"Nie wiedziałem, o co chodzi. Zabrali mi prawo jazdy". SA Wardęga znów ma problemy z policją i… zapowiada zemstę

SA Wardęga znów ma problemy ze stróżami prawa.
SA Wardęga znów ma problemy ze stróżami prawa. Fot. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=720471537991954&set=a.292553564117089.65522.100000873440132&type=1&theater
“Gdy wczoraj wracałem z Krakowa do Warszawy przytrafiła mi się bardzo przykra sytuacja...” – zaczyna swoją opowieść Sylwester Adam Wardęga, który po raz kolejny miał nieprzyjemności ze stróżami prawa. Tym razem funkcjonariusze zabrali mu prawo jazdy.

Zaledwie trzy miesiące temu popularny komik SA Wardęga został skazany przez sąd za „próbę wywołania niepotrzebnej czynności funkcjonariuszy policji tj. interwencję i pościg”– chodziło o głośny film “Police trainer”, w którym Wardęga udawał, że pije alkohol, a następnie testował kondycję stróżów prawa.

Ale mający na pieńku z mundurowymi vlogerdoświadcza z ich rąk także innych nieprzyjemności: ostatnio wlepiono mu grzywnę za zarabianie na YouTube bez działalności gospodarczej, a w niedzielę Wardęga… stracił prawo jazdy. Całe wydarzenie opisał w poniedziałek na Facebooku.

Jak pisze Wardęga, w niedzielę jechał samochodem z Krakowa do Warszawy, gdy zatrzymał go pędzący na sygnale policyjny radiowóz.

SA Wardega

Pan Władza twierdził, że próbował mnie zatrzymać 5 kilometrów wcześniej, a ja nie zatrzymałem się do kontroli. Nakazał mi zawracać na bardzo ruchliwej trasie Kraków-Warszawa tak byśmy wrócili dokładnie do miejsca gdzie wydarzyła się rzekoma "próba zatrzymania" (nonsens?). CZYTAJ WIĘCEJ


Policjanci twierdzili, że Wardęga przekroczył prędkość, ale… nie byli w stanie tego udokumentować (“bo niby radar się zrestartował”). W efekcie zabrano mu prawo jazdy. “Gdy zapytałem co mam teraz zrobić, bo inni pasażerowie nie mają prawa jazdy a znajdujemy się ponad 200km od domu policjant odparł ‘To nie mój problem’ “ – twierdzi Wardęga.


Dodaje też, że gdy chciał się skontaktować telefonicznie z prawnikiem, usłyszał, że "My już musimy jechać bo mamy inną interwencję!". “Taki mamy kraj... rany się goją... trener policji wkrótce obudzi się…” – kończy swój wpis Wardęga, ewidentnie zapowiadając, że w swojej “prywatnej wojnie” z policją nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Cieszy się za to, że ma dwóch świadków, którzy jechali z nim w samochodzie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...