Marszałek Ewa Kopacz
Marszałek Ewa Kopacz Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Miała cywilizować Sejm, łagodzić debatę i odmrażać dawno zawieszone projekty. Kiedy Ewa Kopacz obejmowała funkcję marszałka, wielu pokładało w niej nadzieje na zmiany w parlamencie. Dziś posłowie opozycji mówią głośno, że “jest wierna partii, a nie Konstytucji”, “nie ma wizji” i “wprowadza segregację w Sejmie”. Koalicjanci przyznają dyplomatycznie, że “musi się wiele nauczyć”. Jak sobie radzi marszałek Kopacz?

REKLAMA
Sejm głosuje nad ustawą emerytalną. Przed budynkiem gromadzą się tłumy związkowców. Do parlamentu jako obserwator chce wejść Piotr Duda, przewodniczący “Solidarności”. Ewa Kopacz nie wyraża na to zgody. Argumentuje, że goście nie są wpuszczani podczas trzeciego czytania ustawy, bo nie ma przy jego okazji miejsca na debatę. W odpowiedzi związkowcy rozpoczynają blokadę Sejmu. Nikt nie może wejść, wyjść pozwalają tylko posłom, którzy głosowali przeciw zmianom w emeryturach. Dochodzi do kilku nieprzyjemnych incydentów z udziałem związkowców i posłów. Na proteście skupia się cała Polska, a Ewa Kopacz nawet kilka dni po strajku zapewnia, że tak samo postąpiłaby ponownie.
Związkowcy i asystenci za drzwiami
Decyzja Ewy Kopacz wywołała lawinę komentarzy. - Ona po prostu sobie nie radzi w kierowaniu pracami Sejmu. To, co się działo w piątek, nie było niespodzianką. Można było przygotować Sejm na tę demonstrację, przygotować jedno wyjście, jeden wjazd awaryjny. Gdyby się cokolwiek wydarzyło, mogłoby dojść do tragedii - uważa Dariusz Joński (SLD).
- Pani marszałkini boi się, że stanie się coś, nad czym nie będzie w stanie zapanować. Boi się, że jeśli ktoś z zewnątrz wejdzie do Sejmu, będzie miała kolejny problem. Choć związkowcy zachowywali się skandalicznie, ubolewam, że nie wpuściła przewodniczącego Dudy - dodaje Robert Biedroń z Ruchu Palikota.
Poseł przypomina, że to nie pierwszy raz, kiedy Ewa Kopacz decyduje, że ktoś do Sejmu wejść nie może. W styczniu, kiedy Janusz Palikot zapowiadał palenie marihuany w Sejmie, taką samą decyzję podjęła wobec zaproszonych przez jego partię członków organizacji Wolne Konopie. Przy okazji zakazała wstępu do Sejmu także dwóm asystentom Biedronia. Poseł nazwał wtedy jej zachowanie “robieniem z Sejmu prywatnego folwarku” i przekonywał, że jej decyzja jest niezrozumiała.
Marszałek broni jej kolega z partyjnych ław, Antoni Mężydło. Jego zdaniem w sprawowaniu funkcji marszałka najważniejsze są odważne decyzje. - Nawet jeśli są kontrowersyjne - podkreśla.
Zwolennicy Ewy Kopacz przypominają, że kiedy była ministrem zdrowia, także zdarzało się jej podejmować trudne decyzje. Jak wtedy, gdy w 2009 roku sprzeciwiła się zakupom szczepionek przeciwko grypie, choć te były rekomendowane przez WHO. Choć początkowo krytykowano ją za działanie szkodzące pacjentom, później okazało się, że szczepionki były niepotrzebne, a za naciskami na ich zakup stały prawdopodobnie koncerny farmaceutyczne.
Spokoju nadal nie ma
Zachowanie marszałek wobec protestujących związkowców rozpoczęło dyskusję na temat kompetencji byłej minister zdrowia. Kiedy Ewa Kopacz zostawała marszałkiem, w mediach mówiło się, że kobieca ręka będzie cywilizować sejmową debatę, łagodzić nastroje i emocje. Sama marszałek zapowiadała między innymi takie zmiany w regulaminie Sejmu, które ostudzą zbyt gorące debaty.
Tymczasem, po siedmiu miesiącach urzędowania, nowego regulaminu nadal nie ma, a posłowie uważają, że posiedzenia wcale nie stały się spokojniejsze.
- Mówcy nie zwracają uwagi na to, czy marszałek jest kobietą, tylko jak prowadzi obrady. Pani marszałek Kopacz nie sprawdza się. Jednym udziela głosu, innym nie, pozwala na wybryki słowne na mównicy. Zastanawialiśmy się nawet ostatnio, czy nie będzie rękoczynów, bo już wszystko na tej mównicy było - przyznaje Dariusz Joński. - Marszałek powinna trzymać większą dyscyplinę - ocenia.
Również poseł Biedroń zarzuca Ewie Kopacz zbyt dużą bierność. - Będąc marszałkiem można wnieść coś więcej do posiedzeń niż odczytywanie formułek z kartki. Ewa Kopacz jest bardzo sympatyczna osobiście, ale nie ma wizji ani charyzmy - mówi Biedroń. - Równie dobrze można by zostawić puste krzesło i ono by sobie poradziło tak samo.
Eugeniusz Kłopotek z PSL przyznaje, że samą marszałek Kopacz na sali często ponoszą emocje. - To daje się odczuć i wtedy zaczyna się robić nieciekawie - mówi. - Jeszcze sporo wody w Wiśle upłynie, zanim pani marszałek nabierze większej wprawy - dodaje dyplomatycznie.
Marszałek broni jedynie Antoni Mężydło. - Łagodzić obyczaje jest niełatwo, bo ten parlament jest specyficzny. Jest w nim Ruch Palikota, który czasem przypomina swoim zachowaniem Samoobronę - mówi.
Odmrażarka
Jednym z pomysłów marszałek Sejmu było odblokowanie tzw. zamrażarki, czyli sprawienie, by projekty ustaw nie grzęzły złożone do laski marszałkowskiej. Zleciła przygotowanie w tym celu specjalnej strony, na której na bieżąco publikowane są ]złożone projekty. Jak przyznają posłowie, dzięki temu co prawda więcej trafia ich pod obrady, ale większość odpada jeszcze w pierwszym czytaniu.
Zdaniem niektórych posłów, to celowe działanie, które ma stworzyć wrażenie, że Sejm ma nad czym pracować i przykryć fakt, że rząd nie przedstawia wielu projektów ustaw. - Pani Marszałek dotrzymała słowa. Ale jak to wygląda w praktyce, to inna kwestia. Podczas ich przedstawiania posłów nie ma na sali, a w piątek kiedy są głosowania, odrzuca się je większością w pierwszym czytaniu. To jest zasada odmrażania - mówi Dariusz Joński.
Jego słowa potwierdzają także inni nasi rozmówcy. Ich zdaniem Ewa Kopacz na stanowisku marszałka "to wierna funkcjonariuszka PO", uzależniona od Donalda Tuska. Janusz Palikot postawił nawet tezę, że szef Platformy szykuje ją na kolejnego prezydenta.
Z zależności marszałek Kopacz od przewodniczącego Tuska śmieją się internauci. W ostatnim czasie sieć obiegło zdjęcie, na którym szef PO patrzy na nią spod oka, a marszałek wbija wzrok w podłogę. Choć sytuacja wyglądała z pewnością zupełnie inaczej, komentatorzy uznali obrazek za znamienny.
- Jestem dumny, że marszałkiem sejmu jest kobieta, uważam, że panie radzą sobie w polityce równie dobrze, a nawet lepiej niż mężczyźni. Bardzo jej kibicuję. Ale chciałbym zaapelować do niej, żeby przestała być zaangażowana partyjnie - mówi naTemat Biedroń.