Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin.
Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin. Fot. wikipedia.org / A.Savin CC

Rosyjskie władze w końcu odczuły sankcje nałożone przez Zachód po aneksji Krymu. Wizytujący Naddniestrze wicepremier Rosji nie dostał pozwolenia na przelot nad Rumunią, w drodze powrotnej do Moskwy. Po tym zajściu Rogozin napisał na Twitterze: "Tak, panowie Rumuni, wkrótce wyjaśnimy wam, kim jesteście i co o was myślimy" i zagroził, że następnym razem poleci bombowcem Tu-160.

REKLAMA
Przedstawiciel Kremla odwiedził Naddniestrze w ramach obchodów Dnia Zwycięstwa, obchodzonego w Rosji 9 maja z okazji zakończenia II wojny światowej i pokonania hitlerowskich Niemiec.
Rogozin jest jednym z moskiewskich dygnitarzy, którego objęły unijne i amerykańskie sankcje. Przekonał się o tym osobiście, kiedy wracał z separatystycznego regionu Mołdawii, który nie kryje swoich prorosyjskich sympatii. Władze w Kiszyniowie obawiają się, że Naddniestrze podzieli los zaanektowanego przez Rosję Krymu.
logo
Wicepremier Rosji sugeruje użycie bombowca Tu-160 wobec Rumunii. Fot. Screen Twitter.com / http://bit.ly/1lgM4Mt
Władze Rumunii podkreślają, że stosowały się do sankcji nałożonych przez Brukselę, a z kolei rząd w Kijowie przekonuje, że samolot z Rogozinem na pokładzie sam zawrócił do Kiszyniowa i Ukraina nie wydawała zakazu na jego przelot.
Rosyjska agencja TAR-TASS poinformowała, że wicepremier Rosji wrócił do kraju samolotem rejsowym. Na Twitterze pogroził Rumunii użyciem potężnego bombowca Tu-160. Rumuński MSZ wydał oświadczenie, w którym domaga się wyjaśnienia, czy wpis Rogozina jest "oficjalnym stanowiskiem Federacji Rosyjskiej wobec Rumunii jako państwa członkowskiego Unii Europejskiej i NATO".
logo
Bombowiec Tu-160. Fot. Bob Schleiffert / Flickr CC-BY-SA
Problemy z podróżą powrotną do Moskwy z Naddniestrza miał także Władimir Medinski, rosyjski minister edukacji. Twierdzi on, że samolot, którym leciał "wszedł w przestrzeń powietrzną Ukrainy, wykonał pętlę, zawrócił i wylądował w Kiszyniowie".
Ukraińskie MSZ odpowiada, że zarzuty strony rosyjskiej to "tania prowokacja" i przekonuje, że Ukraina nie wydawała żadnych zakazów lotów nad jej terytorium. Rzecznik ukraińskiego resortu spraw zagranicznych Wasyl Zwarycz oświadczył, że strona rosyjska nie występowała o zgodę na przelot, a poza tym zgodnie z zasadami ruchu lotniczego nie jest konieczne informowanie o tym, kto znajduje się na pokładzie samolotu, i dlatego władze Ukrainy nie mogły wiedzieć, kim są pasażerowie - informuje tvn24.pl.