Co by się stało, gdyby cały świat przestawił się na wegetarianizm?
Co by się stało, gdyby cały świat przestawił się na wegetarianizm? Fot. Robert Robaszewski / Agencja Gazeta

Wegetarianie namawiają do porzucenia mięsa, przynajmniej raz w tygodniu. Ale gdyby nagle wszyscy na świecie w ogóle przestali jeść mięso miałoby to ogromne konsekwencje dla gospodarki, środowiska i naszego zdrowia. Spadłyby ceny gruntów, kilkaset milionów najbiedniejszych mieszkańców Ziemi utraciłoby źródło dochodu, ale za to wzrosłaby skuteczność stosowania antybiotyków.

REKLAMA
Świat bez mięsożerców – taką wizję roztacza przed nami dziennikarka amerykańskiego serwisu Slate. I próbuje ocenić, jakie skutki przyniosłaby taka zmiana. Najlepiej przewidziano wpływ na klimat i środowisko. Dzisiaj to właśnie zwierzęta, a nie fabryki są największym producentem gazów cieplarnianych. Jak wyliczyli w 2009 roku holenderscy naukowcy gdyby ludzkość zrezygnowała z mięsa do 2050 roku produkcja dwutlenku węgla spadłaby o 17 proc., metanu o 24 proc., a związków azotu o 21 proc.
Taka epidemia wegetarianizmu jeszcze mocniej wpłynęłaby na gospodarkę. Spadłoby zapotrzebowanie na ziemię, więc jej ceny znacząco by się obniżyły. Jednak z hodowli zwierząt żyje aż 1,3 miliarda ludzi, z czego 987 mln to ludzie ubodzy. Duża część z nich, szczególnie w Azji i Afryce straciłoby źródło utrzymania, bo uprawa roślin wymaga mniejszej liczby rąk do pracy. Część z nich można by zachować, gdyby ludzie nadal jedli inne niż mięso produkty zwierzęce, takie jak jajka, mleko czy masło.
Dzisiaj, szczególnie na farmach przemysłowych, zwierzęta są leczone antybiotykami, które zostają w mięsie. Dlatego gdyby ludzie przestali jeść mięso spadłaby oporność na antybiotyki, która dzisiaj jest jednym z największych wyzwań medycyny. Jedzenie mięsa obniżyłoby też ryzyko chorób, szczególnie układu krążenia.

Źródło: Slate