Skandaliczny portal sfinansowany z państwowych pieniędzy. Instruuje jak brać narkotyki i dokładnie opisuje seks analny

Seks w moim mieście - opisy seksu analnego i zażywania narkotyków sfinansowane z pieniędzy państwa
Seks w moim mieście - opisy seksu analnego i zażywania narkotyków sfinansowane z pieniędzy państwa Fot. sekswmoimmiescie.pl
Portal "Seks w moim mieście", sfinansowany w 90 proc. z państwowych pieniędzy, opisuje między innymi... jak bezpiecznie brać narkotyki. To nie wszystko. Wiele osób jest oburzonych także bardzo dokładnymi i dość obrzydliwymi opisami gejowskiego seksu analnego, które się tam znajdują. Do tego samego zdania doszli chyba autorzy, którzy stronę właśnie czasowo zablokowali.

"Seks w moim mieście" (niedostępna w chwili publikacji tekstu) to kampania mająca uświadamiać homoseksualistów o zagrożeniach zarażenia się wirusem HIV. Stylistyką nawiązuje do "Seksu w wielkim mieście" – nawet kolory i czcionka ta sama, co w słynnym serialu. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Polska kampania jest zdecydowanie ostrzejsza. Działa od października, koordynuje ją kilka organizacji pozarządowych. Sfinansowało zaś Krajowe Centrum ds. AIDS. Organizacje pozarządowe w akcję włożyły jedynie 1,5 tysiąca złotych, a państwo – ok. 90 tysięcy.


Jak brać dragi
Chociaż kampania to także ulotki czy szkolenia dla barmanów, to największe wątpliwości budzi portal "Seks w moim mieście". Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia ze zwykłą stroną kampanii. Pierwsze co widzę to mężczyźni na pół ekranu wypowiadający w dymkach dwuznaczne kwestie. Wyżej menu – jak "to" robię, czyli krótki tekst mówiący nam czy zachowujemy się bezpiecznie oraz kilka rzetelnych porad na temat tego jak nie zarazić się HIV i innymi chorobami oraz co robić w przypadku ewentualnego zarażenia.

Dalej jest dział... "Pod wpływem". Tu zaczyna się robić ciekawiej. Wchodzę w kategorię amfetamina i oczom nie wierzę. Na stronie kampanii mającej przestrzegać przed HIV, widnieje całkiem dokładna instrukcja jak skutecznie i bezpiecznie zażywać narkotyki.


Autorzy portalu nie tylko dbają o ogólne zasady zażywania narkotyków, ale i szczególne. W dziale amfetamina czytamy dalej:

Seks w moim mieście

"Jeśli zdecydujesz się na donosowe używanie amfetaminy – używaj dziurek od nosa zamiennie. Nie obciążaj tylko jednej – amfetamina podrażnia błonę śluzową w nosie, może powodować krwawienie.

Decydując się na użycie amfetaminy zacznij od małej dawki i sprawdź, jak na Ciebie działa. Kiedy będziesz pod wpływem amfetaminy zadbaj o to, żeby się nie odwodnić."


Podobnie jest z innymi narkotykami. Dokładny opis co to jest, jak działa, jakie może mieć skutki uboczne i wreszcie – jak bezpiecznie zażywać. Dla równowagi podkreślę, że opisany jest również alkohol.

Gejowski seks
Mniej widoczne na pierwszy rzut oka są relacje mężczyzn, którzy opowiadają o swoich przygodach seksualnych. Wygląda to jak portal społecznościowy – z profilami, zdjęciami, danymi. Oczywiście, wszystko jest fikcyjne. Opowieści "użytkowników" są zaś tak ostre – między innymi bardzo dokładne opisy seksu analnego i szczegóły gejowskich pieszczot – że nie nadają się do publikacji, co podkreślała już "Rzeczpospolita". I nie jest to wyłącznie nadwrażliwość redaktorów "Rzepyj" – po prostu nie ma po co cytować dalej takich tekstów.

Gazeta oburza się, że instrukcje zażywania narkotyków i opisy obscenicznego wręcz seksu finansowane są z pieniędzy państwa. Dla "Rz" inicjatywę ocenił prof. Andrzej Zoll, prawnik, karnista, który uważa, że "służby" powinny się wszystkiemu przyjrzeć. Bo narkotykowe instrukcje mogą być "pomocą w zażywaniu", co jest łamaniem prawa, a seks-opowieści mogą zostać potraktowane jako pornografia, której użytkownik sobie nie życzy.

Czy masz 18 lat?
Oczywiście, przed wejściem na stronę trzeba potwierdzić, że jest się pełnoletnim, ale to nie zmienia faktu, że z państwowych pieniędzy sfinansowano m.in. instrukcje bezpiecznego zażywania narkotyków. Czy tak być powinno i czy takie elementy niezbędne są w kampanii mającej ostrzegać przed HIV?

Zdaniem Tomasza Szypuły, działacza gejowskiego i naszego blogera – nie ma się czym oburzać. – Nie zgodzę się z tym, że profilaktyka narkotykowa nie ma nic wspólnego z HIV. Do wielu ryzykownych zachowań dochodzi pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Przecież prócz opisu ryzykownych zachowań seksualnych jest też część informacyjna dotycząca używek – podkreśla Szypuła.

Nasz rozmówca zauważa, że są to przecież instrukcje bezpieczniejszego, a nie bezpiecznego zażywania narkotyków. – Bo żadne używanie nie jest bezpieczne. Poza tym, jeśli chodzi o narkotyki w Polsce, to jest to temat bardzo kontrowersyjny, niemal tabu. Opisy zachowań ludzi po alkoholu nie budzą takich emocji. Myślę, że tworcy nie chcieli moralizować i mówić: nie bierz narkotyków, bo są złe. Wyszli z założenia, że ich zadaniem jest przeciwdziałanie zwiększonej liczbie zakażeń HIV i nie są od tego, by pouczać na temat szkodliwości narkotyków. Wszyscy wiedzą, że one są niebezpieczne i jeśli ktoś ich używa, robi to na własną odpowiedzialność – wskazuje Szypuła.

Zakażeń ma być mniej
– Tutaj cel jest jeden, nadrzędny: by zakażeń i zachowań ryzykownych było jak najmniej. To nie instrukcje obsługi narkotyków i jestem pewien, że jak ktoś już używa, to wie co takie substancje powodują. Nie wierzę, że to zachęci do brania jakąkolwiek nową osobę. Ja wiem, że to kontrowersyjne, ale nie bądźmy hipokrytami. Wycięcie części dotyczącej narkotyków byłoby hipokryzją, bo narkotyki są i ludzie je biorą. Bez tej części przeciwdziałanie zakażeniom byłoby mniej skuteczne – podkreśla Szypuła. I dodaje, że na Zachodzie takie kampanie nie budzą emocji i kontrowersji.

Tomasza Szypuły nie oburza też, że zostało to sfinansowane z pieniędzy państwa. – A z jakich innych środków miałaby być finansowana kampania społeczna? To jest w naszym interesie, pana, moim i każdego, by było jak najmniej zakażeń HIV, bo koszty leczenia tej choroby są znacznie większe, niż te 90 tysięcy wydane na kampanię – wyjaśnia nasz rozmówca.

Język środowiska
W kwestii niemal obscenicznych opisów scen seksu, Szypuła zgadza się z autorami kampanii: że w takich przypadkach trzeba używać języka, który trafi do danego środowiska. – Jeśli chodzi o kampanie społeczne, to nie jest żadną tajemnicą, że naukowe teksty nie trafiają do odbiorców. Nie tylko w sprawach HIV, ale również tych bardziej błahych jak np. palenie papierosów. Że papierosy powodują raka czyta każdy, ale dopiero zdjęcia zniszczonych nim organów trafiają do wyobraźni – wskazuje.

– Próba mówienia językiem profili randkowych czy anonsów zmusza do zastanowienia dane osoby nad tym, co robią. Czasem chęć realizacji fantazji może sprawić, że ktoś do końca życia będzie ponosił konsekwencje. Lepiej przed tym przestrzegać – podkreśla Szypuła. Jak przypomina, naukowe opisy tych spraw są już na stronie ministerstwa zdrowia. – Najwyraźniej tamte metody nie działają, skoro twórcy sięgnęli po taką formę – podsumowuje.

Forma okazała się jednak zbyt kontrowersyjna, bo około południa strona została czasowo zablokowana. W sieci pojawi się z powrotem dopiero po przeanalizowaniu zawartych tam treści.


Komunikat Krajowego Centrum ds. AIDS
Już po opublikowaniu tego tekstu Krajowe Centrum ds. AIDS wydało poniższy komunikat.

Krajowe Centrum ds. AIDS

Krajowe Centrum ds. AIDS informuje, że treści zamieszczone na stronie internetowej www.sekswmoimmiescie.pl nie były akceptowane przez Centrum. Forma, treść oraz zawartość serwisu jest wyłącznie dziełem autorów. Właściciel serwisu w swoim oświadczeniu przeprosił i poinformował Krajowe Centrum ds. AIDS o zamknięciu strony. CZYTAJ WIĘCEJ


ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdrowieInternetNarkotykiHomoseksualizm
Skomentuj