Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" ocenia, że prezes Jarosław Kaczyński na czele PiS to gwarantowana przegrana w wyborach parlamentarnych.
Niemiecki tygodnik "Der Spiegel" ocenia, że prezes Jarosław Kaczyński na czele PiS to gwarantowana przegrana w wyborach parlamentarnych. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jedna kampania się skończyła, kolejna właśnie się rozpoczyna. W wygranej PiS w wyborach prezydenckich wielu przekonuje, że teraz partia Jarosława Kaczyńskiego ma „zielone światło” również na drodze do Sejmu. Przeszkodą w kolejnym sukcesie okazać się może jednak sam prezes. "Der Spiegel" przekonuje, że lider PiS jest ciężarem dla własnej partii.

REKLAMA
Prezes wyjdzie z ukrycia?
Na łamach niemieckiego tygodnika czytamy opinię, że polscy wyborcy wciąż boją się Kaczyńskiego, skutecznie ukrywanego podczas ostatniej kampanii. Prezes PiS unikał wypowiedzi w mediach, nie organizował konferencji, nie przemawiał też na konwencjach wyborczych swojego kandydata. Jako lider partii walczącej o zwycięstwo musi ponownie wejść do medialnego świata i osobiście powalczyć o głosy. Zwłaszcza, że to właśnie on – o czym przekonują politycy PiS – jako „polityczny geniusz” jest kandydatem tej partii na premiera.
Zdaniem redaktorów „Der Spiegel”, Prawo i Sprawiedliwość powinno wyznaczyć inną osobę – zarówno na stanowisko Prezesa Rady Ministrów, jak i na „frontmana” całej kampanii. Taki scenariusz niejednokrotnie pojawia się także w polskich mediach, a wśród możliwych kandydatur pada nazwisko m.in. Beaty Szydło, która gromadzi na sobie nie tylko uwagę mediów, ale przede wszystkim – podobnie jak Duda – budzi pozytywne emocje.
„Wszyscy chcą Szydło”
W jedynym jak dotąd – po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich – dłuższym wywiadzie, którego prezes udzielił na antenie Telewizji Republika, on także wypowiadał się o niej bardzo pozytywnie. Podkreślał wkład pracy, jaki włożyła w kampanię. – Teraz wszyscy chcą Szydło – mówił Jarosław Kaczyński. – Jednak gdzie pozostanie, to będzie jej decyzja, a przede wszystkim decyzja prezydenta – dodawał. Temat dotyczący kierowania rządem zamknął krótko: „Ja wcale nie muszę być premierem”.
"DER SPIEGEL"

Andrzej Duda połączył katolicki tradycjonalizm z socjalnym populizmem, unikając przy tym typowych tematów polskiej prawicy. W kampanii nie było Niemców, podporządkowanej im Unii Europejskiej czy katastrofy pod Smoleńskiem, będącej rzekomo rosyjskim zamachem.

Prawo i Sprawiedliwość pokazało w wyborach prezydenckich zupełnie nowe oblicze. Wyrażone nie tylko sprawną, nowoczesną kampanią, ale przede wszystkim nową twarzą – politykiem młodym, pracowitym, a przy okazji niejednokrotnie zręcznie przenikającym pomiędzy trudnymi tematami. Zdaniem publicystów z niemieckiego tygodnika, prezes PiS nie będzie w stanie powtórzyć tego sukcesu.