Rafał Ziemkiewicz znowu ostro uderza w PiS i Antoniego Macierewicza.
Rafał Ziemkiewicz znowu ostro uderza w PiS i Antoniego Macierewicza. Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta

W polskiej polityce ten weekend mógłby minąć dość nudno. Niby na dobre trwa już kampania, ale de facto działo się niewiele. Największy zamęt od sobotniego popołudnia wywołuje jednak felieton Rafała Ziemkiewicza, który w bezpardonowy sposób kolejny raz rozprawia się z Antonim Macierewiczem i jego tezami na katastrofę smoleńską. RAZ oskarża też PiS, że ciągła gra Smoleńskiem służy temu, by przez lata spokojnie trwać w opozycji i nie ryzykować przejęcia władzy.

REKLAMA
"I już, można odetchnąć. Groza powrotu do władzy nieco się rozproszyła. Można wrócić do wygodnego partyjnego narzekactwa na złowrogą rolę wrogich mediów i piętnowania odstępców oraz zdrajców sprawy. Jak dobrze pójdzie, da się przetrwać w wiecznej opozycji jeszcze niejedne wybory" - w ten sposób Rafał Ziemkiewicz komentuje ostatnie działania Prawa i Sprawiedliwości, które sprawiają, iż partia znowu przegrywa w sondażach z Platformą Obywatelską.
PiS nie chce wygrać?
Zdaniem Ziemkiewicza, forsowanie kolejnych kuriozalnych tez o katastrofie smoleńskiej i podjudzanie do konfliktu z Rosją, to wyrachowana gra liderów PiS. Potrzebna do tego, by nigdy nie przejąć władzy. To łączyłoby się bowiem ze zbyt wieloma zagrożeniami dla obecnego systemu panującego w partii Jarosława Kaczyńskiego.
"Pewnie, u władzy byłoby więcej konfitur do podziału i rozdania, ale to może nawet lepiej, że ich nie ma. Od razu zaczęłyby się pchać do struktur tłumy chętnych, jak w 2010, znowu trzeba by się trudzić ich wykaszaniem, odstraszaniem, trzeba by montować koterie, żeby się utrzymać na pozycjach, a na dodatek zaczęłyby się wraz z władzą i forsą przekręty, tropione przez wrogie media… A w opozycji za nic się nie odpowiada, z niczego nie trzeba się tłumaczyć" - atakuje idol polskiej prawicy.
Macierewicz na celowniku
Najostrzej publicysta komentuje jednak działalność zastępcy Jarosława Kaczyńskiego, czyli Antoniego Macierewicza. - Nie byłoby tego, gdyby nie nie on. Antoni, Antoni i jeszcze raz Antoni - wykrzykiwał podczas PiS-owskich obchodów czwartej rocznicy katastrofy prezes PiS. I serdecznie dziękował Macierewiczowi za odkrycie kolejnej prawdy o przyczynach wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku.
Tych zasług "Antoniego" nie widzi RAZ. "Nie można utrzymywać, że wszystkie zebrane przez prokuraturę dowody nie są dowodami, a dowodem jest wzięte nie wiadomo skąd zdjęcie, przekazane pokątnie nie wiedzieć przez kogo „dane uzyskane z Rosji” albo – co już stanowi kompletne horrendum – animacja komputerowa zrobiona po katastrofie przez pracowników rosyjskiej telewizji" - pisze.
"Doprawdy, wolałbym wykazywać dziury logiczne w oficjalnej narracji, i zwykle to robię, ale pospolite ruszenie, jakie zgromadził koło siebie Macierewicz, zaczyna brnąć w groteskę" - stwierdza dziennikarz, który szczególnie popularny jest właśnie wśród elektoratu PiS. A raczej był popularny, bo dziś jest cytowany w samej Kancelarii Premiera: