej obłożyć kolejnym podatkiem akcyzowym będzie olejki, którymi się e-papierosy uzupełnia. Porównując ich obecną ceną do zmian akcyzy na klasyczne papierosy można sądzić, że z przeciętnie kilkunastu złotych ceny tzw. liquidów poszybować mogą wkrótce nawet do około 100 zł. A wtedy problemy z "elektronicznymi palaczami", którzy uważają, że dymka mogą puścić dziś już wszędzie znikną pewnie z dnia na dzień. Większości szybko przestaną się e-papierosy opłacać.

Orban e-papierosów zakazał, UE chce nimi leczyć
Być może pomysły na zwiększenie wpływów budżetowych z kieszeni użytkowników e-papierosów wyprzedzą jednak działania Brukseli, która przy okazji prac nad dyrektywą tytoniową wzięła na celownik także te urządzenia. Unijni eksperci postulują, by wszystkie produkty zawierające powyżej 4 mg nikotyny były uznane za produkty lecznicze. Oznacza to, że ich producenci zostaliby zmuszeni do zdobycia kosztownych zezwoleń na wprowadzenie takich e-papierosów na rynek. Część się więc wycofa, pozostali podniosą ceny. W UE regulować nie chcą jednak tych e-papierosów, które nikotyny mają mniej.

Jeszcze dalej w walce z elektronicznymi papierosami poszedł niedawno rząd Viktora Orbana na Węgrzech. Od początku lipca tego typu urządzenia i olejki do ich uzupełniania są nad Balatonem zabronione, a ich rozprowadzanie stanowi surowo karane przestępstwo. We Francji uznano natomiast, że e-papierosy zasadniczo niczym nie różnią się do zwykłych papierosów i objęto je w większości podobnymi obostrzeniami. Polska propozycja opodatkowania e-papierosów wydaje się jednak nie budzić takich kontrowersji jak decyzje Budapesztu i Paryża. Zarówno Vikorowi Orbanowi, jak i Francoisowi Hollande'owi zarzucano bowiem, że uderzając w rynek e-papierosów dbają tylko o to, by obniżać przestały się wpływy za akcyzy na klasyczne papierosy.

Trwa ładowanie komentarzy...