
Włodzimierz Czarzasty publicznie kłóci się z Grzegorzem Napieralskim. Joanna Senyszyn narzeka na lokalne struktury lewicy w Świętokrzyskim, a dla Ryszarda Kalisza i Marka Siwca powrotu do SLD nie ma. Po eurowyborach czas na rozliczenia, a szef partii Leszek Miller zapowiada, że za publicznie pranie brudów będzie banicja.
REKLAMA
Grzegorz Napieralski za słaby wynik warszawskiej jedynki SLD (Wojciech Olejniczak) oskarża mazowieckiego barona lewicy Włodzimierza Czarzastego. Tajemnicą poliszynela jest to, że panowie za sobą nie przepadają. – Grzegorz chodził i opowiadał, że zażąda głowy Czarzastego za kiepski wynik Olejniczaka, ale na posiedzeniu zarządu spuścił z tonu; w ogóle nie poruszył tego tematu – przekonują rozmówcy „Gazety Wyborczej”.
Choć do Brukseli Sojusz nie wysyła silnej reprezentacji, to dla polityków SLD liczy się pokonanie Europy Plus Twój Ruch z Januszem Palikotem na czele. O ile udział w konkurencyjnym ugrupowaniu Aleksandra Kwaśniewskiego SLD jest w stanie wybaczyć, to z samym Palikotem Sojusz wszedł na wojenną ścieżkę. Dlatego też władze partii zapowiedziały walkę o kilka nazwisk, które startowały z list EPTR. Wśród nich wymienia się Kazimierę Szczukę i Barbarę Nowicką. Natomiast na powrót do macierzy nie mogą liczyć Kalisz i Siwiec. "Teren by tego nie zrozumiał, dla działaczy oni są zdrajcami" – czytamy w dzienniku.
Mimo wszystko jednak Leszek Miller nie chce, by problemy te były omawiane na forum publicznym. Według "GW" lider Sojuszu zapowiedział na zarządzie partii, że za publiczne pranie brudów będzie po prostu wyrzucał z ugrupowania.
Za słaby wynik wyborczy zarówno SLD jak i TR, politycy obu grupowań obwiniają się nawzajem. Politycy z frakcji Palikota przekonują, że „balastem (w Twoim Ruchu – przyp. red.) są dawni ludzie SLD, bo odstręczyli od partii wyborców antysystemowych z 2011 r.”. W odpowiedzi dawni politycy Sojuszu podkreślają, że to oni byli siłą napędową na listach Palikota. – Tylko dzięki dawnym działaczom SLD udało się uzyskać 3,5 proc. poparcia w eurowyborach, bo inaczej Twój Ruch skończyłby jeszcze gorzej - twierdzą w rozmowach z "Rz".
