
Niemieckie multi-kulti to przeszłość? Za sprawą antyislamistycznych demonstracji, do których dochodziło za Odrą w ostatnich miesiącach, można było odnieść wrażenie, że Niemcy mają dosyć napływu obcych. Kłam tej tezie zadają najnowsze badania Fundacji Bertelsmanna, według których absolutna większość Niemców dostrzega jedynie pozytywne efekty imigracji. I wciąż są n nią otwarci.
REKLAMA
Aż 80 proc. naszych zachodnich sąsiadów chce, by imigranci więcej ze swojej kultury wnosili do niemieckiego społeczeństwa i angażowali się obywatelsko. 82 proc. Niemców jest też zwolennikami tego, by imigrantom oferować rządową pomoc w osiedleniu się nad Łabą. Nieco ponad połowa jest pewna, że Niemcy powinny oferować łatwiejsze reguły naturalizacji przybyszów z innych krajów, a przejawy dyskryminacji imigrantów powinny być surowo zwalczane.
To głos samych imigrantów?
Miłośnicy tezy o rzekomej radykalnie postępującej islamizacji Europy powyższe dane zapewne spróbują przedstawić jako dowód na to, że za Odrą niczego do powiedzenia nie mają już "prawdziwi Niemcy", bo badanie z pewnością zdominowali obywatele RFN, którzy pochodzą z innych regionów świata. Nic bardziej mylnego.
Miłośnicy tezy o rzekomej radykalnie postępującej islamizacji Europy powyższe dane zapewne spróbują przedstawić jako dowód na to, że za Odrą niczego do powiedzenia nie mają już "prawdziwi Niemcy", bo badanie z pewnością zdominowali obywatele RFN, którzy pochodzą z innych regionów świata. Nic bardziej mylnego.
Fundacja Bertelsmana zadbała o to, by w grupie jej respondentów w reprezentatywny sposób byli obecni zarówno obywatele Niemiec o imigranckim pochodzeniu, jak i rodowici Niemcy. W obu grupach otwartość na imigrantów jest równie mocna.
Tylko NRD na "nie"
Różnice w nastawieniu do obcych widać tylko w jednym przypadku. Niechętni im są przede wszystkim ci, którzy wychowali się we wschodnich landach, które nieco ponad dwie dekady temu stanowiły jeszcze komunistyczną Niemiecką Republikę Demokratyczną. To tam powstała osławiona antyimigrancka PEGIDA.
Różnice w nastawieniu do obcych widać tylko w jednym przypadku. Niechętni im są przede wszystkim ci, którzy wychowali się we wschodnich landach, które nieco ponad dwie dekady temu stanowiły jeszcze komunistyczną Niemiecką Republikę Demokratyczną. To tam powstała osławiona antyimigrancka PEGIDA.
Jak tłumaczyliśmy w naTemat kilka tygodni temu, na początku PEGIDA uwiodła mieszkańców leżącego nieco ponad godzinę drogi od polskiej granicy Drezna, gdzie mentalność bliższa jest tej polskiej czy rosyjskiej niż zachodnioniemieckiej. Co potwierdzał opublikowany przed dwoma laty raport Fundacji im. Friedricha-Eberta, z którego wynika, iż bardzo wielu mieszkańców wschodnich landów "ma silnie zakodowane skrajnie prawicowe poglądy".
Potwierdzają to też najnowsze dane Fundacji Bertelsmanna. To we wschodnich landach znalazło się najwięcej krytyków imigracji spośród 2024 zaproszonych do badania mieszkańców Niemiec w wieku powyżej 14 lat.
Źródło: bertelsmann-stiftung.de
