
"Krul is back!" - cieszą się kuce. Po głębokim spadku formy po wyborach do Parlamentu Europejskiego Janusz Korwin-Mikke znowu jest na fali. W sondażach prezydenckich zajmuje nawet trzecie miejsce, na jego koncie wyborczym jest już ponad pół miliona, a media skończyły bojkot i polityk znowu gości w głównych programach telewizyjnych.
REKLAMA
Po kilku miesiącach tłustych, które zakończyły się dla Janusza Korwin-Mikkego wprowadzeniem czterech posłów do Parlamentu Europejskiego, przyszły miesiące chude. Ich wynikiem był rozpad partii Korwina i bojkot medialny za spoliczkowanie Michała Boniego.
Wzloty i upadki
Kiedy Korwin był na fali, przelano wiele atramentu, by opisać jego przyszłą koalicję z Prawem i Sprawiedliwością, przewidzieć jak będzie wyglądała jego zwycięska kampania do Sejmu i z jakimi postulatami wystąpi jesienią. Później niemal tyle samo uwagi poświęcono opisaniu klęski Korwin-Mikkego, napięć w jego partii i powrotu na zajmowaną przez lata pozycję w sondażach - znowu miał 1-2 proc.
Kiedy Korwin był na fali, przelano wiele atramentu, by opisać jego przyszłą koalicję z Prawem i Sprawiedliwością, przewidzieć jak będzie wyglądała jego zwycięska kampania do Sejmu i z jakimi postulatami wystąpi jesienią. Później niemal tyle samo uwagi poświęcono opisaniu klęski Korwin-Mikkego, napięć w jego partii i powrotu na zajmowaną przez lata pozycję w sondażach - znowu miał 1-2 proc.
Bo rzeczywiście Korwin-Mikke był wyczerpany po majowej kampanii. Jak słyszeliśmy w jego otoczeniu, prezes był w słabej formie psychicznej i fizycznej. Było to też widać podczas pierwszych przemówień w Parlamencie Europejskim czy podczas programów telewizyjnych, w którym to nie ona masakrował, tylko masakrowano jego. Do tego doszedł rozciągnięty na kilka tygodni rozłam w Kongresie Nowej Prawicy.
W cieniu Kukiza
Wydawało się, że startujący po raz piąty na prezydenta Janusz Korwin-Mikke znowu zdobędzie dwa procent głosów. Początki kampanii wyborczej nie były obiecujące. O Korwin-Mikkem właściwie nikt nie mówił, przestał też rządzić w internecie. Znacznie lepiej eksponowano w mediach Pawła Kukiza, który podobnie jak "Krul" jest antysystemowy, a do tego jest w polityce stosunkowo nowy, a przez to ciekawy.
Wydawało się, że startujący po raz piąty na prezydenta Janusz Korwin-Mikke znowu zdobędzie dwa procent głosów. Początki kampanii wyborczej nie były obiecujące. O Korwin-Mikkem właściwie nikt nie mówił, przestał też rządzić w internecie. Znacznie lepiej eksponowano w mediach Pawła Kukiza, który podobnie jak "Krul" jest antysystemowy, a do tego jest w polityce stosunkowo nowy, a przez to ciekawy.
Kiedy kilka dni temu rozmawiałem z jednym ze sztabowców Korwin-Mikkego. Mój rozmówca przyznał, że "trochę im siadło", ale zaraz dodał, że już widzą falę wznoszącą. – Znowu mamy tyle lajków i komentarzy co rok temu. Poza tym na spotkania przychodzi bardzo dużo ludzi. Niedługo będzie pan to widział w sondażach – zapewniał mój rozmówca. I miał rację, niektóre sondaże dają im nawet 8 proc.!
Odbicie
Najnowsze badania sondażowe to chwile triumfu Korwin-Mikkego. On sam wg Millward Brown może liczyć na 6 proc. głosów, a jego partia KORWiN aż na 8 proc. Jak słyszymy w otoczeniu Korwin-Mikkego, prezes wpadł w euforię i zaordynował jeszcze większą intensywność spotkań. Zamiast czterech miejscowości, dziennie odwiedza pięć.
Najnowsze badania sondażowe to chwile triumfu Korwin-Mikkego. On sam wg Millward Brown może liczyć na 6 proc. głosów, a jego partia KORWiN aż na 8 proc. Jak słyszymy w otoczeniu Korwin-Mikkego, prezes wpadł w euforię i zaordynował jeszcze większą intensywność spotkań. Zamiast czterech miejscowości, dziennie odwiedza pięć.
Bo według sztabowców Korwin-Mikkego to właśnie ciężka praca w terenie stoi u podstaw odrodzenia. Od połowy marca kandydat latał awionetką Air Korwin One, dzięki czemu mógł mieć nawet 4-5 spotkań dziennie. Ale lotnisk jest w Polsce dość mało. dlatego teraz przesiadł się do śmigłowca użyczonego przez Zbigniewa Stonogę, którym może wylądować prawie wszędzie.
Na biednego nie trafiło
Od lat zwolennicy Korwin-Mikkego wspierają jego partię (czy raczej kolejne partie) drobnymi datkami, które ostatecznie zbierają się w spore kwoty. Teraz jednak biją kolejne rekordy i zostawiają w tyle pozostałych kandydatów startujących bez budżetowych pieniędzy. Korwin-Mikke ma już na koncie 550 tys. zł, a najwyższa wpłata to 11 tys. zł.
Od lat zwolennicy Korwin-Mikkego wspierają jego partię (czy raczej kolejne partie) drobnymi datkami, które ostatecznie zbierają się w spore kwoty. Teraz jednak biją kolejne rekordy i zostawiają w tyle pozostałych kandydatów startujących bez budżetowych pieniędzy. Korwin-Mikke ma już na koncie 550 tys. zł, a najwyższa wpłata to 11 tys. zł.
Dzięki temu partia może sobie pozwolić nie tylko na dowolną liczbę ulotek, ale też na billboardy i reklamę wielkoformatową, a nawet na emisję płatnych spotów w telewizji. Oczywiście nie będzie ich tyle, ile wykupiły sztaby Komorowskiego i Dudy, ale na pewno pomoże to zebrać dodatkowe głosy. Przede wszystkim wśród tych, którzy nie korzystają z internetu i mediów społecznościowych.
Znowu na ekranie
Dużą rolę odegra w tym także powrót Korwin-Mikkego do mediów. Kilka dni temu polityk wystąpił w programie Jakuba Wojewódzkiego, w czwartek gościł w "Kropce nad i" Moniki Olejnik. Tak jak wszyscy inni kandydaci wystąpi też w dwóch programach telewizji publicznej: "Polityka przy kawie" w TVP1 i "Dziś wieczorem" w TVP INFO.
Dużą rolę odegra w tym także powrót Korwin-Mikkego do mediów. Kilka dni temu polityk wystąpił w programie Jakuba Wojewódzkiego, w czwartek gościł w "Kropce nad i" Moniki Olejnik. Tak jak wszyscy inni kandydaci wystąpi też w dwóch programach telewizji publicznej: "Polityka przy kawie" w TVP1 i "Dziś wieczorem" w TVP INFO.
Po raz pierwszy od dawna Korwin-Mikke jest też w stanie narzucać tematy dyskusji. Po jego słowach o górnikach pierwsze materiały poświęciły temu trzy główne dzienniki telewizyjne. I chociaż były one krytyczne, Korwin szokował już tyle razy i tak mocno, że opinia publiczna jest zaimpregnowana na jego wybryki.
Kampania na bogato
Ludzie Korwina wiedzą, że znowu są na fali wznoszącej. Ale uwaga mediów i sympatia wyborców na pstrym koniu jeżdżą i trzeba wiele wysiłku by je podtrzymać. Na przykład przez wielkie wiece, podobne do tych z kampanii europejskiej. – W Krakowie było 6-7 tys. osób, teraz planujemy pobić rekord i ściągnąć ponad 10 tys. – mówi Konrad Berkowicz, rzecznik sztabu.
Ludzie Korwina wiedzą, że znowu są na fali wznoszącej. Ale uwaga mediów i sympatia wyborców na pstrym koniu jeżdżą i trzeba wiele wysiłku by je podtrzymać. Na przykład przez wielkie wiece, podobne do tych z kampanii europejskiej. – W Krakowie było 6-7 tys. osób, teraz planujemy pobić rekord i ściągnąć ponad 10 tys. – mówi Konrad Berkowicz, rzecznik sztabu.
Autorzy kampanii zastanawiają się też jak wydać ponad pół miliona, które trafiło na konto komitetu. – Zbieramy pieniądze na konkretne cele. W ramach akcji "Prezydent wielkiego formatu" wpłacając datki można deklarować gdzie stanie billboard. Postawimy reklamy we wszystkich miejscowościach, gdzie wpłaty przekroczą 5 tys. zł. Z kolei w ramach "Zatankuj Air Korwin One" zbieramy na przeloty – dodaje.
Uniknąć jesiennej smuty
Komitet chce też wyemitować w komercyjnym czasie spoty, które właśnie nagrywa prezes. Jak mówi Berkowicz, będą one miały zróżnicowaną formę. Jednym z nich ma być profesjonalna wersja fanowskiego spotu "Nowa siła", który pokazano na konwencji założycielskiej partii.
Komitet chce też wyemitować w komercyjnym czasie spoty, które właśnie nagrywa prezes. Jak mówi Berkowicz, będą one miały zróżnicowaną formę. Jednym z nich ma być profesjonalna wersja fanowskiego spotu "Nowa siła", który pokazano na konwencji założycielskiej partii.
Janusz Korwin-Mikke i jego partia otrząsnęli się z upadku po wyborach europejskich. Zresztą mają w tym doświadczenie. Jeśli tendencja się utrzyma, Krul może zdobyć najlepszy wynik ze wszystkich pięciu startów do Belwederu. Ale dla środowiska kluczowe są wybory parlamentarne jesienią. Jeśli Korwin znowu będzie przeżywał zapaść, tak jak w drugiej połowie 2014, może się skończyć wynikiem poniżej 5 proc., całkowitą klęską środowiska i dalszym wegetowaniem poza parlamentem, bez pieniędzy z budżetu. Współpracownicy Korwina już dzisiaj muszą myśleć jak do tego nie dopuścić.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
