Jarosław Gowin
Jarosław Gowin Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Jarosław Gowin, w przeciwieństwie do swojego kolegi z rządu, ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, nie widzi zagrożeń dla jedności swojej partii. Deklaruje jednak, że będzie walczył o zachowanie prawa wolnego wyboru podczas głosowań nad projektami ustaw dotyczących spraw światopoglądowych.

REKLAMA
W rozmowie z Janiną Paradowską minister sprawiedliwości był pytany o kwestie reformy prokuratury, którą Jarosław Gowin przygotowuje. Polityk PO zapewnił, że choć chce zwiększenia kontroli parlamentu nad Prokuraturą Generalną, posłowie nie będą mięło wglądu w konkretne sprawy - będzie mur oddzielający polityków od tego. Zadeklarował też, że przedstawiciele prokuratury będą zobowiązani do ściślejszej współpracy z komisjami sejmowymi. Jako przykład złego działania obecnego systemu podał przykład niestawienia się na posiedzeniu komisji ds. służb specjalnych, kiedy posłowie dyskutowali problem niepokojąco dużej liczby próśb o dane obywateli.
Jako drugą formę kontroli planuje się przeprowadzanie debaty sejmowej nad sprawozdaniem Prokuratora Generalnego, tak jak teraz jest to w przypadku raportu szefa Najwyższej Izby Kontroli. - Ten projekt szanuje autonomię prokuratury. Nie będzie tak, ze politycy będą wpływać na prokuratorów, ale prokuratura nie możne być państwem w państwie, bo ma zbyt ważne, z punktu widzenia między innymi praw człowieka, narzędzia - mówił minister sprawiedliwości. Nie będzie też autonomii finansowej prokuratury i zapisów w konstytucji jej dotyczących. - To byłoby zbyt przedwczesne - ocenił Gowin.
Sporą część rozmowy z politykiem Janina Paradowska poświęciła sprawom światopoglądowym, w tym sporze o ratyfikację konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. - Te rozwiązania już funkcjonują w polskim prawie - zapewniał Gowin. - Niestety na końcowym etapie prac wprowadzono tam drugą warstwę, jak na przykład definicja płci. Początkowo była to definicja biologiczna, ale na wniosek organizacji gejowskich wprowadzona definicję na podstawie roli społecznej - informował minister, powołując się na dokumentację rejestrującą pracę nad konwencją. Mówił także o drugim wątpliwym z jego punktu widzenia elemencie umowy, czyli zapisie o zwalczaniu stereotypowych ról społecznych.
- Pytania brzmi co to znaczy "stereotypowe role społeczne"? W konwencji jako stereotypowe role kobiet uważa się macierzyństwo, a jako stereotypowy związek "małżeństwo kobiety i mężczyzny" - mówił gość Janiny Paradowskiej. Przypomniał, że jako minister sprawiedliwości ma obowiązek strzec zapisów konstytucji, a jej artykuł 18. konstytucji mówi o związku mężczyzny i kobiety.
Pytany, czy nie boi się, że wobec poparcia premiera dla konwencji, jego stanowisko zostanie odrzucone i Polska przyjmie zapisy umowy, Gowin zapewnił: - Premier zobowiązał mnie do zbadania sprawy. Nie miałem jeszcze okazji porozmawiać z premierem o moich wnioskach, ale będę go przekonywał - deklarował minister. Wspomniana umowa to tylko jedna z linii sporu między liberalnym a konserwatywnym skrzydłem PO. Choć sam Gowin uważa, że to określenie nie jest do końca trafione a bardziej pasuje słowo "republikanie". - To co nas łączy, to poparcie dla wolnego rynku. Jeśli gdzieś są osoby popierając wolny rynek to właśnie na prawym skrzydle PO - zapewniał polityk.
Przyznał jednak, że z niepokojem obserwuje ostatnie poczynania kolegów z liberalnego skrzydła partii, które kontynuuje swoistą ofensywę obyczajową - Naruszono wewnątrzpartyjny konsenus - ocenia Gowin. Jako przykład podaje zapowiedź zgłoszenia jako projektu klubowego projektu Kidawy-Błońskiej czy zapowiedz ratyfikacji konwencji Rady Europy. - Ale nic nie zagraża jedności PO - zapewnia. Dalej sprzeciwia się narzucaniu zdania w kwestiach światopoglądowych. - Gdyby mój własny klub chciał dyscypliny, by wszyscy poparli mój projekt ustawy biotycznej to również byłbym przeciwnikiem - deklaruje. - Jedyne o co proszę i czego się domagam to szanowanie mojej i innych wolności.