
„Zbankrutowaliśmy przez kredyt we franku”, „jestem frankowiczem, życie podporządkowałem kredytowi”, „nie stać mnie na spłatę raty” – podobnych mniej lub bardziej dramatycznych komentarzy czy historii w ostatnich dniach można przeczytać naprawdę sporo. W kontekście tego, co stało się z kursem franka, właściwie tylko takie. I nie ma się co dziwić, wśród 600 tys. polskich frankowiczów jest sporo ludzkich dramatów. Ale nie wolno oszaleć.
Polscy frankowicze
Na około 600 tys. osób, które wzięły kredyt we franku szwajcarskim, 250 tys. to kredytobiorcy, którzy sięgnęli po niego w najgorszym z możliwych momentów, a Komisja Nadzoru Finansowego już w 2012 roku nazwała te kredyty "niezabezpieczonymi" Czytaj więcej
Że trzeba będzie ograniczyć przyjemności.
Kiedy wziąłeś kredyt?
Nie boisz się?
Nie myśleliście o przewalutowaniu?
Absolutnie nie powiem, że te 200-300 złotych różnicy miesięcznie w spłacie nie robi mi różnicy. Robi, ale akceptowalną. Wzięliśmy taki kredyt, który jesteśmy w stanie spłacić. Mamy stabilną pracę jeśli chodzi o dochody, ale tak jak mówiłem, gdyby coś się popsuło w tej kwestii, to mielibyśmy kłopoty niezależnie od tego, czy jest do spłaty kredyt, czy go nie ma. Mam kilkoro znajomych, którzy również wzięli kredyt we frankach, wszyscy jesteśmy z małego miasta – u nich sytuacja jest podobna. Nie są zachwyceni, ale nie mają problemu ze spłatą.
Na pewno znów wziąłbym kredyt, ale głęboko zastanowił się nad walutą. Pewnie poszedłbym za radą, że kredyt trzeba brać w walucie, w której się zarabia, ale mądry Polak po szkodzie. Spłacam franka.
