
Sytuacja na Ukrainie robi się coraz bardziej poważna. Rosja pręży muskuły, lata bombowcami nad Europą, buduje bazy. Europa Zachodnia stara się być racjonalna, USA natomiast nie przebiera w słowach. Polska natomiast jest jakby zupełnie oderwana od rzeczywistości - nie dość, że nieprzygotowana do wojny, to jeszcze macha szabelką. Czy aby na pewno?
Jacek Poniedziałek podkreśla w swoim blogowym wpisie, że Amerykanie, którzy teraz najgłośniej żądają wycofania wojsk rosyjskich z Ukrainy, sami zachowywali się w ten sposób w innych częściach świata.
Kiedy Stany Zjednoczone i ich „cywilizowana” koalicja atakowały państwa Ameryki Łacińskiej czy Afryki i Azji, Rosja pilnowała swoich interesów (bez wkraczania wojskiem) na Bliskim Wschodzie, a także w innych częściach Afryki i Azji. Tak działo się niemal zawsze od czasów schyłkowego ZSSR.
Dalej Poniedziałek argumentuje, że nie należy dziwić się wzburzeniu Rosjan, wynikającym ze tego, że Ukraina chce wejść do NATO.
Ukraina była państwem neutralnym. Wynikało to oczywiście również z wielkiej presji Rosjan. Ale takie jest położenie tego kraju na miękkim podbrzuszu Niedźwiedzia.
Czy Stany Zjednoczone tolerowałyby rosyjski sojusz wojskowy i obecność rosyjskich wojsk, samolotów, czołgów i rakiet na terytorium Kuby, Dominikany czy choćby Meksyku?
Jacek Poniedziałek roztacza na swoim blogu katastroficzną wizję Polski jako państwa frontowego, które wychodząc przed szereg naraża się na pierwsze strzały. Czy jako sojusznicy Ukrainy dobrowolnie stawiamy się w pozycji kolejnego kraju, który może być ofiarą rosyjskiej agresji?
– Proszę mi wierzyć, Rosja naprawdę nie potrzebuje powodów, by zaatakować jakieś państwo. Jeśli będzie chciała to zrobić, to fakt, że handlujemy z kimś bronią lub że mamy tarcze antyrakietowe będzie całkowicie pozbawiony znaczenia.
