
Minister kultury Szwecji, Lena Liljeroth, kroi ciasto i z zadowoleniem zabiera je na talerzyk. Byłoby to zupełnie normalne, gdyby nie fakt, że tort ma kształt czarnoskórej kobiety. Cała sytuacja została nagrana i wywołała burzę w skandynawskim kraju. Makode Aj Linde, artysta i twórca ciasta, twierdzi, że chciał w ten sposób zwrócić uwagę na problem okaleczania kobiet w Afryce. To nie pierwszy raz, kiedy kontrowersyjna forma przysłania przekaz. Czy tak powinno być?
Wszystko to odbyło się z okazji 75. rocznicy Szwedzkiej Federacji Artystów. W muzeum sztuki nowoczesnej w Sztokholmie Makode Aj Linde skonstruował wyjątkowo okrutną, dla odbiorcy, instalację. Tułów to ciasto przeznaczone do krojenia. Głowa zaś należała do samego Linde, schowanego pod stołem. Gdy widzowie-uczestnicy performance'u kroili ciasto, głowa przeraźliwie krzyczała. W tle - śmiechy i rozluźnienie.
Za naczelną prowokatorkę w kulturze popularnej uważa się Madonnę. Jej najbardziej szokującym występem było założenie korony cierniowej i "powieszenie się" na krzyżu podczas koncertu w 2006 roku. Piosenkarka chciała w ten sposób zwrócić uwagę na problem głodu na świecie.
- Metoda, jaką przyjął artysta, nie ma nic wspólnego z żeńskim obrzezaniem. Może być uznane tylko za kpinę z rasizmu - stwierdza dla Al-J Kitimbwa Sabuni. Zupełnie inaczej podchodzi do tego profesor Ryszard Ługowski, specjalista od performance'u z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. - To krojenie symbolizowało jakiś problem, forma była związana z przekazem, a artysta sam się w dziele umieścił, więc nie można tego oceniać aż tak surowo - uważa profesor.
- To pewne nadużycie ze strony artysty. Polityk została zmanipulowana, by wziąć udział w tym przedstawieniu - ocenia prof. Ługowski. - Chociaż, oczywiście, mogła się przygotować i sprawdzić co to za instalacja i czemu służy.
Hollywood zniszczy Zachodnią Cywilizację CZYTAJ WIĘCEJ
W Polsce podobne kontrowersje wzbudziło zdjęcia penisa w krzyżu. Takie "dzieło" w 2001 roku stworzyła Dorota Nieznalska i w jej zamyśle miała to być krytyka męskości. Wyszła zaś ogólnopolska awantura i zarzuty o obrazę uczuć religijnych. Posłowie Ligi Polskich Rodzin wkroczyli wówczas na drogę sądową, ale ostatecznie - chociaż dopiero w 2010 roku - Nieznalską uniewinniono. Uzasadnienie było takie, że artystka nie chciała nikogo obrazić. Ponownie jednak, krytycy nie wydawali się specjalnie wzburzeni ani zdziwieni.
Czasem artyści zbyt bezpośrednio nawiązują do swojej idei. Guillermo Vargas z
W polskiej polityce jednym z największych prowokatorów jest Janusz Palikot. Zasłynął m.in. wystąpieniem na konferencji prasowej ze sztucznym penisem w ręku. Jego intencją wówczas było zauważenie problemu molestowania i gwałtów na komisariatach. Jego przekaz, niestety, zgubił się w doniesieniach medialnych. CZYTAJ WIĘCEJ
Artystka w rozmowie z nami podkreśla, że w Polsce rzadko zdarzają się humbugi. Poziomu wystaw pilnuje cały system - kuratorzy, dyrektorzy, krytycy i wreszcie sami twórcy.
- Niektórzy robią to z wyczuciem, a niektórzy przekraczają moralną granicę. Ale czasem bez kontrowersji ciężko jest coś przekazać - uważa prof. Ługowski. - To problem dzisiejszych czasów. Medialna rzeczywistość spycha artystów w niszę. Dlatego twórcy, szczególni młodzi, kiedy chcą zaistnieć, wywołują skandale - tłumaczy profesor. Jego zdaniem, artyści sięgają po kontrowersje, bo sztuka z galerii i wystaw nie jest obecna w mediach, a przecież jakoś przekaz musi trafić do szerszej grupy osób.
Zazwyczaj media, jak i opinia publiczna, pytają artystów: gdzie jest granica? Zuzanna Janin proponuje jednak, by spojrzeć na to z drugiej strony. - Ja bym raczej zadała pytanie: czy są granice braku zrozumienia lub niechęci zrozumienia wobec artysty? - mówi nam artystka. - W rozwiniętych społeczeństwach, wyedukowanych, artyści pełnią wyjątkową funkcję: są swoistym papierkiem lakmusowym, który pokazuje problemy, ograniczenia, ludzkie nieszczęścia - tłumaczy Janin.

