Seks rodziców. Jak kochać się, kiedy dziecko jest w domu?

Podobno życie seksualne po urodzeniu dziecka na jakiś czas gaśnie. Jak tutaj się kochać, kiedy maluchy włażą do łóżka rodziców przebudzone pierwszymi promieniami słońca? Kiedy niby? Kiedy raz tygodniu kiedy zostają z babcią? Przecież jest tyle innych, bardzo ważnych rzeczy do zrobienia! Seks rodziców to najczęściej po prostu szybkie numerki, po kryjomu, w łazience, na pralce. O naszym stosunku do seksu przy dzieciach, podejściu do nagości i czułości w domu rozmawiam z Karo Akabal, znaną ze swoich Listów od Karo i Treningu Przyjemności sex-coacherką.


Po jednym z moich tekstów, w którym namawiam do spędzania długich, sobotnich poranków w łóżku pojawiły się komentarze od rodziców, którzy trochę tę moją propagandę wyśmiali.

Podobno po zrobieniu sobie dzieci nie da się już spędzać wielu godzin w łóżku. Logistycznie nie do zrobienia?


Karo Akabal: Seks rodziców to jest temat który warto zgłębiać, dlatego cieszę się, że o tym rozmawiamy. Zanim się spotkałyśmy wpisałam w Google „seks przy dzieciach” i trafiłam na różne fora parentingowe. Okazało się, że temat budzi ogromne emocje i najczęściej negatywne. Ludzie przytaczali swoje własne, traumatyczne historie związane z przyłapaniem rodziców na (cytuję z tego forum) „ostrej jeździe”. Z historii zwykle wynikało, że ich rodzice kochali się w sposób kompulsywny, ich akt był nacechowany gwałtownością, która w interpretacji dziecka była po prostu brutalna.


To może być trudny widok – rodzice nadzy, odsłonięci, gwałtowni i jeszcze do tego jęcząca matka.

Szybki numerek służący rozładowaniu napięcia seksualnego między dorosłymi będzie dla nieświadomego dziecka po prostu agresywny, może ono poczuć że jedno z rodziców krzywdzi drugiego i w ten sposób później kojarzyć seks. To nie jest widok który chcemy zaserwować naszym dzieciom. Na forum byli też rodzice, którzy udzielali sobie nawzajem rad, jak znaleźć 15 minut pełnej prywatności, bez narażania dziecka na ryzyko zobaczenia ich w takim kompulsywnym akcie.


I słusznie.

Podczas sesji coachingowych pytam się ludzi jaką miłość i czułość obserwowali pomiędzy swoimi rodzicami, w dzieciństwie. Bardzo często nie potrafią odpowiedzieć. Na porządku dziennym jest obserwowanie rodziców w kłótni, ale nie w czułości, w miłosnym uścisku. Nie mamy żadnego wzorca czułej miłości, popularnie porno też nie pomaga. Na szczęście jednak w kulturze pojawia się coraz więcej obrazów innego rodzaju miłości. Chociażby tak zwane porno dla kobiet, w którym normą jest pokazywanie aktu celebrowanego, w którym przyjemność trwa przez 90 minut. Nie 3 lub 4.


Taki czuły, powolny seks to zupełnie inna jakość niż szybki numerek na pralce.

No i teraz wyobraź sobie parę kochanków, czule splecionych, całujących się, powoli falujących. Patrzą się na siebie, uśmiechają, wtulają w swoje ciała, mruczą i szepczą do siebie. Ich seks jest piękną wymianą czułości. W popularnych wyobrażeniach, tak może wyglądać tylko gra wstępna, po której napięcie i kompulsywna chęć rozładowania wzrasta i seks zmienia swój charakter z powolnego i czułego na kompulsywny, gwałtowny. Jeżeli jednak potrafilibyśmy zaufać tej energii seksualnej która w nas wzrasta w tej miłości, zamiast koniecznie ją rozładowywać, moglibyśmy kochać się przez cały czas w taki sposób czuły i powolny. Świetnym czasem na to jest wczesny poranek, zanim dziecko się obudzi. Bo nawet jeżeli przyjdzie do pokoju w którym zastanie kochających się rodziców to zobaczy po prostu czułość. A to nie jest widok traumatyczny. To też zależy od naszego stosunku do nagości w rodzinie.

Oczywiście, jeżeli zasłaniamy się przed dziećmi i uczymy dzieci tego samego nie pozostaniemy w pełni odkryci. Swój stosunek do nagości warto zbadać zanim jeszcze zdecydujemy się na dziecko. Mali ludzie mają tendencje do zadawania pytań, które mogą okazać się niewygodne. Czy tak naprawdę sam wiesz czemu się zasłaniasz? I czy tłumacząc dziecku swój pogląd na to, przypadkiem nie obciążysz go wiarą w coś, co wcale nie będzie mu służyć?

Nagość dzieci i przy dzieciach to temat trudny, zwłaszcza w kontekście tylu doniesień o pedofilii.

Tak, mamy wewnętrzny dylemat. Jak to zrobić, żeby nauczyć dziecko samoakceptacji, nie wytworzyć w nim niepotrzebnego wstydu i jednocześnie nie przesadzić, żeby nie narazić go na niebezpieczeństwo. Co więcej, jeżeli w pełni nie akceptujemy sami siebie, to przekraczanie swojej strefy komfortu na siłę, żeby prowadzić liberalny dom wcale nie będzie nam służyć. To myślę temat na osobną rozmowę.

Nie sugeruję żebyśmy okrywali się prześcieradłami i kochali tak, żeby w razie czego, dzieci po prostu nie wiedziały co robimy. Nie chodzi mi też wcale o to, żebyśmy robili to z nimi w łóżku. Najlepiej byłoby wychowywać je tak, żeby dokładnie wiedziały. Bo seks to przecież coś pięknego. Jeżeli nie kochamy się gwałtownie i kompulsywnie, a czule i powoli to nie mamy powodów do paniki, kiedy dzieci wejdą do sypialni. Jeżeli zapytają co robicie odpowiedzcie szczerze. Czemu nie? W jaki sposób to, że się kochacie może obrazić wasze dziecko?

W żaden! Gdyby nie to kochanie się nie byłoby tutaj nikogo!

Należy jednak pamiętać, że dzieciaki wyczuwają swoich rodziców i ich wyrzuty sumienia. Jeżeli więc w głębi serca uważamy, że seks to coś wstydliwego, obrzydliwego, to choćbyśmy się starali, nie ukryjemy tego pod pościelą. Może to radykalne, ale w takich sytuacjach naprawdę zalecam celibat i po prostu edukację seksualną. Mówimy o niej tylko w kontekście nauczania dzieci, próbujemy ją wprowadzać do szkół i systematyzować. A tymczasem sami potrzebujemy się edukować i porzucić przekonania, które psują nam życie. Warto zrobić to zanim jeszcze zdecydujemy się na dzieci. Jeżeli jednak już ci mali ludzie biegają po naszych mieszkaniach, pamiętajmy żeby na pierwszym miejscu stawiać zaufanie. Nigdy ich nie oszukiwać, nie spowodować żeby bały się przyjść do nas z pytaniami i wątpliwościami.

To bardzo rozsądne. Dziękuję za tę rozmowę. Do zobaczenia przy następnej okazji.

Karo mozna obserować Karo Akabal">na facebooku, zapisać się na jej Listy od Karo, lub po jeszcze więcej - zajrzeć na stronę.

Chcesz więcej stylu? Znajdź nas na facebooku!