Wojciech Orliński z "Gazety Wyborczej" napisał, że PO w ramach zwrotu na lewo powinna podnieść podatki dla najbogatszych
Wojciech Orliński z "Gazety Wyborczej" napisał, że PO w ramach zwrotu na lewo powinna podnieść podatki dla najbogatszych For. Robert Kowalski / Agata Grzybowska / AG

"Podnieście podatki 'tłustym misiom' i obniżcie najuboższym, (...) żeby najwyżej kilku misiów odłożyło na później zakup maserati. A jak im się nie podoba, niech sobie wyjeżdżają do Rosji jak Depardieu, nie będę po nich płakać" – napisał do polityków Platformy Obywatelskiej Wojciech Orliński z "Gazety Wyborczej". I wywołał burzę. Redakcyjny kolega zarzuca mu "łamanie ideowych fundamentów 'GW'", a prezes Almy Jerzy Mazgaj twierdzi, że to "idiotyczna, pusta demagogia" rodem z czasów stalinizmu.

REKLAMA
Orliński swój "list do Platformy" opublikował najpierw na stronie Instytutu Obywatelskiego, czyli think tanku PO, a ostatnio na łamach "Gazety Wyborczej". Z pozycji zdeklarowanego wyborcy tej partii postuluje, by w końcu wykonała ona zwrot w lewo. Twój Ruch i SLD cieszą się nikłym poparciem i wykrwawiają się w wojenkach, więc dlaczego Platforma miałaby nie "schylić się" po głosy lewicowców.
Przydusić misia
Co ten zwrot miałby oznaczać? Publicysta wymienia m.in. "obronę świeckości państwa" i "dowartościowanie pracy", ale najwięcej emocji wzbudził jego postulat dotyczący podatków. Jak pisze, nie rozumie, dlaczego zarabiający kilka czy kilkadziesiąt razy więcej od niego prezesi spółek giełdowych "mają płacić liniowe 19 procent".
Wojciech Orliński

Platforma kiedyś proponowała liniowy podatek dla wszystkich według formuły 3×15. To był moim zdaniem głupi pomysł. Na taką Platformę nigdy bym w życiu nie zagłosował. Ale już nie ma polityków forsujących takie pomysły. A PIT w Polsce nadal jest praktycznie liniowy, w dużym stopniu dzięki Zycie Gilowskiej. To znaczy, że nieproporcjonalnie surowo opodatkowani są najubożsi, ku pożytkowi „tłustych misiów”. Czytaj więcej

A więc Platforma, jeśli chce (co jest przez Orlińskiego pożądane) sięgnąć po lewicowy elektorat, musi dokręcić śrubę "tłustym misiom", a poluzować biedniejszym.
"Podnieście podatki 'tłustym misiom' i obniżcie najuboższym (zwiększając kwotę wolną od podatku albo obniżając stopę, albo waloryzując progi – albo wszystko naraz). W cywilizowanych krajach kapitalistycznych podatki dochodowe są ostro progresywne: najubożsi płacą mało (albo i wcale), a 'tłuste misie' dużo" – pisze Orliński.
I dorzuca jeszcze jeden atut takiego rozwiązania. "Ich jest mało, nie ma co zabiegać o ich głosy. A jak im się nie podoba, niech sobie wyjeżdżają do Rosji. Bonne journée!".
Ten straszny kapitalista
Pomijając sam postulat bardziej progresywnego systemu podatkowego, uderza prowokacyjna retoryka. Bogaty to "tłusty miś" (określenie to wymyślił nie Orliński, a szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz), którego główną ambicją jest zakup maserati. "Misiów" jest niewiele, więc po co się z nimi liczyć. Będą się sprzeciwiać? Droga wolna, nikt ich w Polsce nie trzyma.
Taki obraz nie podoba się Jerzemu Mazgajowi, właścicielowi delikatesów Alma, jednemu z najbogatszych Polaków. Podobnie jak Orliński przyznaje się do głosowania na PO, ale reprezentuje przeciwne, liberalne skrzydło jej wyborców. Tekst publicysty "GW" mocno go wzburzył.
– Demagogia, pustosłowie, idiotyzm. Po pierwsze tych "misiów" nie jest kilku. Oni utrzymują setki tysięcy Polaków. U mnie pracuje 5,6 tys. ludzi. Każdy ma rodzinę, więc dzięki mojej spółce utrzymuje się ponad 20 tys. osób. Mało? Pan Orliński tworzy wizerunek kapitalisty z lat 50. minionego wieku. W ręku cygaro, na głowie cylinder, ucisk klasy robotniczej, te sprawy. To niebywałe – mówi w rozmowie z naTemat.
logo
Według Jerzego Mazga mniej więcej takich wizerunek przedsiębiorcy stworzył w swoim tekście Wojciech Orliński
Podwyżka podatków dla najbogatszych to według niego fatalny pomysł.
– Jak można karać ludzi za to, że są pracowici? Że zamiast leżeć pod palmami czy kupować maserati otwierają fabryki. Dziś rozwijają się te kraje, które postawiły na klasę średnią. To ona napędza popyt, tworzy miejsca pracy. Uważam, że w interesie Polski są jak najniższe podatki. Tam, gdzie jest podatek liniowy, żyje się całkiem dobrze. Wpływy do budżetu wcale nie maleją, a jeśli już, to tylko w pierwszych dwóch miesiącach. To tak jak z akcyzą: podwyższono ją, a dochody wcale nie wzrosły – tłumaczy.
Jerzy Mazgaj
przedsiębiorca

Zresztą, o czym my tu rozmawiamy? PO nie podwyższy podatków dla najbogatszych. W pewnych momentach może nie jest tak probiznesowa, jak mogłaby być, ale jednak, jak się popatrzy na ostatnie 7 lat, to w biznesie nie działy się straszne rzeczy. Najważniejsze, że nie przeszkadza.

"Zwolennik lewicy ujawnia ciągoty autorytarne"
To i tak wyważone wypowiedzi. Redakcyjny kolega Orlińskiego Wojciech Maziarski skomentował "list do Platformy" w dużo ostrzejszych słowach. Zarzucił wręcz publicyście, że "bez skrępowania ujawnia ciągoty autorytarne".
"Trochę mnie też zdziwiło, że redaktor przepuścił tekst jawnie kwestionujący wartości, które są ideowym fundamentem 'Gazety Wyborcze' i o które walczyły pokolenia polskich demokratów, ale dowiedziałem się, że to taka prowokacja intelektualna, żeby wywołać dyskusję" – napisał.
Maziarski nie bardzo widzi możliwość dyskusji z ludźmi, którzy mają poglądy podobne Orlińskiemu. Bo "chcą narzucić swój model życia i system wartości". "Z tekstu Orlińskiego dowiedziałem się, że autor bardzo nie lubi zamożnej klasy średniej, czyli ludzi jeżdżących sportowymi terenówkami, mieszkających w zamkniętych osiedlach i kupujących wodę w sklepie. Żeby ich tego pozbawić oraz skłonić do jeżdżenia autobusami i picia kranówki, mój imiennik chce im przywalić karne podatki. A jak im się nie podoba - won do Rosji' – napisał.
"Najwyraźniej Orliński nie przyjmuje do wiadomości tego, że liberalne, demokratyczne państwo prawa jest wspólną przestrzenią, w której szanowane są systemy wartości i style życia różnych grup społecznych. Tłuste misie jeżdżące SUV-ami są tak samo pełnoprawnymi obywatelami Rzeczypospolitej i członkami wspólnoty jak jeżdżący rowerami wychudzeni wyznawcy lewicowych ideałów. Przysługuje im taka sama godność i w swojej ojczyźnie mają prawo żyć tak, jak im się podoba, a nie tak, jak się podoba Orlińskiemu" – podsumował.
Kara za pracę?
A co na postulat Orlińskiego adresat jego listu, czyli Platforma? Zapytałem Marcina Święcickiego, posła PO z sejmowej komisji finansów. Też nie podoba mu się retoryka, bo hasła o misiach, maserati i Rosji uznaje za "ideologiczne zadęcie". – Raczej powinniśmy iść w kierunku jednolitej stawki podatku z dużymi kwotami wolnymi na dzieci. To jest system progresywny. Podwyższanie podatków byłoby karaniem za pracę – stwierdza.
– Ale najważniejsze jest to, że w PO nigdy nikt tego nie wprowadzi. Platforma nie jest partią lewicową – dodaje.