Trudno udowodnić urzędnikowi winę.
Trudno udowodnić urzędnikowi winę. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Prawo do nakładania na urzędników kary finansowej, którzy popełnili błąd weszło w życie cztery lata temu. Dopiero teraz zostanie wykorzystane po raz pierwszy. W Krakowie wniesiono wniosek o pociągniecie pracownika administracji państwowej do odpowiedzialności. Dlaczego podobnych przypadków po prostu nie ma? To skomplikowane. Ukarać go może tylko urząd, dla którego pracuje.

REKLAMA
Droga do ukarania urzędnika nie jest prosta i trwa latami. Dosłownie. To zazwyczaj na poszkodowanym spoczywa obowiązek udowodnienia jego winy. Sama procedura jest bardzo skomplikowana, co skutecznie zniechęca do sięgania po tego typu metodę karania urzędnika. Nawet jeśli ktoś się uprze, to ostatecznie i tak tylko jednostka administracji państwowej może uszczuplić domowy budżet swojego podwładnego. Zwykły obywatel może jej to tylko ułatwić, ale sam ma związane ręce.
Zazwyczaj nad jedną sprawą w urzędzie nie pracuje pojedyncza osoba, tylko cały zespół, a w takich warunkach trudno wskazać jednoznacznie, kto za co odpowiada, a odpowiedzialność za błąd często rozkłada się na kilka osób, co stanowi dodatkową trudność podczas badania sprawy przez sąd.
Proces przeciwko urzędnikowi, który dopuścił się zaniechania, zaniedbania, albo błędu trwa zazwyczaj ok. 1,5 roku. To jednak tylko początek drogi do pociągnięcia pracownika urzędu do odpowiedzialności majątkowej. Potem sprawa może trafić do postępowania cywilnego, gdzie poszkodowany ubiega się już o odszkodowanie za wyrządzoną mu krzywdę.
Kiedy i ta sprawa dobiega końca - dopiero wówczas urząd, gmina, izba skarbowa czy prokurator mogą nałożyć na swojego urzędnika, wobec którego toczyło się postępowanie, kary finansowe. Najwyższy wymiar kary, jaki może spotkać urzędnika to zapłata równowartości rocznej pensji.
Przed wejściem nowych regulacji i ustawy o odpowiedzialności majątkowej, podobne wypadki regulował Kodeks Pracy, chociaż wtedy, podobnie jak dzisiaj, nałożenie na urzędnika kary finansowej należało do wyjątkowo rzadkich przypadków. Jedyną różnicą jest wysokość kary - dawniej najwyższa kara finansowa dla pracownika państwowego była o połowę niższa niż obecnie i wynosiła połowę rocznego uposażenia.
Źródło: TVN24