Odwoływanie się do dorobku Lecha Kaczyńskiego to podstawa dla prezydentury Andrzeja Dudy
Odwoływanie się do dorobku Lecha Kaczyńskiego to podstawa dla prezydentury Andrzeja Dudy Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

W kampanii prezydenckiej Andrzej Duda stawia przede wszystkim na kontynuowanie dorobku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mówi wprawdzie dużo o konieczności aktywnego i „nieżyrandolowego” sterowania państwem, ale poza tym o jego własnych planach dla Polski słyszymy niewiele. Powrót prezydenta Kaczyńskiego to doskonały sposób na zyskanie poparcia, ale wśród (i tak świetnie zmobilizowanego) elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. A do wygrania wyborów potrzeba więcej.

REKLAMA
O kontynuacji politycznej wizji Lecha Kaczyńskiego Andrzej Duda mówi od swojej pierwszej konferencji, na której zaprezentował się jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Polski. Prezes PiS przekonywał wówczas, że Duda to człowiek, który „będzie miał odwagę i determinację Józefa Piłsudskiego, którą przejął Lech Kaczyński”. Sam kandydat także cytował i niejednokrotnie odwoływał się do myśli swojego mentora.
Andrzej Duda

Największe doświadczenie, jakie spotkało mnie w dorosłym życiu to była praca u boku pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Ponowny start Kaczyńskiego
Na sobotniej wielkiej konwencji powrót Kaczyńskiego był jeszcze bardziej widoczny, na zdjęciach i w przemówieniach. Kandydat wracał do dorobku byłego prezydenta niemal w każdej wypowiedzi, a rozwiązania dawniej przez niego stosowane przedstawiał jako lek rozwiązanie wszystkich problemów, z którymi Polska boryka się obecnie. Analizował to już na naTemat Jakub Noch.
Andrzej Duda, chcąc stanowić realne zagrożenie dla obecnie urzędującego Komorowskiego powinien poszukiwać nowego elektoratu. Najpierw stawiając na wyraźną i przemyślaną wizję prezydentury – swoją, a nie Lecha Kaczyńskiego. Zarówno warunki, jak i predyspozycję ma ku temu sprzyjające.
Rozczarowanie Bronisławem Komorowskim i liczne, łatwe do wykorzystania w kampanii jego niedoskonałości to dobra baza wyjściowa. Istnieje grupa wyborców, która nie akceptuje prezydentury w formie prezentowanej obecnie i domaga się zmian. Andrzej Duda – choć to kandydat Prawa i Sprawiedliwości – mógłby być trafną odpowiedzią na owe zmiany, „do zaakceptowania” także przez szerszy elektorat.
Sprzyjające warunki do sukcesu
Duda jest w polskiej polityce stosunkowo nowy i niewielu kojarzy się z czasami IV RP, a postaci takie jak Antoni Macierewicz czy nawet sam prezes Jarosław Kaczyński są w jego codziennym przedwyborczym otoczeniu zręcznie chowane. Jest dobrze wykształconym doktorem nauk prawnych, a w Parlamencie Europejskim słynie z pracowitości. Jego doświadczenie polityczne nie jest wprawdzie tak bogate, jak Bronisława Komorowskiego, ale znacznie szersze, niż dorobek innych razem wziętych kandydatów. Nie ma żadnych podstaw ku temu, by zakładać, że na stanowisku prezydenta by sobie nie poradził.
Prawo i Sprawiedliwość pokazuje, że potrafi zaskakiwać pozytywnie, czego dobrym przykładem jest dobrze zorganizowana konwencja Andrzeja Dudy. Przejmują po Platformie Obywatelskiej miejsca w Senacie, zyskują powoli poparcie wśród nowych, młodych wyborców.
Kandydat PiS-u dla PiS-u
Stawiając na tak wyraźną obecność Lecha Kaczyńskiego, kandydat PiS może sobie zaszkodzić. Prawo i Sprawiedliwość ponownie kieruje przekaz tylko do swojego twardego elektoratu. Do wyborców i tak doskonale zorganizowanych i niewymagających dodatkowej mobilizacji. Grupa ta – co pokazuje doświadczenie ostatnich wyborów jest zbyt mało liczna, aby zapewnić zwycięstwo nad rządzącą od ośmiu lat Platformą Obywatelską.
Andrzej Duda mógłby być dobrym „nowym otwarciem” Prawa i Sprawiedliwości. Robi jednak wszystko, aby być traktowany zupełnie inaczej. Dziś występuje nie tylko jako kontynuator polityki Lecha Kaczyńskiego, ale również, a może przede wszystkim, jako kandydat wystawiony „zamiast” samego prezesa. Jeżeli w swoich hasłach przekonuje, że Polska potrzebuje silnego, aktywnego i niezależnego prezydenta – takim właśnie powinien być. Klucz wybrany do rzekomego sukcesu na razie jednak nie pasuje.