W ostatnich miesiącach Polka nie potrafi znaleźć sposobu na Białorusinkę
W ostatnich miesiącach Polka nie potrafi znaleźć sposobu na Białorusinkę http://www.tennisreporters.net/archives/7237/azarenka-radwanska-12-doha

Agnieszka Radwańska jest w życiowej formie. Zalicza kolejne półfinały i finały w tenisowych rozgrywkach. W tym sezonie wygrała już dwa turnieje. Jednak nawet tak świetnie usposobiona polska zawodniczka nie jest w stanie zagrozić liderce światowych rankingów, Wiktorii Azarence. Jak znaleźć sposób na Białorusinkę?

REKLAMA
Jeden z amerykańskich tenisowych blogerów po niedawnym zwycięstwie Agnieszki Radwańskiej w zawodach w Miami, nazwał bieżący sezon kobiecych rozgrywek WTA mianem „Vika&AgaShow”. Niestety 23-letniej krakowiance wciąż daleko do białoruskiej rywalki.
Ostatnio Polak nie ma szczęścia. Czy chce, czy nie chce, nader często musi mierzyć się z Azarenką. Obie panie spotkały się także w dzisiejszym półfinale turnieju w Stuttgarcie. Białorusinka wygrała gładko, 6:1, 6:3. To piąty pojedynek liderki światowego rankingu z uplasowaną na czwartej pozycji Radwańską w tym roku. Wszystkie mecze wygrała Wiktoria.
- Grałyśmy ze sobą tyle razy, zwłaszcza w tym roku. To trochę dziwne, ale nie mamy wyboru - powiedziała przed meczem nasza tenisistka.
Bilans potyczek między nimi jest zdecydowanie niekorzystny dla "Isi". W Niemczech zagrały ze soba po raz 13 w karierze. Nasza wygrała dotychczas tylko trzy razy. Choć Polka świetnie radzi sobie z pozostałymi tenisistkami z czołówki rankingu WTA, na Białorusinkę wciąż nie znajduje sposobu.

- Wyniki ich spotkań absolutnie nie odzwierciedlają prawdziwego potencjału Radwańskiej. Wybitnie nie odpowiada jej bowiem styl prezentowany przez Azarenkę. Jednocześnie wciąż za mało robi, by przeciwstawić się rywalce. Jestem przekonany, że gdyby nie Białorusinka, Agnieszka miałaby na koncie w tym sezonie o kilka turniejowych zwycięstw więcej - twierdzi trener Paweł Ostrowski.
Pod tym względem ich pojedynki zaczynają powoli przypominać słynne starcia Rogera Federera i Rafaela Nadal. Szwajcar, arcymistrz światowych kortów, zazwyczaj z łatwością rozprawia się ze swoimi przeciwnikami. Zazwyczaj. Bo gdy po drugiej stronie siatki stanie hiszpański wojownik z Manacor, Federer zaczyna tracić panowanie nad swoją grą. Nie wychodzą mu jego „firmowe” zagrania, trudno poznać, że to ten sam zawodnik z Bazylei.
W przypadku konfrontacji Polki i Białorusinki zjawisko zaczyna przybierać podobne kształty. Radwańska ogrywa w kolejnych rundkach konkurentki, prezentując szerokie spektrum swoich mozliwości. Ale gdy wychodzi na plac boju, na którym czeka Azarenka, „zacina się”. Woleje, które zagrywa z zamkniętymi oczyma, nie przechodzą nad siatką. Nie zmienia tempa gry, rozczarowuje. To z kolei dodatkowo „nakręca” Białorusinkę. Ona do tych spotkań podchodzi inaczej.
W meczach z Polką prezentuje się czasem jeszcze lepiej, niż zwykle. W ich marcowym meczu w Indian Wells naszej tenisistce groziła kompromitacja - tak zwany „rowerek”. To specyficzny rodzaj porażki w tenisie, zakończonej wynikiem 6:0, 6:0. Spory dyshonor dla zawodnika. Na całe szczęscie, „Isia” w drugim sędzia zdołała ostatecznie wygrać dwa gemy.

- Podobnie jak Federerowi styl Nadala, tak Radwańskiej styl Azarenki, wybitnie "nie leży". Sposób, w jaki gra Wiktoria, to jedyna metoda na to, by skutecznie zrobić krzywdę naszej zawodniczce. Białorusinka prezentuje odważny, ofensywny tenis. Jest przy tym niezwykle konsekwentna. Ponadto, choć sporo ryzykuje, popełnia stosunkowo mało błędów - zauważa Ostrowski
- Z kolei Polka nie powinna pozwalać rywalce na to, by spychała ją do tak głębokiej defensywy, ja to zazwyczaj ma miejsce w ich meczach. Radwańska, prócz swoich popisowych "numerów", od czasu do czasu powinna także zagrać mocniej, agresywniej. Pokazać, że nie pozwoli Wiktorii na dominację - przekonuje nasz rozmówca.
Statystyki po pierwszym secie dzisiejszego półfinału w Stuttgarcie mówią wszystko. Obie tenisistki miały na swoim koncie po siedem niewymuszonych błędów. Ale Azarenka miała przy tym dziewięć kończących uderzeń, a krakowianka raptem dwa.
Osobą kwestią jest konflikt między zawodniczkami. Do niedawna były przyjaciólkami, obie są bliskimi znajomymi Karoliny Woźniackiej. Relacje popsuły się w lutym, podczas turnieju w Doha. - Straciłam do niej wiele szacunku, za to jak się zachowała. To nie była najlepsza reklama kobiecego tenisa – powiedziała po meczu Agnieszka o Wiktorii.
Poszło o zachowanie Białorusinki podczas półfinałowego spotkania. Choć poślizgnęła się i reklamowała kontuzję kostki, zdołała dokończyć pojedynek i ograć Polkę. A następnego dnia bez problemów pokonać w finale Samanthę Stosur. Lidera światowych rankingów miesiąc później "zrewanżowała się" Radwańskiej na łamach prasy. - To chyba dobra reklama kobiecego tenisa - komentowała ironicznie postawę krakowianki we wspomnianym turniej w Indian Wells.