
Początek XX wieku był czasem spekulacji na temat rozwoju technologii. Ludzie znali już kinematograf, żarówkę i telegraf. Jeździli czarnymi fordami, pisali na maszynie. Domyślali się, że przy tak błyskawicznym postępie technologii świat XXI wieku będzie spełnieniem marzeń o wygodzie. O czym marzyli nasi dziadkowie i co się spełniło?
REKLAMA
Podniebne wyścigi
Węgierscy twórcy „podniebnej maszyny” w 2016 roku chcą wprowadzić na rynek trzyśmigłowy pojazd, który będzie przypominał latający skuter. Ma kosztować około 100 tysięcy dolarów i prowadzić ją będą mogli jedynie licencjonowani piloci. Maszyna jest konstruowana w Bay Zoltan Institute. Będzie mogła unosić się w powietrzu nieprzerwanie przez około godzinę, uniesie ładunek 100 kilowy i rozpędzi się do około 100 km/h.
Węgierscy twórcy „podniebnej maszyny” w 2016 roku chcą wprowadzić na rynek trzyśmigłowy pojazd, który będzie przypominał latający skuter. Ma kosztować około 100 tysięcy dolarów i prowadzić ją będą mogli jedynie licencjonowani piloci. Maszyna jest konstruowana w Bay Zoltan Institute. Będzie mogła unosić się w powietrzu nieprzerwanie przez około godzinę, uniesie ładunek 100 kilowy i rozpędzi się do około 100 km/h.
Skuter nieco różni się od podniebnych wyobrażeń naszych przodków. Na początku XX wieku popularne były pocztówki, które przedstawiały wizję XXI wieku. Często pojawiają się na nich podniebne pojazdy. Dwuosobowe taksówki, policjanci kierujący ruchem powietrznym, eleganckie damy frunące wśród chmur. Te pocztówkowe pojazdy wyposażone były w skrzydła i były raczej lekkiej, drewnianej konstrukcji.
XXI wiek według ekspertów
W 1900 roku John Elfreth Watkins – inżynier z Ameryki – nie podejrzewał, że wiek później będzie o nim głośno. Jego prognozy dotyczące 2000 roku, które opublikował w magazynie „Ladies Home Journal” pod tytułem „Co może się zdarzyć przez najbliższe sto lat”, okazały się niezwykle trafne. Oczywiście znajdują się wśród nich zabawne pomysły, ale autor twierdził, że konsultował się z instytucjami badawczymi.
W 1900 roku John Elfreth Watkins – inżynier z Ameryki – nie podejrzewał, że wiek później będzie o nim głośno. Jego prognozy dotyczące 2000 roku, które opublikował w magazynie „Ladies Home Journal” pod tytułem „Co może się zdarzyć przez najbliższe sto lat”, okazały się niezwykle trafne. Oczywiście znajdują się wśród nich zabawne pomysły, ale autor twierdził, że konsultował się z instytucjami badawczymi.
Co przewidział? Przede wszystkim kolorowe zdjęcia robione przez aparat cyfrowy. Oczywiście nie nazwał tego w taki sposób, ale dość precyzyjnie ten sprzęt określił. Przewidział funkcję przybliżania kadru, twierdził, że będzie to przydatne w trakcie wojen, kiedy nie będzie trzeba zbliżać się do pola bitwy aby wykonać wyraźne zdjęcie. Przewidział również, że zdjęcia z dwóch końców świata będą mogły być przesłane w ciągu godziny.
Kolejnym marzeniem-proroctwem były telefony komórkowe. Pisał, że bliscy sobie ludzie będą mogli skontaktować się ze sobą za pomocą „bezprzewodowego telefonu i telegrafu”. Niezwykłe jest to, że na początku XX wieku możliwe były tylko rozmowy międzymiastowe. Dopiero po w 1915 roku przeprowadzono pierwszą pogaduchę między wybrzeżami Stanów Zjednoczonych.
Mimo że istniały już kinematografy, a w Polsce Kazimierz Prószyński skonstruował przenośną kamerę napędzaną sprzężonym powietrzem – aerograf, o telewizorach ludziom nawet się nie śniło. – Człowiek będzie mógł zobaczyć cały świat. Ludzie i rzeczy wszelkiego rodzaju będą stawiani w zasięgu kamer połączonych elektrycznie z ekranami oddalonymi o tysiące mil – pisał Witkins. Ten opis przypomina wejścia reporterów na żywo, którzy robią relację z ważnego wydarzenia na świecie albo nawet kamerę internetową.
Francuzi od lat cieszą się elektrycznymi pociągami TGV, które osiągają prędkość nawet 320 km/h. John Elfreth Witkins przewidywał powstanie pociągów „pędzących” z prędkością 3 kilometrów na minutę, czyli około 20 kilometrów na godzinę. Pociągi ekspresowe miały osiągnąć prędkość około 240 km/h. Jednak tym razem w swoich domysłach okazał się być bezbłędny. W 2000 roku otwarto linię pociągów ekspresowych, które pomiędzy Bostonem i Waszyngtonem osiągają prędkość maksymalną właśnie 240 km/h.
Obrazki przyszłości
We Francuskiej Bibliotece Narodowej znajdują się obrazki pochodzące z 1910 roku autorstwa Villemarda. Artysta stworzył na nich wizję 2000 roku. Widoczne są tam osobiste samoloty, których odpowiednikiem mogą być węgierskie podniebne bolidy. Ludzie millenium mieliby wybierać się na wycieczki eleganckimi łodziami podwodnymi i obserwować morskie życie. Marzono o zadaszonych miastach, aby nigdy nie musieć moknąć w deszczu. Ta wizja nie spełniła się, ale czy centra handlowe ze swoimi alejami i butikami nie są trochę takimi miastami?
We Francuskiej Bibliotece Narodowej znajdują się obrazki pochodzące z 1910 roku autorstwa Villemarda. Artysta stworzył na nich wizję 2000 roku. Widoczne są tam osobiste samoloty, których odpowiednikiem mogą być węgierskie podniebne bolidy. Ludzie millenium mieliby wybierać się na wycieczki eleganckimi łodziami podwodnymi i obserwować morskie życie. Marzono o zadaszonych miastach, aby nigdy nie musieć moknąć w deszczu. Ta wizja nie spełniła się, ale czy centra handlowe ze swoimi alejami i butikami nie są trochę takimi miastami?
Na jednym z obrazków widzimy dżentelmena, któremu pokojówka podaje sprzęt przypominający gramofon. Mężczyzna rozsiadł się wygodnie i zabiera się do odsłuchiwania swojej poczty głosowej. W czasach, w których wielu z nas wyłącza denerwującą pocztę głosową, wizja odsłuchania nagranych wiadomości w spokoju była postrzegana jako niesamowity luksus.
Wideorozmowy były marzeniem nie tylko ludzi z początku XX wieku. Pewnie niejeden z nas oglądając filmy z lat 70. i 80. marzył o tym, aby tak jak na przykład James Bond, przeprowadzić z kimś rozmowę nie tylko z dźwiękiem, ale też z obrazem. Teraz komunikator Skype jest tak powszechny, że twórcy dwoją się i troją, żeby go ulepszyć. Nikogo nie dziwi już przecież widok człowieka, który pokazuje coś komuś z drugiego końca świata na ekranie telefonu.
Drukarki 3D są dopiero w fazie rozwoju, ale marzenie o maszynie, która „wypluwa z siebie” przedmioty było obecne ponad 100 lat temu. Na francuskim obrazku widnieje mężczyzna, z którego maszyna zbiera miarę i w błyskawicznym tempie produkuje marynarkę. Artysta marzył również o sprawnych samolocikach, które miałby pomagać ludziom – wiadomo, teraz mamy od tego helikoptery.
Polska wizja
Interesujące fragmenty dotyczące rozwoju technologii w XXI wieku znajdują się w artykule z „Kuryjera Codziennego” z 1926 roku. „Świat w roku 2000. Bez węgla i dymu. Dom elektryczny. Komunikacja podziemna. Elektroniczna gazeta”. Autor przewidział błędnie, że w XXI wieku skończy się węgiel, a ludzie będą opierali się wyłącznie na energii elektrycznej. Ale przewidział alternatywne źródła energii, które można powiązać ze współczesnymi wiatrakami i bateriami słonecznymi.
Interesujące fragmenty dotyczące rozwoju technologii w XXI wieku znajdują się w artykule z „Kuryjera Codziennego” z 1926 roku. „Świat w roku 2000. Bez węgla i dymu. Dom elektryczny. Komunikacja podziemna. Elektroniczna gazeta”. Autor przewidział błędnie, że w XXI wieku skończy się węgiel, a ludzie będą opierali się wyłącznie na energii elektrycznej. Ale przewidział alternatywne źródła energii, które można powiązać ze współczesnymi wiatrakami i bateriami słonecznymi.
– Różne znaki zdają się wskazywać na to, że w niedalekiej może przyszłości pokłady węgla jako źródło wszelkiej energii zostaną zupełnie wyczerpane. Człowiek przestanie w pocie czoła i w zupełnym mozole wydobywać węgiel z ziemi. Natomiast elektryczność, otrzymywana z przeróżnych źródeł poruszać będzie wszelkiego rodzaju machiny – czytamy w „Kuryjerze”
Optymistycznie patrzył na przyszłość sprzętu RTV i AGD. – Przede wszystkim w gospodarstwie naszem domowem wszystko się zmieni. Praca gospodyni zredukowaną będzie do minimum. Tak zwane ognisko domowe zniknie ustępując miejsca elektrycznym piecom, kuchniom gazowym do których gaz doprowadzany będzie na odległość. Wielkie centrale energii otrzymywanej z powietrza będą zaopatrywać miasta obficie w elektryczność – wyjaśniała gazeta w 1926 roku.
Miało to według autora doprowadzić do tego, że mieszkania będą bardziej higieniczne, bo łatwiej i szybciej będzie można sprzątać. Buty same się wyczyszczą, ziemniaki same obiorą, dywany same wytrzepią. Higiena miała również wkraść się na ulice, które tak jak rzeczywiście jest, miałby być gładkie. Machiny miały „oczyszczać ulice ze wszelkiego pyłu”.
Najbardziej zaskakującą wizją są domysły dotyczące przyszłości mediów. – Wydawcy abonentom swoim udzielać będą wszystkich informacyj przy pomocy aparatu dalekowidzącego. Ojciec do synka zamiast powiedzieć „Pobiegnij po gazetę – powie nastaw aparat gazetowy”. Przyciska się odpowiedni guzik i matowa z mlecznego szkła szyba rozbłyska światłem. Odczytuje się najnowsze telegramy, artykuły wstępne, wiadomości kronikarskie, felietony. Wszystko to urozmaicone obrazami ruchomymi, rozsianymi w tekście – stwierdził autor tekstu w „Kuryjerze Codziennym”.
Domysły i marzenia ludzi z początku XX wieku mogą być się zabawne, ale nam również wydaje się, że jesteśmy w stanie przewidzieć jak rozwinie się technologia. Marzą nam się hologramy, teleportacja i niewidoczne ekrany. A przyszłość potrafi zaskakiwać!
Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl
