
Paweł Kukiz do zapowiedzi „nowej Polski” wykorzystuje przemówienie Marszałka Piłsudskiego. Grzegorz Braun rozprawia się z radarami na ulicach w stylistyce rodem z gry komputerowej, a Janusz Korwin-Mikke wchodzi w rolę wyważonego wodza. Antysystemowi kandydaci wchodzą do gry z nowymi klipami, które mają promować ich kandydaturę. Pytanie, czy nie osiągną odwrotnego skutku.
REKLAMA
Trailer Kukiza bez Kukiza
Krótki film przygotowany przez sztab Pawła Kukiza miał nie wychodzić na światło dzienne. Za sprawą dziennikarzy stało się jednak inaczej. Klip, choć zaledwie kilkusekundowy wzbudził zainteresowanie. Po pierwsze – spot kandydata... bez kandydata. Po drugie – nie ma w nim nic oprócz starego lampowego radia. Po trzecie – film kończy się słowami Józefa Piłsudskiego, z którego poglądami Kukiz do tej pory kojarzony nie był. Wprost przeciwnie – uchodził raczej za gospodarczego liberała.
Krótki film przygotowany przez sztab Pawła Kukiza miał nie wychodzić na światło dzienne. Za sprawą dziennikarzy stało się jednak inaczej. Klip, choć zaledwie kilkusekundowy wzbudził zainteresowanie. Po pierwsze – spot kandydata... bez kandydata. Po drugie – nie ma w nim nic oprócz starego lampowego radia. Po trzecie – film kończy się słowami Józefa Piłsudskiego, z którego poglądami Kukiz do tej pory kojarzony nie był. Wprost przeciwnie – uchodził raczej za gospodarczego liberała.
Oprócz napisu „Made in Poland” w tle trudno doszukiwać się czegokolwiek, co łączyłoby się z dotychczasową kampanią Kukiza. Sam kandydat wyjaśnia, że owy spot – spotem właściwym jeszcze nie jest. – To tylko oficjalny trailer – przekonuje.
Mimo sprostowania, część pytań nadal zostaje aktualnych. Wprawdzie przytoczone z pierwszego radiowego przemówienia z 1924 roku słowa Piłsudskiego mogą być symbolem zmiany, w wydaniu Kukiza to dość niespodziewane porównanie.
Wirtualny Braun z piłą motorową
O ile jednak były lider zespołu Piersi pozostawia próbuje stworzyć wokół siebie jakąś tajemnicę i zapewnia, że ostatnie słowo nie zostało jeszcze wypowiedziane, tak jego antysystemowy konkurent odrywa swoje karty od razu. „Ostre opinie i cięte riposty” - ogłasza w klipie Grzegorz Braun.
O ile jednak były lider zespołu Piersi pozostawia próbuje stworzyć wokół siebie jakąś tajemnicę i zapewnia, że ostatnie słowo nie zostało jeszcze wypowiedziane, tak jego antysystemowy konkurent odrywa swoje karty od razu. „Ostre opinie i cięte riposty” - ogłasza w klipie Grzegorz Braun.
Kandydat na prezydenta przedstawiony jako bohater prostej gierki komputerowej za pomocą piły motorowej pozbywa się stojących na drogach fotoradarów. Wszystko w imię „ostrych cięć budżetowych” albo "żarliwego patriotyzmu", na zobrazowanie którego publikuje drugi spot - ze słynną tęczą na Placu Zbawiciela w roli głównej.
Amatorski film pozostawia wiele do życzenia i trudno, aby jakkolwiek poprawiał wizerunek Brauna jako poważnego kandydata na poważne stanowisko. Nie został jednak „sfinansowany z pieniędzy komitetu wyborczego”, więc pozostaje szansa, że nie jest to oficjalny – choć umieszczone na oficjalnym kanale – spot wyborczy.
Profesjonalne spoty JKM
Na tle „filmowych” starań kandydatów antysystemowych pozytywnie zaskakuje póki co Janusz Korwin-Mikke, którego trzy opublikowane wczoraj spoty wyraźnie różnią się od poprzednich klipów, fundowanych wyborcom przez jego partię. Zamiast zbitki zdjęć „okraszonej” muzyką techno, mamy trzy profejsonalne nagrania, przemyślane zarówno pod kątem merytorycznym, jak i wizualnym.
Na tle „filmowych” starań kandydatów antysystemowych pozytywnie zaskakuje póki co Janusz Korwin-Mikke, którego trzy opublikowane wczoraj spoty wyraźnie różnią się od poprzednich klipów, fundowanych wyborcom przez jego partię. Zamiast zbitki zdjęć „okraszonej” muzyką techno, mamy trzy profejsonalne nagrania, przemyślane zarówno pod kątem merytorycznym, jak i wizualnym.
JKM podkreśla swoje największe atuty: niezmienne od 40 lat poglądy i poparcie młodych ludzi. Nie przypomina kontrowersyjnego prezesa, znanego z codziennych wypowiedzi. To zaskakująca i korzystna przemiana, która – gdyby utrzymała się trwale – mogłaby wyjść Korwin-Mikkemu na dobre.
