
Nowy raport zespołu Macierewicza w sprawie katastrofy Smoleńskiej opracował prof. Kazimierz Nowaczyk. Zaprezentowano go dziś na posiedzeniu zespołu parlamentarnego ds. zbadania przyczyn katastrofy TU-154M, któremu przewodniczy Antoni Macierewicz.
REKLAMA
Nieprawidłowe informacje podawane przez rosyjskich kontrolerów lotu, eksplozja w samolocie w powietrzu – to tylko niektóre wnioski płynące z opracowania Nowaczyka. Profesor na trzydziestu dwóch stronach raportu przekonuje: – rosyjscy śledczy – by uprawdopodobnić wersję przedstawioną przez MAK o uderzeniu samolotu w brzozę – manipulowali rzeczowymi materiałami dowodowymi, zatajali istotne dokumenty, ingerowali w zapisy czarnych skrzynek, pominęli zapisy sprzeczne z przyjętym przez siebie scenariuszem, zignorowali też informację o zupełnym zaniku zasilania w powietrzu.
Zdaniem profesora, w trakcie odchodzenia na drugi krąg, w samolocie doszło do pierwszej eksplozji. Z raportu wynika, że wybuch miał miejsce na kilkadziesiąt metrów przed tym, jak samolot uderzył w brzozę. W następnej kolejności doszło do wybuchu w kadłubie samolotu, a na koniec do silnej eksplozji w prezydenckiej salonce. Ta ostatnia, zdaniem Nowaczyka, miała miejsce już po zderzeniu samolotu z ziemią.
Tymczasem zespół powołany do wyjaśniania przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej, kierowany przez Macieja Laska, utrzymuje, że przyczyną tragedii było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M.
Źródło: tokfm.pl
