Doradca prezydenta Tomasz Nałęcz zapewnia, że sztab nie zamierza przejmować się spotem ośmieszającym PBK. "Wygłup PiS".
Doradca prezydenta Tomasz Nałęcz zapewnia, że sztab nie zamierza przejmować się spotem ośmieszającym PBK. "Wygłup PiS". Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

30 sekund wystarczyło, aby stać się numerem jeden niedzielnych programów publicystycznych. Chodzi o spot wymierzony w Bronisława Komorowskiego, autorstwa sztabowców z Prawa i Sprawiedliwości. – To kolejny wyborczy wygłup – ocenia Tomasz Nałęcz i przekonuje, że odpowiedzi nie będzie, bo prezydent „jest zbyt poważnym kandydatem”.

REKLAMA
Wyborczy wygłup PiS
Spot Prawa i Sprawiedliwości wykorzystujący wypowiedzi Ewy Kopacz z ostatniej konwencji oraz wpadki prezydenta Komorowskiego nie wywołał na współpracownikach głowy państwa większego wrażenia. Prof. Nałęcz, debiutujący w programie „Kawa na Ławę” przyznał, że nikt nie zamierza się nim przejmować.
Kolejny „wygłup” – jak określił nową formę ataku na prezydenta jego doradca – ma dowodzić na brak pomysłów i słabość otoczenia Andrzeja Dudy. – Jak nie starcza prawdziwej broni, to się strzela ze stink granatów jak mawiał Piłsudski w legionach – przekonywał.
Spot negatywnie ocenił równie koalicjant partii rządzącej Marek Sawicki. Minister rolnictwa przyznał, że żarty z problemu na Wschodzie są nie na miejscu i mogą bawić jedynie młodzież. Inne zdanie miał za to Jarosław Gowin, który przyznał, że tego typu „lekkie i finezyjne” formy kampanii bardzo mu się podobają.
logo
Fot. www.tvn24.pl/Kawa na Ławę
Pytanie premier Kopacz to plagiat
Marcin Mastalerek nie próbował się przesadnie tłumaczyć. Wspomniał jedynie, że słowa Ewy Kopacz to słaby plagiat wypowiedzi Hilary Clinton skierowanych do Baracka Obamy w 2007 roku. – Wszyscy pamiętamy spoty mówiące o tym, kto odbierze telefon o trzeciej rano w Białym Domu – mówił.
Zdaniem rzecznika PiS, odpowiedź na postawione przez panią premier pytanie była łatwa do przewidzenia. – Odpowiedzieliśmy na nie. Mówimy, że telefon może odebrać ten, który może się pomylić – dodał Mastalerek.
Łatwy atak i nic więcej
Tomasz Nałęcz zastrzegł, że prezydent nie ma zamiaru ustosunkowywać się do działań kontrkandydata i odpowiadać „wygłupem na wygłup”. I słusznie. Negatywna kampania jest coraz bardziej widoczna w kolejnych inicjatywach kandydatów. Spot mający ośmieszyć Komorowskiego nie przyniesie nic dobrego Andrzejowi Dudzie, a może mu jedynie zaszkodzić.
Oprócz „łatwego ataku” spot nie ma w sobie nic nadzwyczajnego. Mało wysublimowany, bez przemyślanej formy ani starannego wykonania. Spodoba się jedynie tym, którzy i tak oddadzą na niego swój głos. Pozostałych – może dodatkowo zniechęcić.
Źródło: TVN24.pl