
Czego możemy spodziewać się po dwumeczu Barcelony i Chelsea? Na pewno wielu emocji. Pewnie też wielu kontrowersji sędziowskich. I przepięknych bramek. Tak przynajmniej wychodziłoby, gdyby spojrzeć na rywalizację obu drużyn w minionych latach. Oto najciekawsze, najbardziej zapadające w pamięć momenty.
REKLAMA
W 2005 roku obie drużyny spotkały się w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz był w stolicy Katalonii. Do przerwy prowadzi Chelsea, 1:0, ale ostatecznie przegrywa bo Barcelona w drugiej połowie strzela dwa gole. I tu dochodzi do pierwszego w dziejach tej rywalizacji zaszczucia sędziego. - Widziałem jak trenerzy Barcelony wychodzili w przerwie z pokoju pana sędziego - mówi Portugalczyk po meczu. Przekaz ma być jasny. Spisek, przekręt. Szwed Anders Frisk dał Barcelonie wygraną.
Zobacz jak szwedzki sędzia wyrzucił z boiska piłkarza Chelsea:
Dzwonię do Jakuba Jankowskiego, sędziego piłkarskiego, zarazem blogera naTemat. - Wiesz, mecze Barcelony z Chelsea mają to do siebie, że wywiera się dużą presję na sędziach. A już szczególnie tego typu gierki lubi Jose Mourinho. Tyle tylko, że takie machinacje jak ta z Friskiem bardzo mi się nie podobają. Są sprzeczne z duchem sportu. Wyobraź sobie, że ktoś takiemu Cristiano Ronaldo grozi teraz śmiercią i on postanawia zakończyć karierę - mówi Jankowski.
Ostatnie porównanie jest nieprzypadkowe, bo Frisk po sprawie z Mourinho odbierał liczne groźby. - Zginiesz ty, zginie twoja rodzina - słyszał w słuchawce. Niedługo później postanowił zakończyć karierę.
Karierę po meczu Chelsea z Barceloną kontynuował Norweg Tom Henning Ovrebo. Jemu też zarzucono faworyzowanie Barcelony. Tym razem mecz odbywał się w Londynie, był rok 2009, spotkanie rewanżowe. W Barcelonie bramek nie było. U siebie Chelsea prowadziła 1:0 i była w wielkim finale. Tyle tylko, że później w pięciu kontrowersyjnych sytuacjach nie podyktował dla Anglików rzutów karnych. A trener Chelsea Guus Hiddink mówił po meczu o "najgorszym sędziowaniu jakie widział w życiu".
Telewizja analizuje decyzje norweskiego sędziego:
- Pamiętam tą słynną sytuację jak Ballack w końcówce meczu biegnie za sędzią przez całe boisko i ciągle coś mu krzyczy do ucha. To nie były raczej miłe słowa, bo chwilę wcześniej on nie odgwizdał ręki w polu karnym Barcelony - mówi mi Jankowski. I dodaje: - Ale generalnie Norweg nie miał szczęścia do meczu. Trafił na wiele sytuacji niejednoznacznych, ciężkich do oceny. Wiadomo, jak jest ręka w polu karnym, sędzia musi ocenić odległość, moc uderzenia i ułożenie ręki. To nie jest takie proste, choć jestem przekonany, że gdyby w tamtej sytuacji podyktował karnego, nikt nie miałby potem do niego pretensji.
Ale rywalizacja tych dwóch drużyn to nie tylko pretensje do sędziów, ale i piękne gole. W meczu, który prowadził Ovrebo, Barcelona długo przegrywała i wyglądała już na bezradną, pogodzoną z porażką. Aż do doliczonego czasu gry, gdy na rozpaczliwy strzał zdecydował się Andres Iniesta. Była sama końcówka i bardzo trudna sytuacja, piłka z lewej strony, on nawet nie przyjmował, uderzył prawą nogą, do bramki szesnaście metrów. Nawet geniusz trafiłby raz na dziesięć prób. Jemu się jednak udało:
Tak strzelał Iniesta:
Ale to nie jedyny piękny gol Barcelony na londyńskim stadionie. Jose Mourinho na Camp Nou przegrał w 2005 1:2, ale w rewanżu cieszył się z awansu bo jego podopieczni wygrali 4:2. Jednak to bramka gości była ozdobą spotkania. Ronaldinho czarował i czarował przed polem karnym Chelsea, wszyscy bali się go zaatakować. Wydawało się, że obrońcy uniemożliwiają mu jakikolwiek strzał, tymczasem Brazylijczyk znalazł między nimi lukę i piłka wylądowała w siatce. Genialny gol, do tego jakże mądry i cwany.
Genialny gol Ronaldinho:
Dziś zaczyna się kolejny odcinek tej rywalizacji. Miejmy nadzieję, że gdyby taki tekst miał powstać za kilka lat, przykłady z roku 2012 będą nam się narzucać na samym początku.
