Afera, jaka rozpętała się w okół Kamila Durczoka, zwraca w końcu uwagę na problem jakim jest w Polsce molestowanie seksualne w pracy czy szeroko rozumiany mobbing.
Afera, jaka rozpętała się w okół Kamila Durczoka, zwraca w końcu uwagę na problem jakim jest w Polsce molestowanie seksualne w pracy czy szeroko rozumiany mobbing. Fot. Shutterstock

Bardziej od dalszych losów szefa "Faktów" interesuje mnie, czy rozpoczynająca się właśnie w Polsce, jako swoiste pokłosie tych publikacji, dyskusja o skali problemu pracowniczej dyskryminacji i mobbingu, ma szansę na stałe zmienić coś w naszej mentalności.

REKLAMA
Zawsze musi być ten pierwszy raz. W przypadku afery wokół procederu mobbingowania czekaliśmy na niego długo, za długo. Tym bardziej, że w Polsce ten pracowniczy dramat trwa od lat. Dekadę temu procesy o mobbing wygrywało zaledwie 1-2 proc. poszkodowanych. Dziś – mimo zdecydowanie rosnącej znajomości problemu – jest niewiele lepiej. Niespełna 4 proc. zgłoszonych w 2013 r. spraw o mobbing rozstrzygnięto na korzyść pracownika. Spośród 603 poszkodowanych procesy wygrało zatem zaledwie 25 osób.

Mobbing to prześladowanie podwładnego lub współpracownika w miejscu pracy. Jego celem jest najczęściej poniżenie, ośmieszenie, zaniżenie samooceny lub wyeliminowanie albo odizolowanie pracownika od współpracowników. Czytaj więcej

Taka statystyka nie zachęca. Nie dodaje też do walki odwagi. A walczyć trzeba, jeśli faktycznie uznajemy szeroko rozumiany mobbing za problem, z którym jeśli nie trzeba to przynajmniej wypadałoby się w cywilizowanym kraju uporać.
Przemoc nasza powszednia
Niewiele lepiej sprawa wygląda jeśli chodzi o molestowanie seksualne w pracy. Z opublikowanego w 2014 roku raportu Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej wynika, że Polska należy do tych krajów Unii Europejskiej, w których problem przemocy (fizycznej lub/i seksualnej) wobec kobiet występuje bardzo rzadko. Przyznaje się do tego jedynie 19 proc. Polek, podczas gdy w Danii podobne dane dotyczą już 52 proc. pań.
KODEKS PRACY

Dyskryminacją i molestowaniem seksualnym jest każde nieakceptowane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie pracownika; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy. Czytaj więcej

Nie dlatego, że tego problemu w Polsce nie ma. Jest, tylko – tak jak i mobbing – usilnie zamiatamy go pod dywan. – W naszym społeczeństwie panuje ogólne przyzwolenie i na mobbing, i na molestowanie. A ofiarom trudno się temu przyzwoleniu sprzeciwić, zwłaszcza, że dochodzi do tego jeszcze strach przed utratą pracy, przed ośmieszeniem, przed tym, że otoczenie w nasz dramat nie uwierzy – przekonuje Monika Dreger, psycholog. – Po wtóre, w Polsce nadal pokutuje przekonanie, że w takich sytuacjach winna jest kobieta. Po miała za krótką spódnicę, bo prowokowała.
I to przekonanie jest dramatyczne widoczne chociażby w komentarzach na internetowych forach.
logo
Fot. fakty.interia.pl/forum/
logo
Fot. fakty.interia.pl/forum/
Przykładów na ośmieszenie także nie trzeba daleko szukać. Weźmy chociażby niedawną sprawę gwałtu w stołecznym Lesie Kabackim. Kobieta, która wieczorem wyszła pobiegać, została napadnięta. Uzbrojony napastnik chciał ją zgwałcić, ostatecznie udało jej się jednak uciec. Sprawę zgłosiła na policję, opisały ją media. Czytelnicy osądzili, że sama jest sobie winna, mundurowi nie uwierzyli, że do gwałtu faktycznie dojść mogło. Kropka.
logo
Fot. natemat.pl
Jakie mamy szanse na zwycięstwo?
A zatem walczyć trzeba. Tylko jak? Skoro sądy zrujnowanych pracowników nie traktują poważnie, przełożeni–oprawcy wydają się bezkarni, a współpracownicy uznają nienormalne zachowanie szefa za normalne lub określają mianem „tego, do czego trzeba się przyzwyczaić”.
– Do nękania pracowników w ten czy inny sposób dochodzi dziś niemal w każdej branży i w każdym zawodzie – przekonywał w rozmowie z na Temat Jakub Grzegorczyk z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza. Mowa o handlowcach, robotnikach, ale też urzędnikach czy – jak pisze redaktor naczelna Radia Dla Ciebie Ewa Wanat – dziennikarzach.
Tak, dziennikarzach też. I na nic zda się tu argument, do jakiego odnosił się m.in. Kamil Durczok o swoim temperamencie choleryka. Temperament nie usprawiedliwia braku kultury osobistej i nieznajomości podstawowych zasad pracy w zespole. Specyfika naszego zawodu też tego nie usprawiedliwia. Żaden szef nie ma prawa wyzywać czy poniżać pracownika, rzucać słuchawką, negować jego umiejętności, sprowadzać do poziomu przedmiotu. Niezależnie od tego, jak bardzo stresującą ma pracę i jak intensywnie choleryczne usposobienie.
– Podstawowa jest tutaj postawa firm, szefów, pracowników – dodaje Dreger. – Jej dziś właściwie nie ma, a powinna być przecież wręcz radykalna. Firmy powinny zdecydowanie potępić takie zachowania jak molestowanie seksualne czy mobbing, powinny wobec osób im winnych wyciągać konsekwencje, zapewnić wsparcie, także terapeutyczne, ofiarom. W takiej sytuacji kolejne osoby, które doświadczyłyby takiej traumy, miałyby większą odwagę o tym mówić, a z drugiej strony pokazałoby oprawcom, że nie są bezkarni i że takie zachowania im się po prostu nie opłacają.
Aleksandra Kuzaj, Projekt Antymobbing

Przykład idzie od góry i w przypadku wdrażania działań antyprzemocowych ta zasada jest niezwykle ważna. Jeśli pracownicy nie będą mieli przekonania, że ich sprawa zostanie potraktowana poważnie, że zostaną objęci opieką przez pracodawcę, to szybciej wybiorą drogę sądową (…). Działania antyprzemocowe, jeśli dobrze przeprowadzone, mogą stać się czymś równie oczywistym, jak zasady BHP, misja organizacji, czy jej cele. Czytaj więcej

Jest tylko jedno „ale” – co zrobić, żeby firmy zaczęły pokrzywdzonych pracowników bronić? I tu właśnie wracamy do punktu wyjścia. Bo odpowiedź na to pytanie brzmi – zdaniem psychologów i socjologów –„poddać je presji społecznej”. Ale żeby presja społeczna zaczęła działać, najpierw potrzebna jest społeczna świadomość o tym, co dobre, a co złe i gdzie leży granica między flirtem a molestowaniem, krytyką a mobbingiem. I odrobina odwagi, żeby o tę świadomość walczyć.
„Drzyj ryja ile wlezie”
W swojej ostatniej publikacji „Wprost” opisuje historię dziennikarki, która na swoje nieszczęście wpada w oko Durczokowi. Z relacji tygodnika wynika, że proponował spotkania, prześladował, gnębił. Walczyła, zwierzała się współpracownikom, rozmawiała z przełożonymi. I co? Nic. Bo współpracownicy stwierdzili, że nie ma się czemu dziwić, bo „on pełno takich SMS-ów rozsyła”, a przełożona dodała, że poza tym „tutaj to norma”.
Mam koleżankę, bardzo atrakcyjną i inteligentną dziewczynę. Dziennikarkę. Swego czasu znalazła się w podobnej sytuacji. Współpracownik nagabywał, szefowie umywali ręce. Wygląda więc na to, że jeśli dziś nie chcemy cierpieć z powodu mobbingu, zostaje nam jedynie zmiana pracy. Albo – jak to ujęła inna koleżanka po fachu – „darcie ryja wniebogłosy”. Tak jak darły go swego czasu sufrażystki (o nich też przecież mówiło się, że są szurnięte), członkowie Solidarności (nikt nie wierzył, że runie tak solidna radziecka konstrukcja za jaką uchodził PRL), homoseksualiści (których masowo chciano wysyłać na leczenie psychiatryczne) czy chorzy na AIDS (bo przecież sami są sobie winni).
Dlatego tak ważne są w tej dyskusji o dyskryminacji, molestowaniu seksualnym i mobbingu są głosy, które mają potencjał ku temu, by rozbrzmiewać na całym świecie. Głosy takie jak aktorek – Emmy Watson, która swoimi wypowiedziami łagodzi nieco wizerunek feminizmu i odczarowuje ideologię gender, czy Patricii Arquette. Ta ostatnia podczas ostatniej gali wręczenia Oscarów zrobiła coś, dzięki czemu ma szansę nieco zmienić historię. A mianowicie - w kilku słowach dała znać, że także znane, lubiane i popularne hollywoodzkie aktorki cierpią z powodu dyskryminacji. Też zarabiają mniej niż mężczyźni. Też nie rozumieją dlaczego.
Nie lubię krzyczącego feminizmu. Naprawdę. Nie lubię demonstracji i strajków, marszów równości i agitacji. Ale jeśli głośno i wyraziście nie zaczniemy o mobbingu i wszelkich innych formach gnębienia czy dyskryminowania pracowników mówić, nigdy z nimi nie wygramy.