
Sprawa SKOK-ów stała się numerem jeden ostatnich dni kampanii. Dotychczas mówiło się, że kandydatem, który straci na tym najwięcej jest Andrzej Duda. Dziś PiS odbija piłeczkę i atakuje Bronisława Komorowskiego. Prezydent wypierał się znajomości z podejrzanymi w aferze, na co w odpowiedzi poseł Bartosz Kownacki zarzuca mu kłamstwo, a na poparcie swoich argumentów prezentuje zdjęcia.
REKLAMA
Zdjęcia, na których Bronisław Komorowski przedstawiony jest wraz z Piotrem P, oficerem byłych Wojskowych Służb Informacyjnych podejrzanym o defraudację pieniędzy SKOK Wołomin. Tym samym, których znajomości prezydent oraz jego Kancelaria stanowczo zaprzecza. – Pan prezydent nie zna i nie spotykał się z panem Piotrem P. – przekonywała rzeczniczka biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek.
Kancelaria: kampania przysłania zdrowy rozsądek
Skąd w takim razie wspólne zdjęcie? Zgodnie z informacją Kancelarii Piotr P. był także producentem filmu „Bitwa Warszawska”, na którego premierze został prezydentowi przedstawiony, podobnie jak inni producenci. – Na premierze obecnych było zdecydowanie ponad 1000 osób – poinformowała w sobotę Trzaska-Wieczorek.
Skąd w takim razie wspólne zdjęcie? Zgodnie z informacją Kancelarii Piotr P. był także producentem filmu „Bitwa Warszawska”, na którego premierze został prezydentowi przedstawiony, podobnie jak inni producenci. – Na premierze obecnych było zdecydowanie ponad 1000 osób – poinformowała w sobotę Trzaska-Wieczorek.
Rzeczniczka dosyć ostro skomentowała insynuacje posłów PiS-u, przekonując, że kampania przysłania im zdrowy rozsądek i zdolność racjonalnego myślenia. Poseł Kownacki w przedstawione argumenty jednak nie wierzy. – Pan prezydent mija się z prawdą. (…) Mamy dowody w postaci zdjęć i w postaci filmów – przekonuje.
Dowód na razie jest jednak tylko jeden – zdjęcie z premiery „Bitwy Warszawskiej”, którą komentowała Trzaska-Wieczorek. – Prezydent rocznie ściska kilka tysięcy dłoni i nie zna każdej z przedstawianych mu osób – mówiła.
Zdjęcie dowodem na Komorowskiego
Kownacki jest pewien, że podobnych dowodów jest więcej. Na piątkowym posiedzeniu Sejmu próbował wyjaśnić sprawę, ale marszałek Radosław Sikorski wyłączył podczas jego przemówienia mikrofon. Na razie jednak poseł nie rozstaje się z ujawnionym zdjęciem, z którego na siłę próbuje uczynić przysłowiowy „gwóźdź do politycznej trumny” Komorowskiego.
Kownacki jest pewien, że podobnych dowodów jest więcej. Na piątkowym posiedzeniu Sejmu próbował wyjaśnić sprawę, ale marszałek Radosław Sikorski wyłączył podczas jego przemówienia mikrofon. Na razie jednak poseł nie rozstaje się z ujawnionym zdjęciem, z którego na siłę próbuje uczynić przysłowiowy „gwóźdź do politycznej trumny” Komorowskiego.
O niejasnościach wokół SKOK-ów pisaliśmy na naTemat.pl. Sprawa szybko trafiła na podatny grunt wyborczej kampanii, a poszczególne strony zaczęły przerzucać się nią niczym gorącym kartoflem. Jena strona przekonuje, że niejasności i upadłość SKOK-u Wołomin to „zasługa” ludzi z otoczenia Prawa i Sprawiedliwości, w tym Andrzeja Dudy, który – zdaniem szefa sztabu prezydenta, Roberta Tyszkiewicza, miał intensywnie lobbować za nie przekazywaniem SKOK-ów pod kontrolę państwa.
SKOK-i zaszkodzą wszystkim
Sam Duda odpiera zarzuty, które traktuje jako wyborczą zagrywkę, stosowaną w obawie przed jego dobrymi wynikami. W związku ze SKOK-ami krytykuje przede wszystkim Komisję Nadzoru Finansowego, pod której kontrolę prezydent przekazał SKOK-i, a pozostali członkowie PiS, na czele z rzecznikiem Mastalerkiem przekonują, że jeśli sprawa SKOK-ów ma odbić się komuś przysłowiową „czkawką”, będzie to z pewnością prezydent Komorowski.
Sam Duda odpiera zarzuty, które traktuje jako wyborczą zagrywkę, stosowaną w obawie przed jego dobrymi wynikami. W związku ze SKOK-ami krytykuje przede wszystkim Komisję Nadzoru Finansowego, pod której kontrolę prezydent przekazał SKOK-i, a pozostali członkowie PiS, na czele z rzecznikiem Mastalerkiem przekonują, że jeśli sprawa SKOK-ów ma odbić się komuś przysłowiową „czkawką”, będzie to z pewnością prezydent Komorowski.
Posługując się analogią posła Marcina Mastalerka, afera wokół SKOK-ów może odbić się czkawką wszystkim. Zwłaszcza, że wszyscy – przynajmniej na razie – nie decydują się na jasne stawianie sprawy. I jedna, i druga strona lawiruje, próbując za wszelką cenę zrzucić winę na przeciwnika.
