Magdalena Ogórek rozważa start w wyborach do Sejmu, lecz już nie z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Politycy SLD odcinają się od niej.
Magdalena Ogórek rozważa start w wyborach do Sejmu, lecz już nie z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Politycy SLD odcinają się od niej. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Magdalena Ogórek kosztem SLD zbudowała swoją popularność, a po fatalnym wyniku w wyborach prezydenckich przestała się udzielać publicznie. Teraz coraz częściej mówi się o tym, że planuje powrót do polityki. Tym razem jednak nie z ramienia Sojuszu – bo z tym rozstała się definitywnie. Katarzyna Piekarska pytana o byłą kandydatkę odpowiada krótko: Nie wiem, co u niej, wyrzuciła mnie z grona znajomych na Facebooku.

REKLAMA
Ciągle nowe propozycje
Magdalena Ogórek przyznaje, że dostaje wiele propozycji – zarówno politycznych, jak i niezwiązanych z polityką (np. występ w programie „Taniec z gwiazdami” czy kontrakt z firmą kosmetyczną). Na razie oficjalnie nie chce zdradzać szczegółów. Przyznaje jedynie, iż podjęła decyzję o powrocie do habilitacji. Na jaki temat? Tego również zdradzać nie zamierza. Nazwisko byłej kandydatki na prezydenta coraz częściej wymieniane jest jednak przy okazji tworzącego się właśnie ruchu Pawła Kukiza.
Na kongresie w Lubinie, za pomocą mediów, antysystemowy lider zaprosił Ogórek na swoje listy. Niedługo potem wspominał o niej również Piotr Guział – do niedawna uważany za jednego z bliskich współpracowników Kukiza w Warszawie. Były ursynowski burmistrz pisał na Twitterze, że na prośbę Magdaleny Ogórek dzwonił do Kukiza z prośbą o spotkanie.
SLD o Ogórek albo źle, albo wcale
Politycy Sojuszu nie chcą komentować jej nowej ścieżki politycznej. – Więzy zostały zerwane – mówi Krzysztof Gawkowski. Przyznają, że wewnątrz partii mają na nią „specjalny zapis” – można mówić o niej albo źle, albo wcale. Dlatego często słyszy się, że byłą rozhisteryzowana i nie chciała współpracować. Jej start to symbol porażki – nie tyle samej Ogórek (bo ona zbudowała swoją popularność), co całego Sojuszu. Pomogli jej zbierać podpisy i sfinansowali kampanię wyborczą.
Tylko niektórzy sprzeciwiają się stanowczemu odcinaniu się od kandydatki – Nie podoba mi się to. To była nasza reprezentantka. Wymyślona i popierana przez ścisłe kierownictwo partii – komentuje Grzegorz Pietruczuk z SLD.
Ogórek w Sejmie, SLD – poza?
Politycy lewicy pomogli Magdalenie Ogórek osiągnąć w politycznym świecie pewną pozycję. Dziś m.in. przez nią sami lawirują na granicy progu wyborczego, a ona – startując z dobrego miejsca na liście Pawła Kukiza – ma na znalezienie się w Sejmie całkiem spore szanse.
Magdalena Ogórek

„Cieszą zdania na ulicach »Pani Magdo, proszę zostać w polityce «. To daje satysfakcję, że moja praca kampanijna była potrzebna i zauważona”. Czytaj więcej

O kulisach kampanii Magdaleny Ogórek i kłopotach, jakie partia miała z kandydatką opowiadał dla naTemat jeden z jej sztabowców. Otwarcie przyznał, że Ogórek robiła to, co chciała, a SLD-owcy nie mieli na nią większego. Przekonywał również, że Sojusz jest świadomy popełnionych błędów i m.in. dlatego kandydatka nie ma już w tej partii czego szukać.
Źródło: Gazeta.pl