
U progu swojej prezydentury Andrzej Duda przekonuje, że będzie „prezydentem spełnionych obietnic”. Chce przywrócić Polakom godność i zadbać o to, by byli dumni ze swojego kraju. Idealny? Nie. Przekonuje, że ma swoje wady i czasami jest wybuchowy, ale kiedy trzeba – potrafi się powstrzymać.
Nieco ironicznie odpowiada też za zarzuty, iż został „wyszkolony na potrzeby kampanii”. Nie zgadza się z tym i przekonuje, że najlepszymi „trenerami” w tej kwestii byli zwykli ludzie, z którymi spotykał się i rozmawiał podczas swojej kampanii. – Oni szkolą znacznie skuteczniej niż specjaliści od marketingu – mówił.
Nie da się w ciągu dwóch dni zrobić z kogoś innego człowieka. A reszta to efekt nabytego doświadczenia i rad ludzi, którzy dzwonią i mówią: „Andrzej, to było świetne, tak dalej” albo „To popraw, tam nie jest najlepiej” . Czytaj więcej
Przyznaje, że z natury jest człowiekiem oszczędnym, choć oszczędza tylko na sobie. Zapowiada, że spełni swoje wyborcze obietnice i złoży wszystkie zapowiedziane inicjatywy. Już w tygodniu głośno mówiło kolejności ustawę o obniżeniu wieku emerytalnego oraz ustawę dotyczącą podniesienia kwoty wolnej od podatku.
Chciałby (...) by Polacy czuli się szanowani i by żyli godnie – może nie od razu opływali we wszystko, ale by wiedzieli, że próbujemy razem, że polityka jest dla nich i politycy są dla nich. Czytaj więcej
O wywiadzie w „Plus Minus” mówiło się już długo przed publikacją. Głośno mówiło się m.in. o planie budowy pomnika smoleńskiego przed Pałacem Prezydenckim (mimo iż Rada Warszawy podjęła już decyzję o jego lokalizacji w innym miejscu), a także o deklaracji Andrzeja Dudy w sprawie porozumienia z homoseksualistami. Nowy prezydent przyznał, że jeśli przyjdą do niego, aby rozmawiać o związkach partnerskich – nie odmówi.
