
Pięciokrotny mistrz świata strong manów nigdy nie ukrywał, że polityka to nie jego bajka. Bezkompromisowo przekonywał, iż nie głosuje, a ministrów w rządzie najchętniej by podusił. Dziś zmienia zdanie, a w wyborach na prezydenta ma swojego faworyta – Pawła Kukiza.
REKLAMA
„Na Pawła!!!”
– Ten facet ma jaja i popieram go – napisał na Facebooku Pudzianowski. Sportowiec przekonuje, że lider zespołu Piersi wie co mówi, udostępnia jego wywiady i zachęca innych, aby 10 maja na Kukiza właśnie oddali swój głos. Obecnie rządzącym nie szczędzi za to ostrych słów krytyki. „...ta cała sfora będzie mu pod górkę robić, ile wejdzie!!!! - pisze (pisownia oryginalna).
– Ten facet ma jaja i popieram go – napisał na Facebooku Pudzianowski. Sportowiec przekonuje, że lider zespołu Piersi wie co mówi, udostępnia jego wywiady i zachęca innych, aby 10 maja na Kukiza właśnie oddali swój głos. Obecnie rządzącym nie szczędzi za to ostrych słów krytyki. „...ta cała sfora będzie mu pod górkę robić, ile wejdzie!!!! - pisze (pisownia oryginalna).
W komentarzach Pudzianowski informuje, że sam prowadzi firmę i skarży się, że na każdym kroku „ma pod górkę”. Kukiz – jego zdaniem – jest jedynym kandydatem, który może zagwarantować realną zmianę. – Nigdy nie chodziłem na wybory, tym razem pójdę!!! Na Pawła!!! – dodaje.
To nie jedyny przypadek, w którym osoba publiczna oficjalnie udziela wyborczego wsparcia jednemu z kandydatów. Politycy lubią ogrzewać się w blasku aktorów, piosenkarzy czy sportowców. Dzięki temu przekazują swoim wyborcom prosty komunikat: „Oni są znani, im się udało, oni popierają właśnie mnie, więc i Ty powinieneś to zrobić”.
Kampania bez artystów
Do głosowania na obecnego prezydenta zachęcali m. in. Rafał Sonik czy Krzysztof Hołowczyc. Jednak z wyjątkiem pojedynczych przypadków, celebryci stronią od ujawniania swoich sympatii politycznych w tej kampanii, na co zwracał uwagę red. Kamil Sikora.
Do głosowania na obecnego prezydenta zachęcali m. in. Rafał Sonik czy Krzysztof Hołowczyc. Jednak z wyjątkiem pojedynczych przypadków, celebryci stronią od ujawniania swoich sympatii politycznych w tej kampanii, na co zwracał uwagę red. Kamil Sikora.
Mieliśmy wprawdzie „Maraton Poparcia Komorowskiego”. Jednak jego bieg skończył się równie szybko, jak rozpoczął, a „znani i lubiani” nie pojawili się w dalszym toku kampanii.
Napisz do autorki: karolina.wisniewska@natemat.pl
