
Kolejne rosyjskie reżimy mają się świetnie między innymi dlatego, że tyrani z Kremla zawsze stawiają na silną propagandę i cenzurę. I w grubym błędzie byli ci, którzy sądzili, iż podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które już w lutym rozpoczną się w Soczi będzie inaczej. Wielu sądziło, że to czego nie pokażą media oficjalnie, uda się przedstawić światu dzięki narzędziom takim, jak Twitter i Instagram. Władimir Putin zadbał jednak, by nic takiego nie mogło mieć miejsca...
Paradoksalnie zbliżające się igrzyska mogą być znacznie lepiej ocenzurowane od tych, które zorganizowano w Moskwie latem 1980 roku. Wtedy zresztą Zachód imprezę bojkotował, więc i niewygodnych dziennikarzy było w ZSRR mniej. Teraz zjadą do Soczi nam Morzem Czarnym z całego świata, ale jeśli tylko wrzucą na Twittera czy Instagram coś niewygodnego dla komitetu organizacyjnego lub rosyjskiego rządu, zapewne natychmiast stracą olimpijską akredytację.
Poinformował o tym Wasili Konow, szef rządowej agencji informacyjnej R-Sport, w gestii której leży dysponowanie akredytacjami dla mediów chcących relacjonować Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Na specjalnej konferencji prasowej oznajmił on, iż każdy dziennikarz prasowy, który będzie tweetował na temat tego, co dzieje się na rosyjskich igrzyskach musi liczyć się z tym, że jego akredytacja może zostać natychmiast anulowana, a on zostanie zmuszony do opuszczenia imprezy.
Od dłuższego czasu wiadomo było o tym, iż bez specjalnego zezwolenia dziennikarze prasowi nie mogą robić żadnych materiałów multimedialnych. Informował o tym sam MKOl. Teraz Konow uściślił, iż takiego rodzaju akredytacji nie dostanie nikt, kto nie posiada profesjonalnego sprzętu fotograficznego lub wideo. Nie ma więc mowy o tym, by dziennikarz, którego obowiązkiem jest pisanie materiałów prasowych uwieczniał wydarzenia z igrzysk na "amatorskich" zdjęciach ze smartfonu.
Rosjanie nie pozostawiają też wątpliwości, że wszelkie zakazy będą sprawnie egzekwowane. Igrzyska w Soczi to bowiem najważniejsze wydarzenie w najbliższym kalendarzu rosyjskich służb specjalnych, a funkcjonariusze FSB już od wielu lat monitorują każdą wzmiankę na temat przygotowań do tego, co miało być świętem sportów zimowych. "Sportowcy i kibice przybywający na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi w lutym będą musieli zmierzyć się z prawdopodobnie najsilniejszym i najbardziej intensywnym szpiegowaniem ich i nadzorowaniem w historii igrzysk" - ostrzegał już w październiku Shaun Walker z "Guardiana".
Czytaj także:
Źródło: Poynter.org / TheGuardian.com
