
Spacer Magdaleny Ogórek z mieszkańcami stolicy szybko przerodził się w bieg z przeszkodami. Przeszkody stawiane były głównie dziennikarzom, którzy musieli się nieźle nagimnastykować, aby wraz z całym sprzętem kandydatkę dogonić.
REKLAMA
Dziennikarzy więcej niż mieszkańców
Zgodnie z planem, w niedzielne popołudnie dr Ogórek wraz z najbliższymi współpracownikami stawiła się na Krakowskim Przedmieściu, aby porozmawiać z mieszkańcami. Wraz z nią – co nietrudno było przewidzieć – stawili się przedstawiciele mediów, których frekwencja znacznie przewyższyła obecność samych warszawiaków. Tym zaś, którzy przybyli – utrudniła z kandydatką jakikolwiek kontakt.
Zgodnie z planem, w niedzielne popołudnie dr Ogórek wraz z najbliższymi współpracownikami stawiła się na Krakowskim Przedmieściu, aby porozmawiać z mieszkańcami. Wraz z nią – co nietrudno było przewidzieć – stawili się przedstawiciele mediów, których frekwencja znacznie przewyższyła obecność samych warszawiaków. Tym zaś, którzy przybyli – utrudniła z kandydatką jakikolwiek kontakt.
Na kilka sekund rozmowy mogli liczyć jedynie wybrańcy, o wyjątkowo silnej cierpliwości oraz sile przebicia między kamerami i aparatami fotograficznymi. Z ust samej kandydatki usłyszeliśmy to, o czym wspominała już niejednokrotnie. – Polska jest krajem, do którego powinno się przyjeżdżać, a nie uciekać. Należy zrobić wszystko, żeby zatrzymać drugą falę emigracji – mówiła.
Ogórek chwaliła się także 250 tys. zebranych podpisów i dziękowała za zaufanie. – Bardzo się cieszę z tego wyniku. Przed nami decydujący tydzień. Podpisy cały czas zbieramy, by było ich jak najwięcej – dodała. Mimo ogromnego zainteresowania (albo właśnie przez nie) kandydatka nie zdecydowała się na zapowiadaną konferencję.
Dr Ogórek jak „uciekająca celebrytka”
Przybyli na miejsce mieszkańcy nie podzielali entuzjazmu Magdaleny Ogórek ani jej sztabowców. Przekonywali, że kandydatka wygląda i zachowuje się jak celebrytka, za którą wszyscy muszą gonić. To duża strata wizerunkowa, tym bardziej, że na Plac Zamkowy stawili się także ci, którzy wspierają Ogórek, a przez kiepską organizację i „konspiracyjną” atmosferę mogli się do niej zniechęcić.
Przybyli na miejsce mieszkańcy nie podzielali entuzjazmu Magdaleny Ogórek ani jej sztabowców. Przekonywali, że kandydatka wygląda i zachowuje się jak celebrytka, za którą wszyscy muszą gonić. To duża strata wizerunkowa, tym bardziej, że na Plac Zamkowy stawili się także ci, którzy wspierają Ogórek, a przez kiepską organizację i „konspiracyjną” atmosferę mogli się do niej zniechęcić.
Warszawa to nie jest małe miasteczko, które Magdalena Ogórek przeważnie odwiedzała do tej pory. Łatwo można było przewidzieć, co się wydarzy na spotkaniu i jak ogromne będzie zainteresowanie dziennikarzy. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do poprzednich „spontanicznych wizyt” kandydatki, o tej sztab poinformował odpowiednio wcześnie. Niedzielne spotkanie powinno być nauczką dla otoczenia dr Ogórek przed kolejnymi spotkaniami w wyborczej kampanii.
Źródło: Gazeta.pl
