Prawicowi publicyści wpisują śmierć Prof. Bartoszewskiego w polityczny kalendarz.
Prawicowi publicyści wpisują śmierć Prof. Bartoszewskiego w polityczny kalendarz. Fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Już kilka minut po ogłoszeniu smutnej informacji o odejściu profesora Bartoszewskiego pojawiły się pierwsze komentarze na temat tego, kto ją politycznie wykorzysta. Wielu prawicowych publicystów wyraźnie podkreśla, że nie chce, aby śmierć stała się elementem kampanii, choć – na razie – wyraźnie o to zabiega.

REKLAMA
Pogrzeb jako szansa na zwycięstwo
„Śmierć profesora pomoże wygrać Komorowskiemu już w I turze”, „PO użyje śmierci do podkręcenia swojej narracji”, termin pogrzebu zostaje celowo odsuwany – komentarzy prawicowych publicystów nie brakuje. Wszyscy przekonują, że Komorowski zachowa się „obrzydliwie”, jeśli wykorzysta odejście swojego współpracownika i przyjaciela, choć śmierć i kampanię łączą publicznie właśnie oni.
Bronisław Komorowski pozostaje teraz wyraźnie na świeczniku, a wszystkie jego słowa dotyczące Profesora są i będą rozbierane na czynniki pierwsze tak, aby doszukać się w nich wyborczego podtekstu. Podobnie data pogrzebu, która (wyznaczona na 4 maja) aż prosi się o to, aby wpisać ją w „przychylny prezydentowi” wyborczy kalendarz. Z drugiej strony, nie trudno przewidzieć, iż dowolny termin przed wyborami wywołałby podobne poruszenie.
Jeśli pogrzeb Bartoszewskiego w istocie stanie się pretekstem do „kolejnego wydarzenia wyborczego”, prezydent słusznie powinien zostać za to skrytykowany. Nie warto za wszelką cenę doszukiwać się tego, czego nie ma, tylko po to, aby pasowało do obrazka. Nie dajmy się zwariować, nie mieszajmy śmierci w kampanię za wszelką cenę.
Niefortunny czas
Śmierć nie bierze pod uwagę kalendarza politycznego. Niestety, w ogniu kampanii prezydenckiej, wszystko przybiera charakter polityczny. Dla jednych – wyroki sędziów, dla innych – smoleńska rocznica. Wyborczy podtekst widać wszędzie. Nie trudno było przewidzieć, że odejście Profesora blisko związanego w ostatnich latach z Platformą i samym prezydentem taki charakter również przyjmie.
Nie mieszajmy śmierci z kampanią
– Będę głosował na Komorowskiego, bo chcę, żeby to on mnie pochował – mówił profesor na konwencji prezydenta w Hali EXPO 7 marca. Choć zagłosować nie zdążył, zgodnie z życzeniem to Bronisław Komorowski będzie tym, który nad jego grobem przemawiał będzie jako prezydent.
Wielki człowiek, wielki Polak i wielki patriota, nawet jeśli nie dla wszystkich był wzorem do naśladowania (co również często na Twitterze bywa podkreślane), nie musiał – każdy bowiem ma prawo do własnych autorytetów. Śmierć każdego należy jednak uszanować, a o „niełączeniu z kampanią” warto nie tylko mówić, ale przede wszystkim – samemu tego nie robić.