Justyna Kowalczyk o medialnej burzy: Nie jestem naiwna. Doskonale wiedziałam, że tak będzie
Justyna Kowalczyk o medialnej burzy: Nie jestem naiwna. Doskonale wiedziałam, że tak będzie Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Wywiad, w którym Justyna Kowalczyk opowiedziała o swojej depresji trafił niemal do wszystkich mediów. Poruszające wyznanie wywołało prawdziwą burzę wokół polskiej biegaczki, która walczy o powrót do formy psychicznej. W swoim najnowszym felietonie pisze, że dostaje mnóstwo podziękowań od obcych ludzi. Nie jest także zdziwiona zainteresowaniem mediów. – Wielki ciężar właśnie spadł mi z barków – pisze Kowalczyk.

REKLAMA
– Burza się rozpętała. Nie jestem naiwna. Doskonale wiedziałam, że tak będzie – napisała na łamach "Przeglądu Sportowego". Jak mówi, zna mechanizm działania mediów, który poznała od kuchni już dawno. Biegaczka podkreśla jednak pozytywne strony udzielonego wywiadu, który trafił do ludzi w podobnej sytuacji.
– Za wszystkie słowa otuchy dziękuję. Za wszystkie próby pomocy również. A najbardziej za setki opowieści o podobnych problemach i kończące je w prawie każdym przypadku podziękowania za odwagę. Tak, trzeba być odważnym. Można być też bardzo bezsilnym, zdesperowanym i czuć wielki lęk. Można myśleć co dalej, jak zostanie to przyjęte. Jak ludzie od teraz będą na mnie patrzeć – napisała Justyna Kowalczyk.
Utytułowana sportsmenka pisze również o tym, że nie przejmuje się wpływem wywiadu o depresji na jej wizerunek, czym zajmowały się już niektóre media. – Co mądrzejsi mówią o wizerunku i o czymś tam jeszcze. Wiecie gdzie człowiek ma wizerunek, gdy nie chce jutra? No właśnie tam... Nikt kto nie balansował na granicy życia (nawet ją przekraczając) nigdy nie zrozumie – czytamy w felietonie.
Justyna Kowalczyk podkreśla, że po słowach o swojej depresji czuje się lepiej. – Tak, wielki ciężar właśnie spadł mi z barków. Nie, nie uzdrowiłam się. Ale mam nadzieję, że wykonałam choć mały kroczek w tym kierunku – komentuje Kowalczyk.