SLD nie będzie finansować Ogórek i jej kampanii. Partia oburzona zachowaniem kandydatki

Działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej zapowiadają, że nie wypłacą Magdalenie Ogórek trzeciej transzy środków na kampanię.
Działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej zapowiadają, że nie wypłacą Magdalenie Ogórek trzeciej transzy środków na kampanię. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Magdalena Ogórek, choć reprezentuje Sojusz Lewicy Demokratycznej, a jej kampania finansowana jest ze środków tejże partii, nie chce przyznać czy sama na nią głosuje. Działacze mają dość „niezależności” kandydatki i zapowiadają, że więcej pieniędzy nie otrzyma.


Na kogo głosuje Ogórek?
Po wywiadzie, jakiego kandydatka SLD udzieliła w Radiu Gdańsk, wśród działaczy partii zawrzało. Na pytania o stan lewicy (którą przecież reprezentuje) odpowiadała, że to nie w jej gestii leżą tego typu oceny. Unikała również – oczywistej dla wielu – odpowiedzi na pytanie czy sama głosuje na SLD.

Przeczytaj nowy wpis na blogu Magdaleny Ogórek w naTemat. Kandydatka odpowiada na krytykę działaczy SLD. Czytaj więcej

– To powinna być automatyczna i naturalna odpowiedź – skomentował Grzegorz Napieralski. Zawieszony w prawach były szef Sojuszu przekonywał, że nawet jeśli nie głosowałby na SLD, jako reprezentant tej partii w wyborach prezydenckich przyznałby, że głosuje. – To oczywiste – dodaje.


Miller broni kandydatki
Swoją kandydatkę starał się usprawiedliwiać ten, który do prezydentury z ramienia lewicy ją namaścił. – Cztery lata temu pani Ogórek ubiegała się o mandat w Sejmie z ramienia SLD. Czy może być silniejsza deklaracja? – pytał Leszek Miller.


Otóż może, a w ogniu kampanii wręcz musi. Magdalena Ogórek od początku mówiła o tym, że jest kandydatką „niezależną”, lecz z każdym kolejnym wywiadem udowadnia, że w obrazku SLD jest zupełnie niepasującym elementem.

Niezależna Ogórek
Wbrew oczekiwaniom wielu członków partii, Ogórek nie próbuje się dopasowywać. Prowadzi kampanię według swojego planu, w którym paradoksalnie dla Leszka Millera i Sojuszu jest bardzo niewiele miejsca. Jedyne powiązanie, jakie odgrywa tu rolę istotną to sprawy finansowe.
– Pani Ogórek miała rozszerzać nasz elektorat, a na razie go zawęża – mówiła w Faktach TVN Joanna Senyszyn i zapowiedziała, że trzeciej transzy pieniędzy na kampanię nie będzie.


Niezadowolenie z zachowania kandydatki widać już nie tylko wśród lokalnych działaczy, z którymi nikt takiej decyzji nie konsultował. Oficjalnie swój sprzeciw demonstrują najważniejsi działacze partii. „... nie czuję się dalej w obowiązku firmować, wspierać i ciągle tłumaczyć jej „dziwnych wypowiedzi” – poinformowała członkini Zarządu Krajowego SLD Monika Pniakowska.
„Chyba jednak czegoś nie rozumiem” – pisała na swoim profilu na Facebooku Katarzyna Piekarska, po wywiadzie w Radiu Gdańsk. Mniejszy entuzjazm widać nawet wśród tych, którzy dotychczas dumnie zapowiadali, że Ogórek to kandydatka najlepsza, jaką lewica mogła wystawić.

Większość sondaży pokazuje, że Magdalena Ogórek może liczyć na poparcie w granicach 5 proc. Zatem szansa na odrodzenie się nowej lewicy z młodą kandydatką na czele jest bliska zeru. Władze partii powinny zatem szybko rozpocząć tworzenie planu na kampanię parlamentarną, bo i ta – po słabym wyniku w wyborach prezydenckich – wydaje się być zagrożona.