Po wizycie w Japonii portal wpolityce.pl pisze o Bronisławie Komorowskim: "Mamy buraka za prezydenta!".
Po wizycie w Japonii portal wpolityce.pl pisze o Bronisławie Komorowskim: "Mamy buraka za prezydenta!". Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta / Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Wizyta Prezydenta w Japonii najwidoczniej przelała czarę goryczy w środowiskach prawicowych. Spotkanie istotnie, wolne od serii wpadek nie było. Za wizerunkowe „gafy” Bronisław Komorowski krytykowany był nieustannie. Jedni robili to bardziej na serio, inni – na żarty. „Mamy buraka za prezydenta!” czytamy na jednym z portali internetowych. Prawa strona wytyka „przemysł pogardy”, a sama stosuje podobne praktyki.

REKLAMA
Niepokorna przesada
Spotkanie prezydenta Komorowskiego w Japonii to ciąg niefortunnych zdarzeń – nie da się ukryć. Najpierw nieszczęsny fotel spikera, potem jeszcze bardziej niefortunny gen. Koziej, ps. „Szogun”. Wpadki wytykano na potęgę, ze wszystkich stron sceny politycznej (choć w tym przypadku lepsze wydaje się określenie: sceny medialnej). Komentarzy i „memów” w internecie nie brakowało. Prawie wszyscy jednak potrafili postawić sobie odpowiednią granicę. Prawie, bo portal wpolityce.pl zaraz po wizycie doniósł na stronie głównej: „Mamy buraka za prezydenta!”
Obrazoburczy tytuł to jedynie namiastka tego, o czym możemy przeczytać dalej. Cały tekst jest porównaniem kolejnych polskich prezydentów, zaczynając od Lecha Wałęsy. Nie trudno przewidzieć, która głowa państwa w owym zestawieniu oceniona jest najbardziej krytycznie, choć w istocie nie o krytykę tutaj chodzi. Do niej bezwzględne prawo mają wszyscy. Krytykując warto jednak zachować odrobinę poprawności politycznej, a tej zabrakło.

Podczas najnowszej, oficjalnej wizyty w Japonii prezydent nie spał. Nie wiem, czy wypił za dużo, czy się naćpał, czy zrobił to na trzeźwo (…) Tak reprezentuje nas pierwszy z pierwszych, głowa państwa z wyboru. Mamy troglodytę, nieokrzesańca, pozbawionego kultury, taktu i rozumu, po prostu buraka za prezydenta. Czytaj więcej

Piotr Cywiński
Autor tekstu – Piotr Cywiński – dumnie zapowiada, iż jest gotów odpowiadać przed sądem za obrazę głowy państwa i zapowiada, że nie zamierza cofać swoich słów. „...poproszę o najwyższy wymiar kary i na końcu powtórzę to samo. Bo to nie obraza, lecz fakt!” – podsumowuje.
Prezydent „Komoruski”
„Niepokorne” media nigdy nie dbały o poprawność polityczną względem kokgokolwiek ze strony przeciwnej, bez względu na urząd, jaki pełnił. Głośnym echem odbiły się hasła „prezydent-Komoruski” czy „premier-zdrajca” wypowiadane po katastrofie prezydenckiego tupolewa w 2010 roku. Opinie jakoby rządząca partia „przyczyniła się do mordowania” pod Smoleńskiem rzucane były jak z rękawa. Co ciekawe, prawa strona równolegle stawiała zarzuty pod adresem koalicji dotyczące „przemysłu pogardy” i atakowania Lecha Kaczyńskiego.
Komorowski krytykowany jest za wszystko. Nawet rzeczy „błahe” wyrastają nieraz do rangi międzynarodowych przestępstw. Owszem, „bul” i inne błędy głowy państwa w żadnym wypadku nie są powodem do dumy, o czym mówią wszystkie media. Nie są też jednak powodem do politycznego zabójstwa.
Podobnie punktowani są jego zwolennicy albo ci, którzy po prostu nie krytykują prezydenta tak, jak „niepokorne” środowiska. Rozpoczęła się kampania, a wraz z nią już słychać głosy, jak mainstream „manipuluje”, by wzmocnić poparcie dla urzędującego Prezydenta. Samemu Komorowskiemu ponownie wypomina się katastrofę smoleńską, a inicjatywę ws. pomnika określa jako „wyborczą grę smoleńskimi trumnami”.
Agent WSI
Komorowskiemu zarzucano, że był uwikłany w "potężne skandale korupcyjne" z czasów, kiedy pełnił funkcję Ministra Obrony Narodowej. Mówiono, że był agentem WSI i utrzymywano, że istnieje cała masa „wstydliwych faktów” (w większości nigdy nieujawnionych), które pogrążą prezydenta. – Nie mam żadnych wątpliwości, że pan prezydent Bronisław Komorowski jest bardzo mocno powiązany ze służbami tajnymi, przede wszystkim z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi – mówi Wojciech Sumliński.
„Prezydent kręci i oszukuje”
Burza wokół Bronisława Komorowskiego eskalowała na prawicy nie jeden raz. Szczególnie intensywna w dniu, w którym zeznawał w sprawie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i byłego oficera WSI płk. Aleksandra L., oskarżonych o płatną protekcję przy weryfikacji żołnierzy WSI. Zdaniem prawej strony, prezydent uciekał od odpowiedzi i wykręcał się niepamięcią. Za skandal uznano, że przesłuchiwany był „w swoich własnych salonach”, a media wyszły „poza krąg zachodniej cywilizacji” nie transmitując wydarzenia na żywo, choć nagrania były dostępne w internecie.
Prezydentowi należy się szacunek. Każdemu
Krytyka i niezgadzanie się z czymś to dobre i potrzebne prawo, którym cieszyć się mogą zarówno media, jak i każdy z obywateli. Obrażanie i poniżanie jest nie tylko niedopuszczalne ze względów czysto etycznych, ale również prawnych. Trybunał Konstytucyjnych, chociażby w słynnej sprawie dotyczącej strony Antykomor.pl wielokrotnie podkreślał, że głowie państwa należny jest szczególny szacunek, a jego znieważenie to w istocie znieważenie samej Rzeczypospolitej.
Z Bronisławem Komorowskim można się nie zgadzać. Można go zwyczajnie, „po ludzku” nie darzyć sympatią, ale to właśnie Komorowski jest Prezydentem RP czy nam się to podoba, czy nie. Otrzymał mandat z woli obywateli i należy mu się odpowiedni szacunek. Podobnie jak wszystkim innym, zajmującym najważniejsze stanowiska w państwie osobom. Bez względu na to, jaką opcję polityczną prezentują.