Policja szuka złodzieja, który wykradł z banku w Gorzowie Wielkopolskim banknoty o wartości prawie pół miliona złotych
Policja szuka złodzieja, który wykradł z banku w Gorzowie Wielkopolskim banknoty o wartości prawie pół miliona złotych Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Zamaskowany mężczyzna znał kody zabezpieczające dostęp do wrzutni banku w Gorzowie Wielkopolskim. Wziął kilka paczek banknotów, łącznie prawie pół miliona złotych. Na razie pozostaje na wolności.

REKLAMA
O kradzieży miejski bank PKO BP dowiedział się dopiero po miesiącu, okazało się, że pieniędzy nie ma, kiedy miały zostać wpłacone na konta kilku miejscowych biznesmenów. Policja zabezpieczyła nagrania z monitoringu, ale tożsamości złodzieja na razie nie udało się ustalić. Śledczy próbują ustalić w jaki sposób mógł on wejść w posiadanie kodów do systemu alarmowego banku. Wychodząc z banku ponownie alarm uzbroił.
To kradzież w starym stylu. W Polsce obecnie coraz większym problemem jest kradzież tożsamości. 17 proc dorosłych Polaków padło już jej ofiarą.
Dziś złodzieje nie grzebią w śmietnikach, by znaleźć nasze listy. Mają do dyspozycji zdecydowanie bardziej łakome kąski, bo w sieci umieszczamy niemal wszystkie informacje na swój temat. Internet sprawia, że mogą okradać nas z tożsamości na szeroką, globalną wręcz skalę, a my bardzo często im na to pozwalamy, prosząc się o włamanie w nasze życie. Wystarczy wirus, oprogramowanie szpiegujące, czy też włamanie hakera do naszego komputera, abyśmy wpadli w niewyobrażalne kłopoty.
Co dzieje się z naszą tożsamością? To, co przestępca zrobi z naszą tożsamością, zależy od ilości danych które nam wykradł. Najgorszym zestawem są nasze dane osobowe w połączeniu z dostępem do naszego konta bankowego. Podszywający się pod nas może na przykład założyć konto na serwisie aukcyjnym (może też wykraść nasze) lub nawet założyć sklep internetowy. Pieniądze za sprzedane, lecz nieistniejące przedmioty trafiają na nasze konto, a później są przesyłane dalej, czyli na konta przestępców. O tym, że zrobiono z nas przestępców dowiadujemy już wtedy, gdy do naszych drzwi zapuka policja. Lub windykatorzy.
Źródło: TVN24