
Jeśli jacyś Polacy są w czymś najlepsi, należą do światowej elity, reszcie trzeba to obrzydzić. Ta typowa dla wielu mieszkańców kraju nad Wisłą przypadłość mocno dopadła "Gazetę Wyborczą" i Jacka Hugo-Badera. Wygląda na to, że reporter konsekwentnie próbuje zemścić się na himalaistach, którzy niezbyt miło przyjęli go jako piąte koło u wozu podczas wyprawy po ciała zmarłych na Broad Peak kolegów.
Wstępem do obrzydzenia legendy himalaizmu była już forma w jakiej Hugo-Bader opublikował w książce "Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak" swoje wrażenia ze wspinaczki u boku ekipy zmierzającej po ciała tragicznie zmarłych Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego. - On w ogóle nie zdawał sobie sprawy, gdzie i w jakim celu jedzie. Nie rozumiał naszego bólu, tylko kierował się własnym interesem. Niby reporter, a zupełnie nie pojął kontekstu wyprawy - mówił po powrocie do kraju Jacek Berbeka, który w Karakorum szedł po ciało brata.
Im się wydaje, że jak zdobędą szczyt, to doznają objawienia, jakiejś egzaltacji, euforii, staną się kimś innym, nowym, zostaną wyniesieni do grona wybrańców. Przejdą nawet jakieś przebóstwienie. W starożytności sądzono, że jeśli dokona się czegoś nadzwyczajnego, to jest to możliwe. Zostaniesz półbogiem.
Tak dziennikarz kolejny raz uwiarygadnia swoją tezę, że himalaiści to po prostu szaleńcy, którzy żyją w ciągłym amoku. Prof. Hołówka równie chętnie pomaga mu jednak potwierdzić, że ci szaleńcy robią wszystko by się tylko łatwo wzbogacić.
Zadaniem sportu powinno być doskonalenie duszy i ciała, a w himalaizmie nie ma ani jednego, ani drugiego. To walka o pieniądze, które zależą od oceny mediów, więc na ich potrzeby wspinacze mają rozmaite legendy o wspaniałym etosie, partnerstwie, braterstwie liny i tym wszystkim, co wyprawiają w górach. A tak naprawdę himalaizm stał się karykaturą poważnych osiągnięć.
Elitarna ignorancja
W dalszej części rozmowy co prawda prof. Jacek Hołówka podkreśla, że himalaizm to sport dla ludzi bardzo otwartych. O czym przekonał się, gdy został zaproszony na jedną z konferencji Polskiego Związku Alpinizmu, choć ostro to środowisko krytykuje od dawna. Przepytywany przez Jacka Hugo-Badera dalej przekonuje jednak, że to ludzie właściwie pozbawieni moralności. A poza tym samobójcy, którzy nie mają odwagi zwyczajnie się zabić...
