Na miesjce Władimira Putina jest co najmniej 7 prawdopodobnych kandydatów.
Na miesjce Władimira Putina jest co najmniej 7 prawdopodobnych kandydatów. Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

Władimir Putin może powoli zacząć obawiać się reakcji oligarchów na kolejne sankcjie Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Jeżeli presja na rosyjski sektor energetyczny i finansowy będzie się nasilać, a Rosja cały czas będzie obiektem międzynarodowego ostracyzmu, to Putin prawdopodobnie będzie musiał pożegnać się z Kremlem. Jego następca jednak wcale nie musi okazać się lepszą opcją dla Polski i Ukrainy.

REKLAMA
Siergiej Szojgu
Coraz głośniej mówi się o tym, że prezydentem Rosji po Władimirze Putinie, którego czas na Kremlu może powoli dobiegać końca, ma szansę zostać obecny minister obrony i były szef resortu spraw nadzwyczajnych Siergiej Szojgu. To polityk i wojskowy, który w kręgach władzy na Kremlu obraca się od 1991 roku. Od mniej więcej dwóch lat jest bardziej popularny niż były prezydent i obecny premier Rosji Dimitrij Miedwiediew.
Szojgu jest postrzegany jako "człowiek od zadań specjalnych". Przez całe lata 90. i pierwszą dekadę XXI wieku pojawiał się wszędzie tam, gdzie coś się działo - powódź, pożar, atak terrorystyczny - i sprawnie zarządzał całą akcją. A przynajmniej tak pokazywały to prokremlowskie media.
W karierze Siergieja Szojgu jest też wątek polski - to on nadzorował specjalną grupę śledczych, która badał miejsce katastrofy smoleńskiej i był obecny na miejscu zaraz po tragedii. Pod jego rządami polityka zagraniczna Kremla zapewne zmieni się, ale nieznacznie.
logo
Fot. www.kremlin.ru
Dimitrij Rogozin
Drugim kandydatem, który jest wymieniany jako potencjalny następca Putina jest obecny wicepremier w rządzie Dimitrija Miedwiediewa, Dimitrij Rogozin. To jeden z najbardziej bojowo nastawionych polityków na Kremlu i pasjonat Twittera. W obecnym rządzie odpowiada za nadzór nad przemysłem zbrojeniowym.
Rogozin dał się też poznać w NATO, ponieważ przez trzy lata był ambasadorem Rosji przy Sojuszu Północnoatlantyckim. Twierdzi, że płynnie posługuje się czterema językami. To nacjonalista i polityk zdecydowanie antyzachodni. W kręgach władzy na Kremlu znalazł się, kiedy jego partia Rodina połączyła się z ugrupowaniem Sprawiedliwa Rosja.
O tym jak będzie wyglądała polityka zagraniczna Kremla pod rządami Rogozina może świadczyć chociażby tweet, który w tłumaczeniu na polski brzmi: "Ukraińscy naziści chcą iść na Zachód, a ukraińskie krowy kierują się na Wschód. Nawet bydło ma więcej rozumu".
logo
Fot. Shutterstock.com
Aleksiej Kudrin
Kudrin nie jest wyrazisty jak Szojgu czy Rogozin. Ale to może być jego zaleta. Aleksiej Kudrin jest specjalistą od gospodarki i finansów publicznych, co po okresie odczuwania mniej lub bardziej dotkliwych sankcji może być w cenie.
W 2011 roku Kudrin został uznany za najlepszego ministra finansów na świecie. To ogromny kapitał, który może wykorzystać w grze dyplomatycznej. Kudrin ma szansę grać na bycie bezpieczną alternatywą w stosunku do nieobliczalnego Putina.
To polityk wyważony i zapewne takie relacje będzie budował z Polską, choć z pewnością będzie bronił interesów ekonomicznych Rosji. Marcin Wojciechowski, dziś rzecznik MSZ, tak opisywał Kudrina na łamach "Polityki": "Żadnej ekstrawagancji na Twitterze, w Internecie czy w wystąpieniach publicznych. Każde oświadczenie przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, by nie powiedzieć o jedno słowo za dużo. Potrafi skrytykować obecne władze, ale zawsze konstruktywnie i nie za ostro, by nikogo nie obrazić".
logo
Fot. Shutterstock.com
Siergiej Ławrow
Szef rosyjskiego MSZ jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osobistości na Kremlu. Potrafi być ostry, ale to dyplomata obyty w relacjach z głowami państw i innymi możnymi tego świata.
Siergiej Ławrow będąc jednym z ważniejszych przedstawicieli Władimira Putina na zewnątrz może z jednej strony zyskać wiarygodność wśród Rosjan, ale z drugiej być traktowany jako kontynuator polityki obecnego prezydenta.
Marek Ostrowski w "Polityce" określił Ławrowa mianem "dyplomaty z ery jeszcze sowieckiej, ale w najlepszych włoskich garniturach". - Jego życie odzwierciedla losy elity władzy, której się świetnie powiodło tak zawodowo, jak i finansowo - pisał dziennikarz.
Co to oznacza dla Polski? Otóż to, że Kremlem nadal będzie rządził Władimir Putin, ale w nieco bardziej cywilizowanym wydaniu.
logo
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Dimitrij Miedwiediew
Miedwiediew był już i wicepremierem, i premierem, i prezydentem Rosji. Obecnie znów jest szefem rządu, ale dlaczego nie miałby po raz drugi zostać głową państwa rosyjskiego? To bezpieczny wybór dla oligarchów.
Rosjanie znają i lubią Miedwiediewa, choć nie aż tak bardzo jak Siergieja Szojgu. Z drugiej strony, obecny premier i były prezydent dobrze się sprawdzał ma salonach, czy to w trakcie Forum Ekonomicznego w Davos, czy to w Białym Domu, czy na szczytach G8.
Będąc jeszcze prezydentem, Domitrij Moedwiediew wydawał się robić nieśmiałe kroki pod niezależność od Putina. Z łatwością będzie mógł wejść w jego buty, jednocześnie proponując własny styl uprawiania polityki, nieco bardziej zachodni.
Rosyjska ulica może to kupić, ale przede wszystkim mogą to kupić oligarchowie. A polski rząd będzie miał na Kremlu partnera, którego już zna.
logo
Fot. instagram.com/damedvedev
Michaił Chodorkowski
Były szef Jukosu wyszedł z łagru, ponieważ obiecał Putinowi, że nie będzie mieszał się już do rosyjskiej polityki. Jednakże, kiedy na Kremlu zmieni się układ sił Chodorkowski zapewne będzie chciał zrealizować ambicje, które zdusił obecny prezydent Rosji.
Michaił Chodorkowski to symbol. To jeden z największych męczenników putinowskiego reżimu w oczach Zachodu. Dla Rosjan natomiast był, i ma szansę znowu być, obietnicą na prawdziwą demokratyzację oraz walkę z korpupcją.
Nadal jednak, to były oligarcha. Trudno mu będzie pozbyć się tej łatki, choć pobyt w łagrze znacząco ułatwił mu zadanie.
Oligarchowie zapewne nie potraktują go jak swojego, bo zadarł ze zbyt wieloma spośród nich. Co natomiast może działać na jego korzyść w relacjach z Polską i innymi krajami Unii Europejskiej.
logo
Fot. WochitGeneralNews / youtube.com
Aleksiej Nawalny
Nawalny to kolejny symbol antyputinowskiej opozycji. W odróżnieniu od Chodorkowskiego, nie na oligarchicznej przeszłości. To człowiek, który wziął się z internetu i to jest jego największa siła.
Jeśli ktoś wyniesie Nawalnego do władzy na Kremlu to będą to młodzi, zbuntowani ludzie, którzy już pokazali swoją siłę na ulicach Moskwy, Sankt Petersburga i innych miast. Nawalny to sieciowy aktywista, który może zmieniać Rosję oddolnie.
Wybory na mera Moskwy pokazały, że najpopularniejszy rosyjski bloger jeszcze nie ma takiej siły, żeby szturmem zdobyć Kreml, ale kiedy obecny układ polityczny zacznie się chwiać i rozsypywać to właśnie Nawalny będzie miał szansę najbardziej na tym skorzystać.
logo
Fot. AFP / youtube.com