facebook.com

Po ostatnim zakupie ogromnego biura stylizowanego na wesołe miasteczko za ponad miliard dolarów i aplikacji Draw Something do rysowania na smartphone'ach za 200 milionów, firma notuje ogromne spadki na giełdzie. Dla wszystkich miłośników wirtualnych upraw, hodowania elektronicznych zwierzątek, budowania domów czy zarządzania miastami nie jest to dobra wiadomość. Zynga, twórca wirtualnych "centrów rozrywki", nie ma się najlepiej.

REKLAMA
Zynga, chociaż jest firmą młodą (założona w 2007 roku), to już legenda. To pierwszy twórca, którego gry oparte na interakcji użytkowników serwisu Facebook osiągnęły zdumiewający sukces. Dzisiaj Zynga gromadzi w ramach różnych tytułów 250 milionów użytkowników, a jej przychody w zeszłym roku wyniosły 600 milionów dolarów. Gdy wchodziła na giełdę w 2011 roku pierwsza oferta publiczna opiewała na ponad miliard dolarów.
Dziecinny biurowiec za miliard
Jeszcze w marcu, kilka tygodni temu, media ekonomiczne żyły zakupem przez Zyngę firmy OMGPOP, małego start-upa, który stworzył prostą grę do wymieniania się obrazkami malowanymi na smartphone'ach. Cena za odnoszącą sukces aplikację wyniosła niespotykane do tej pory 200 miliionów dolarów.
Czasy się jednak zmieniają. To, co wyglądało na stałą tendencję, może już za chwilę okazać się tylko przelotnym trendem. Zaraz po przejęciu okazało się, że graczy w telefoniczne malowanie ubyło, i to aż pięć milionów. Już w tamtym momencie pojawiły się komentarze mówiące, że Zynga "idzie na dno". Wszystko ze względu na kuriozalne działanie jej zarządu. Nie mieli oni między innymi najmniejszego problemu z wyłożeniem miliarda dolarów na nową siedzibę, kształtem i wystrojem przypominający jedną z gier producenta. W San Francisco budynek nazywany jest szyderczo "muzeum dla dzieci" (ze względu na kolorową, pstrokatą fasadę).
logo
Od momentu przejęcia OMGPOP wartość akcji firmy spadła o 38 procent. Problemem według ekonomistów jest niepewny model biznesowy, jaki przyjęli. Opiera się on na produkcji przeglądarkowych gier komputerowych oraz przejmowaniu firm, których podobne produkty zyskują na popularności. Tworzenie gier samo w sobie nie jest jednak skomplikowane. Wystarczy pomysł, odpowiedni ludzie i kilka komputerów. Problemem w tym przypadku jest jednak to, że Zynga nie wypracowała ani nie posiada żadnego kanału dystrybucji. Opiera się w pełni na innych dostawcach, takich jak Facebook.
logo
http://silencedgood.tumblr.com/
Przy tym wszystkie zakupy, których dokonuje, są w znacznym stopniu zawyżone. Każda z gier kupowanych przez wydawcę ma znacznie niższą wartość niż ich faktyczna cena.
Ostatnio równie niebotycznego zakupu dokonał Facebook, płacąc dwunastoosobowej firmie za aplikację na telefon Instagram miliard dolarów. Skąd tak wysokie sumy? - To nie jest rzeczywista wartość tych firm, ale pewne przewidywania rynku co do ich przyszłej wartości. Inwestorzy na to właśnie wykładają swoje pieniądze - tłumaczy Przemysław Kwiecień z X-Trade Brokers.
Ekonomista dodaje, że w przypadku Zyngi ostatnia reakcja rynku jest naturalna - Jeśli firma przepłaciła za jakiś produkt, a rynek reaguje na to w ten sposób, to jest to zupełnie naturalny mechanizm. Gorzej byłoby, gdyby Zynga została za swoją niefrasobliwość nagrodzona - mówi pytany o ocenę sytuacji firmy.
Kolejna bańka internetowa
Wielu ekonomistów obawia się, w świetle sytuacji Zyngi, pojawienia się na rynkach kolejnej bańki internetowej, która lada moment może pęknąć. Czy można się rzeczywiście obawiać takiego rozwoju wydarzeń? - I tak, i nie. Z jednej strony bańka internetowa już jest, bo wyceny firm internetowych są bardzo wysokie. Z drugiej strony może to być odzwierciedlenie ich rzeczywistej wartości, jeśli weźmiemy pod uwagę ich potencjał i oczekiwania co do ich przyszłego rozwoju - mówi nasz rozmówca.
Ekonomista przestrzega jednak, że trzeba mieć wzgląd na ogólne tendencje na rynku. - Na obserwowane w tej chwili trendy może mieć w dużym stopniu wpływ pogorszenie nastrojów na rynkach światowych, które obserwujemy w ostatnim czasie. Uczulam też na fakt, że sytuacja na rynku amerykańskim w ostatnim okresie ma duży wpływ na ceny firm. Trzeba w związku z tym ostrożnie podchodzić do oceny firmy Zynga, na ile ostatni zakup ma wpływ na spadek. Przypominam, że firma Apple, która ostatnio zanotowała rekordowe przychody i najwyższe w historii zyski, również w ostatnim czasie na giełdzie zanotowała minimalny spadek - konkluduje Przemysław Kwiecień.
logo
facebook.com