Perfumy szyte na miarę, czyli jak połączyć nowoczesny biznes z tradycyjnym konceptem

fot. Mo61 Perfume Lab
Jest w Warszawie takie miejsce, w którym można wyczuć aurę magii unoszącą się w powietrzu. Adepci odchodzącej w zapomnienie sztuki łączą tu najrozmaitsze substancje, odmierzają i mieszają w laboratoryjnych fiolkach tajemnicze składniki. Tworzą czarodziejskie mikstury, a każdą nową recepturę zapisują skrzętnie w wielkiej księdze. To nie Hogwart. To perfumeria Mo61 na Mokotowskiej. Miejsce, z którego każdy może wyjść z fiolką niepowtarzalnych, własnoręcznie wykreowanych perfum.


- Połączenie pracy i pasji to najlepsze, co się może człowiekowi w życiu przytrafić – mówi Monika Zagajska. Jest bizneswoman z krwi i kości. Kiedyś konsul ds. handlowych w Mediolanie, potem brand manager magazynów kobiecych i praca w marketingu Idea Banku. Rok temu założyła perfumerię Mo61 Perfume Lab na kochanej przez designerów ulicy Mokotowskiej i teraz „pracuje na swoje”. Patrząc na przebieg jej zawodowej kariery, można się spodziewać Pani w sztywnej garsonce, z laptopem w jednym ręku i komórką w drugim.

Zamiast tego jest dziewczyna w dżinsach, z rozwianym włosem i luźnym podejściem do życia. Ale komórka i laptop: owszem są. I dają o sobie znać, brzęcząc co chwilę. - Rok temu, zakładając Mo61 pracy było co niemiara. Teraz jest jej jeszcze więcej – uśmiecha się cierpliwie - Od momentu, w którym znalazłam lokal do oficjalnego otwarcia minęły zaledwie trzy miesiące. Szaleńcze tempo. Ale taka praca to przyjemność – dodaje.
Skąd pomysł? Zaczął kiełkować w trakcie licznych podróży, m.in. do Londynu, Tel Avivu i Nowego Jorku. Jak każda kobieta, zawsze kochała się w pięknych zapachach i perfumach. Zainteresowały ją na tyle, że pojechała do Francji, na warsztaty perfumiarstwa. A stamtąd wróciła, mając już w głowie pomysł na biznes. Takich konceptów jest na świecie niewiele, dlatego dziś do Mo61 przyjeżdżają klienci z całej Europy, którzy chcą wykreować swoje własne perfumy. - Niedawno gościliśmy pięć Szwedek, które przyjechały do Polski specjalnie dla nas. Jakiś czas temu odwiedzili nas również Panowie ze Szwajcarii – wylicza Monika Zagajska. Co ich przyciąga? - Jesteśmy nieco magiczni i mamy naprawdę dobre zapachy – uśmiecha się.

Bo i owszem, perfumeria na Mokotowskiej to miejsce, które pachnie magią. W niewielkim pomieszczeniu, na półkach sięgających sufitu, stoją setki miarek laboratoryjnych, fiolek i szklanych słojów. W każdym z nich jest ukryta inna esencja zapachowa. Od tych popularnych, powszechnie znanych zapachów: neroli, paczula, bez, różowy pieprz – aż po te najdziwniejsze, jak zapach liści zielonego pomidora i techniczne aldehydy.
Klienci, którzy przekraczają próg Mo61 nie wpadają po szybkie zakupy, jak do galerii handlowej. Stworzenie własnych perfum wymaga nieco więcej czasu. Spośród wielu pojedynczych zapachów można wybrać te ulubione i skomponować z nich mieszankę, która będzie idealnie pasować do charakteru i temperamentu. Albo wywoływać przyjemne skojarzenia, choćby te z dzieciństwa.


Czuwa nad tym wykwalifikowany „nos” czyli perfumiarz, który podsuwa pomysły i podpowiada co, z czym połączyć. Opłaca się: większość klientów wychodzi z Mo61 z wielkim uśmiechem. I niewiele lżejszym portfelem: - Nie robiłam wcześniej żadnych analiz, ale moja decyzja biznesowa była taka, że ma być niedrogo. To pozwala nam konkurować z wielkimi markami i „skraść” im część rynku – wyjaśnia Monika Zagajska.
Nie da się uogólnić, kto wpada po perfumy do Mo61. Są zarówno Panie, jak i Panowie. A czasem nawet całe rodziny. - Co ciekawe, duża część naszych klientów to mężczyźni. Byłam ogromnie zdziwiona, kiedy zauważyłam jaką frajdę im to sprawia i jak bardzo są zorientowani w temacie. Wchodzą i mówią: „poproszę coś, co pachnie elegancko, z nutą bergamotki”. Czytają etykiety swoich perfum i od progu wiedzą, czego chcą – wyjaśnia Monika Zagajska – Panie zresztą podobnie. Są świadome, że perfumy stanowią część stylizacji, są jej dopełnieniem. Kiedy widzę dziewczynę - skromnie ubraną, ale pachnącą solą morską z nutą czarnej porzeczki - to wiem, że ma charakter, że ona ma coś do powiedzenia – tłumaczy. Rekordzistka? Klientka, która wróciła niedawno po 24 buteleczkę własnoręcznie wykreowanych perfum.

Można je łatwo odtworzyć, bo każda receptura perfum, stworzona w Mo61 Perfume Lab jest skrzętnie zapisywana w ogromnej, półmetrowej (!) księdze, zamówionej u introligatora. Są w niej również te najdziwniejsze, oryginalne życzenia. - Pewna Pani chciała na przykład stworzyć dla siebie zapach mola w Juracie, który przypominał jej dzieciństwo. I udało nam się to! – mówi Monika Zgajaska – Zdarzają się również prośby, które nas dalece zaskakują: wykreowanie zapachu siana, kościoła, albo palonej gumy – mówi.
Stworzenie biznesu opartego na najmodniejszych trendach: personalizacji i "samoprojektowaniu" okazało się strzałem w dziesiątkę. Po siedmiu miesiącach perfumeria Mo61 doczekała się filii na Sławkowskiej przy Rynku Głównym w Krakowie, tłumnie odwiedzanej zwłaszcza przez turystów. A teraz Monika Zagajska myśli o zagranicznej ekspansji: - W Polsce idzie nam świetnie, ale nie wiem, czy otwieranie tutaj kolejnej perfumerii ma sens. Teraz marzy mi się Mediolan albo może Londyn...? - zastanawia się.

No, i oczywiście Francja. To tam właśnie szkolą się wszyscy perfumiarze, którzy pracują w Mo61. Znalezienie ich nie nie jest wcale proste, bo nie liczy się wykształcenie ani doświadczenie zawodowe, ale osobiste predyspozycje, „wyczucie” zapachów. - Perfumiarz to sexy zawód, wielu młodych ludzi chciałoby w nim pracować. Ale niestety, niewielu się nadaje. Mniej więcej po tygodniu widać już, czy ktoś ma dobry węch i potencjał, żeby zostać „nosem” - mówi Monika Zagajska.

Ona sama też zakochała się w tej profesji. - Czasami, kiedy perfumeria jest już nieczynna, zamykamy się wieczorami i w swoim zaciszu - ja i moi współpracownicy - kreujemy nowe zapachy. Moim dziełem jest szlagier, bardzo lubiany przez klientki: mieszanka soli morskiej z nutką tuberozy i różowego pieprzu – zdradza z uśmiechem. To zdecydowanie przyjemniejsza część jej pracy. - Ale posiadanie swojego biznesu ma też drugą stronę: odpowiedzialność. Siłą rzeczy, do mnie należy praca z laptopem: odpowiadanie na maile, kontakt z klientami, kontrola wysyłki zamówień przez internet. Pilnowanie, żeby wszystko przebiegało sprawnie. Oraz oczywiście prowadzenie mediów społecznościowych, naszego profilu na Facebooku i Instagramie. Na nich opiera się głównie promocja marki – mówi Monika Zagajska.

Mimo że koncept Mo61 Perfume Lab nawiązuje do tradycji, to - jak w każdym współczesnym biznesie - nie obejdzie się bez nowoczesnych rozwiązań. - Staramy się być "analogowi", ale jednak: bez nowoczesnego laptopa, którego mogę wszędzie zabrać ze sobą ani rusz. Ale przynajmniej jestem teraz Panią swojego czasu. Mogę zdecydować, czy chcę odwieźć dzieciaki do szkoły, czy zabrać komputer pod pachę i popracować, siedząc sobie spokojnie w kawiarni. Równie dobrze mogę przecież załatwiać tysiące spraw, nie będąc uwiązaną przy biurku. To ani lepsze, niż szef wiszący nad głową, ale i tak zajmuje kilka godzin dziennie – uśmiecha się Monika.
Ostatnio jednak częściej jest w ruchu, bo "perfumeryjny" biznes coraz stabilniej opiera się na drugiej nodze. Kreowaniem zapachów interesują się klienci biznesowi, prosząc m.in. o zorganizowanie warsztatów zapachowych dla pracowników. To ostatnio bardzo modny, niesztampowy pomysł na uatrakcyjnienie firmowej imprezy. - Dostaliśmy niedawno takie zadanie: mieliśmy stworzyć zapach bezpieczeństwa dla dużej firmy ubezpieczeniowej - mówi Monika Zagajska, dodając: - Takich zleceń nam przybywa, co mnie bardzo cieszy, ale i non stop muszę być w ruchu. Gdzieś pojechać, z kimś się spotkać, komuś odpisać na maile. Jednak mam w sobie mnóstwo pokory, bo wiem jak ciężko jest rozkręcić fajny biznes.

Partnerem cyklu "Technologia dla aktywnych" jest Lenovo.


Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Skoda Polska 0 0Nowe auto nie musi być kupione za gotówkę. Można je mieć jak telefon na abonament
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Raczek o kultowym już filmie
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
0 0Tu będą chciały rodzić wszystkie kobiety. Szpital w Polsce jak dom
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0Pawłowicz "uwaliła" Śmiszka na studiach? Nie, tylko... pomyliła osoby
0 0"Mam dość bycia naczelnym biurokratą". Tusk o szefowaniu EPL
0 0SN uznał protest dotyczący wyborów do Senatu! Powtórki jednak nie będzie

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"