
Czas na ostatnie akordy tej kampanii. Choć według sztabowców PO Prawo i Sprawiedliwość szykuje na koniec spot poniżej pasa, na pięć dni przed wyborami partia Kaczyńskiego pozytywnie zaskakuje.
REKLAMA
Spoty PiS oprócz dobrej technicznie "Zmiany" w eurokampanii to pasmo albo porażek przy realizacji "jakiegoś" pomysłu (pierwszy spot Karskiego), albo po prostu porażek (drugi spot Karskiego).
Na szczęście sztabowcy PiS na końcu postanowili pokazać, że potrafią też inaczej i z sensem. Jak w spocie, w którym "postkomunistyczno-liberalna" konkurencja przedstawiona jest jako pomazana markerem różnokolorowa plama, a odbiorca jest w stanie domyślić się dlaczego.
Dobrze wygląda też drugi klip, w którym wyborca przedstawiony jest jako kandydat stawiający się na rozmowę o pracę. Kandydat oczywiście przez pracodawcę olewany.
PiS trochę jednak zmarnował potencjał tego spotu podczepiając go nie pod promocję partii, a dyskusyjnej akcji polegającej na wysłaniu 50 tys. mężów zaufania do pilnowania komisji wyborczych.
Ale może nie wybrzydzajmy. Nie w eurokampanii, w której doszło do ponadpartyjnego porozumienia sztabów w sprawie eksploracji dna wyborczej żenady.
