
Kontrole policji, przepytywanie współpracowników, niechęć władz miasta i wezwania do prokuratury. Białostocki teatr TrzyRzecze ściągnął na siebie całą uwagę śledczych po tym, jak ujawnił oczyszczające neofaszystów decyzje prokuratury.
Policja przesłuchuje ludzi współpracujących z teatrem. Miasto cofnęło dotację na działalność placówki. Prokuratura zajęła już konto bankowe teatru i przeszukała budynek.
Od pół roku prokuratura Białystok-Północ (ta od stwierdzenia, że swastyka to "symbol szczęścia") próbuje postawić twórcę TrzyRzecza w stan oskarżenia. Szef teatru Rafał Gaweł dowiedział się o toczącym się śledztwie przypadkiem.
W czerwcu 2013 roku prokurator z Białegostoku odrzucił zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa, bo uznał, że namalowana na ścianie swastyka to hinduistyczny symbol szczęścia i z propagowaniem nazizmu nie ma nic wspólnego. Później szef tej prokuratury podał się do dymisji, którą przyjęto.
Źródło:wyborcza.pl