Polka w wielkim świecie, czyli blaski i cienie zawodu modelki. "Jestem zadowolona z życia, które prowadzę"

fot. Sylwia Sucharska
Kiedy idzie ulicą, mężczyźni z zaciekawieniem odwracają za nią głowy, ku szałowi i rozpaczy swoich partnerek. Ale trudno im się dziwić, skoro Sylwia Sucharska jest w branży uznawana za jedną z najpiękniejszych polskich modelek. W kraju kojarzona głównie z kampanii reklamowych dla topowych marek. Równie często upomina się o nią „wielki świat”: pracuje od Paryża po Maroko i Tajlandię, robiąc sesje zdjęciowe dla międzynarodowych brandów i uznanych magazynów. – Teraz mam swoje pięć minut i chcę je dobrze wykorzystać – mówi – Wraca moda na lata '80 i dziewczyny o normalnych kształtach, takie jak ja. Nie muszę być wieszakiem – dodaje, zabierając się do pałaszowania sporych rozmiarów kanapki z szynką i majonezem.


To modelki mogą jeść majonez?

Mogą, czemu nie? Przecież to głównie jajka (śmiech). No, chyba że ktoś jest uczulony, to nieco gorzej...

Ale to kaloryczne...Myślałam, że żyjesz o kiełkach i sałacie.

Bez przesady. Tak już całkiem poważnie: wiadomo, że modelki są na różnych dietach, bo każda ma inne predyspozycje. Jedna utyje od byle czego, inna może jeść co tylko zechce, a i tak nic nie pójdzie jej w biodra. Akurat ja nie mam specjalnych problemów. Odżywiam się zdrowo, ale nie przejmuję się też zbytnio ilością kalorii. Staram się kontrolować, przykładowo: żeby nie jeść codziennie pizzy ani nic niezdrowego. Pozwalam sobie raz na dwa, trzy tygodnie. Ale na co dzień nie wyrzekam się wszystkiego, co lubię jeść w imię diety.
A ćwiczenia, sport?

Oj tak, jestem aktywna, przyznaję. Biegam, choć ostatnio miałam dłuższą przerwę przez wzgląd na złamaną nogę. Ale powoli wracam już do regularnych treningów, trzy razy w tygodniu. Póki co, jeszcze różnie mi to wychodzi. Za to w domu regularnie ćwiczę: wykonuję ćwiczenia aerobowe, jakieś przysiady, pilates. Włączam laptopa albo tablet i zasuwam razem z panią z YouTube'a. Ja się męczę na żywo, ona na monitorze śmiech).

I jak długo trzeba się pomęczyć, żeby móc bezkarnie wcinać te kanapki z majonezem?

Szczerze? Naprawdę krótko. Wystarczy codziennie po 10-15 minut, ale ważna jest wcześniejsza rozgrzewka, żeby mięśnie zdążyły się najpierw dobrze rozgrzać. Potem trzeba poćwiczyć intensywnie w szybszym tempie, ale za to organizm spala nadwyżki jeszcze długo, długo po skończonym treningu. A przynajmniej tak słyszałam (śmiech).


Dopiero co wróciłaś do Polski, za chwilę znów wyjeżdżasz do Paryża. Dużo podróżujesz w związku z pracą?

Non stop. W listopadzie poleciałam do Barcelony, gdzie przez miesiąc siedziałam na kontrakcie. Głównie biegałam na castingi i zwiedzałam. Stamtąd do Maroko, na sesję zdjęciową z polską marką odzieżową. Potem wróciłam na chwilkę do domu i niedługo znów wyjechałam do Miami, też na kontrakt. Następny był Londyn, gdzie udało mi się pozyskać klientów i trochę rozwinąć zawodowo, co mnie bardzo cieszy. W międzyczasie przyleciałam na dwa dni do kraju i znów musiałam wyjeżdżać, na kilkudniową sesję zdjęciową w Niemczech. I tak dochodzimy do punktu obecnego, siedzimy sobie tutaj i rozmawiamy....
Czyli przez ostatnie pół roku byłaś w domu może przez miesiąc. Nie męczy Cię życie na walizkach?

Nie narzekam. W mojej pracy uwielbiam właśnie to, że ciągle podróżuję, poznaję mnóstwo nowych ludzi. Może lekko uciążliwy jest fakt, że nie mam stałego kontaktu ze swoimi bliskimi. Ale wiem, że teraz mam swoje pięć minut i chcę je dobrze wykorzystać.

Teraz zostajesz na dłużej, czy znów gdzieś pędzisz?

Przepakowuję walizki i w piątek znów jadę do Niemiec, a stamtąd do Francji, gdzie mam już podpisany kontrakt. Natomiast później - dosłownie na krótką chwilkę - wracam do domu i zaraz wylatuję do Turcji, nagrywać reklamy na tamtejszy rynek. Potem mam w planach jeszcze dwa miesiące w Tajlandii. Moja mama się śmieje, że może zobaczymy się przynajmniej w Święta.

Często do niej dzwonisz?

Rzadko, bo my raczej do siebie nie dzwonimy. Nie zawsze mogę kupić kartę telefoniczną, a jeśli przebywam gdzieś tylko przez tydzień lub dwa, to nawet nie zawracam sobie tym głowy. Zazwyczaj po prostu piszemy do siebie maile. Co wieczór siadam przed laptopem i opisuję jej, jak minął mój dzień, co wydarzyło się u mnie ciekawego.
A kontakty towarzyskie? Relacje z ludźmi Ci się nie rozjeżdżają?

Trochę tak. Ale mam grono najbliższych przyjaciół, z którymi trzymam kontakt non stop. To ludzie, którzy zawsze wiedzą, co się u mnie dzieje. Nawet jeśli nie widzimy się przez dłuższy czas, to i tak kontaktujemy się na Facebooku, piszemy maile, smsy, wieczorami gadamy na Skype'ie... Wożę ze sobą sporo elektroniki, bo bez niej ani rusz.

Podróżujesz tak często, że mogłabyś już napisać przewodnik. Miewasz jet lagi?

Ależ oczywiście. Natomiast w mojej pracy nikogo nie interesuje, że dopiero co wysiadłam z samolotu, że jestem zmęczona abo niewyspana. Trzeba się do tego przyzwyczaić. Wszyscy oczekują, że stawię się na planie sesji zdjęciowej i będę się uśmiechać, pracować na pełnych obrotach, że dam z siebie sto procent. A więc wypijam puszkę jakiegoś energetyka, biorę trzy głębokie wdechy i nie myślę o zmęczeniu. Po prostu robię swoje. Modeling nie jest tak lekki i przyjemny, jak się ludziom dookoła wydaje, to jest także ciężka praca.

Jak spędzasz czas w samolotach?

Zabijam czas (śmiech). Przeważnie zabieram ze sobą jakąś książkę, albo nadrabiam zaległości i odpisuję na maile. Jeśli mogę zabrać tylko niewielki bagaż, zgrywam sobie książki na tablet i wożę je w wersji elektronicznej. Wolę co prawda wersje papierowe, ale to większa wygoda i oszczędność miejsca w walizce. Powiem Ci, z czym leciałam ostatnio, tylko się nie śmiej! Koleżanka poleciła mi książkę, w której facet radzi kobietom, jak skutecznie podrywać i co z tymi mężczyznami jest w gruncie rzeczy nie tak. Zabawna, choć tytułu nie pamiętam. Ale byłam wtedy w dużym dołku, więc okazała się trafiona w dziesiątkę (śmiech).
Za to kiedy jesteś już w Polsce, lądujesz na Okęciu i co dalej?

Jadę prosto do domu i marzę tylko o swoim własnym łóżku. Marzę też o swojej łazience , o swojej kuchni, ulubionym jedzeniu.... Mieszkanie jest moim azylem i zawsze wracam do niego z utęsknieniem. Mam poczucie, że to coś mojego, mój własny kąt. Mimo, że mieszkam tam razem z przyjaciółką i chłopakiem. Zawsze, kiedy przyjeżdżam do domu, wiem że któreś z nich na mnie czeka z jakąś niespodzianką. Jestem wtedy najszczęśliwsza na świecie. A potem? Wysypiam się i nadrabiam zaległości towarzyskie. W podróży oczywiście trzeba kupić wszystkim prezenty - chociażby to były magnesy na lodówki – a potem każdego z osobna odwiedzić, wszystkich wyściskać. No i rzecz jasna są moi rodzice, którzy strasznie tęsknią... Mama, jak tylko się dowie że wylądowałam w Warszawie, od razu dzwoni i pyta: czy już jestem? i kiedy przyjadę? Całe szczęście rodzice mieszkają niedaleko mnie, więc zawsze mam z tyłu głowy myśl, że w pięć minut mogę być u nich.
Zadam banalne pytanie. Jak zostałaś modelką?

Trochę z przypadku. Podczas spaceru z psem na Saskiej Kępie zaczepiła mnie Lucyna Szymańska, szefowa agencji modelek D'Vision. Zaproponowała współpracę i zostawiła mi wizytówkę. Miałam wtedy czternaście lat, modeling nie był jeszcze w Polsce znany, nikt na dobrą sprawę nie wiedział, z czym to się je. Wszystkim kojarzyło się to z jakąś formą prostytucji. Długo się wahałam, ale w podjęciu decyzji pomogła mi mama koleżanki, która znała trochę tą branżę i miała z nią do czynienia.

Byłaś jeszcze w podstawówce.

Nie, ja jestem już pokoleniem gimnazjum (śmiech). Natomiast wtedy – i później, w liceum – było mi piekielnie ciężko, bo praktycznie większość czasu nie było mnie w szkole, nauczyciele się irytowali. Ciągle krążyłam gdzieś w rozjazdach. Był taki rok, w którym miałam zagrożenia z sześciu przedmiotów i tylko dwa tygodnie, żeby się z nich wyciągnąć. I udało się, bo jak mawia moja mama: „dla chcącego nic trudnego”. Kiedy stanęłam pod ścianą i pojawiło się ryzyko, że zostanę rok dłużej w szkole, to zacisnęłam pasa i nagle się okazało, że można się szybko nauczyć matematyki, fizyki, chemii.

A co zamierzasz robić później, masz jakiś plan na życie? Wybrałaś kierunek studiów podyktowany tym, co chcesz robić po zakończeniu kariery modelki?

Troszeczkę tak. Psychologią interesowałam się od zawsze, a przyjaciele – zawsze, ilekroć mieli jakiś problem – przychodzili do mnie, wypłakać się w rękaw, bo jestem dobrym słuchaczem. Pośrednio wybrałam psychologię zarządzania i przedsiębiorczości, ale było mi o tyle łatwiej, że kończyłam studia zaocznie. Zajęcia miałam w weekendy, a więc w tygodniu mogłam pracować. Ba! Co najlepsze, w tym czasie przez rok byłam w Stanach, skąd przyjeżdżałam co jakiś czas tylko i wyłącznie po to, żeby być na zajęciach i zdać egzaminy. Tam był wówczas mega popularny coaching, który w Polsce dopiero raczkował. Kiedy musiałam wybrać specjalizację, stwierdziłam że to właściwy kierunek i niedawno skończyłam magisterkę.
Do kiedy chcesz pracować w modelingu?

Szczerze? Myślę, że nigdy z tego nie zrezygnuję i zawsze będę w jakiś sposób związana z tą branżą. Będę jedynie miała innych klientów. Z wiekiem moja twarz i ciało będą się zmieniać, ale kto wie? Może zacznę reklamować kremy przeciwzmarszczkowe? Jeśli chodzi o plany na przyszłość, mam milion pomysłów na minutę, ale wszystkie ona są jakoś powiązane z modelingiem. Poza tym, zawsze to jakieś dodatkowe zajęcie, dodatkowy grosz.

Chyba nie chodzi o pieniądze. Widać, że Ty po prostu lubisz tą pracę.

Owszem (śmiech). Lubię modeling. Może to zabrzmi banalnie, ale uwielbiam podróżować, poznawać nowych ludzi.

Jest coś, z czego jesteś dumna w dotychczasowej karierze?

Z udanej współpracy z marką Caterina i Ewą Minge, która wspominam chyba najmilej. Oraz Quiosque, z tą marką współpracuję już od kilku lat, jeździmy razem po świecie, robiąc sesje do kolejnych kolekcji. No, i jestem dumna zawsze ilekroć zaczynam współpracę z nowym klientem, a on jest ze mnie zadowolony i wraca później z kolejną propozycją.

Muszę to powiedzieć: zazdroszczę Ci trybu życia!

Wiem (śmiech). Praca modelki to nie jest lekkie zajęcie, ale ma dużo plusów, mogę podróżować po całym świecie. Jestem bardzo zadowolona z życia, które prowadzę.

Patronem cyklu " Technologia dla aktywnych" jest marka Lenovo



Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0"Byłam przed 30, a nie chciało mi się żyć". Patrycja schudła 50 kg, pokonała hashimoto i depresję
MamaDu 0 0"Cesarskie cięcie powoduje problemy dziecka w dorosłości". Wywiad z prof. Ewą Helwich
SAP 0 0Od personalizacji adidasów do zatrzymania powodzi. Oto jak transformacja cyfrowa zmienia nasze życie
#GRZEJE 0 010 godzin czekał na żonę, która poszła do dentysty. Musiała interweniować Straż Miejska
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
MamaDu 0 0"Moja córka żyła 70 minut". Gest mamy po śmierci dziecka poruszył ludzi na całym świecie
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
0 0Technika sprzed 5 tys. lat pomoże ci popełnić mniej błędów. Mnisi mieli rację
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!