
Zemsta ośmiorniczek, zielone jabłka zamiast alkoholu czy popularne ostatnio – prezenty od żony. Polscy politycy mają na swoim koncie zarówno większe afery, jak i drobne przewinienia. Z jednej strony kilometrówki, z drugiej drogie zegarki – tu kupują, tam nie wpisują i nie dopuszczają do siebie myśli, że coś może wyjść na jaw. A kiedy wychodzi, szybko szukają sposobu, jak by się tu wytłumaczyć. Nie zawsze dobrze im to wychodzi.
Nowak, Kamiński i zegarki Najpierw Sławomir Nowak, teraz Michał Kamiński. Część polskich polityków ma wyjątkową skłonność do drogich gadżetów (zwłaszcza zegarków) i wyjątkowo słabą pamięć, która nie pozwala im na wpisywanie ich do oświadczeń majątkowych. Nowak przez swoje zapominalstwo musiał pożegnać się ze stanowiskiem ministra transportu. Kamiński może spać spokojnie, bowiem w środę prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie domniemanego niewpisania zegarka do oświadczenia.

Zegarek Kamińskiego to „sprzęt” marki Paul Picot za 37 tys. zł. Minister w Kancelarii przyznał jednak, że nie miał świadomości, że jego zegarek jest tak drogi, gdyż otrzymał go w prezencie od żony. Tłumaczenie dobrze znane, gdyż podobne słyszeliśmy już od wspomnianego Sławomira Nowaka.
Sławomir Nowak
Robert Dowhan: Zegarek "od tatusia" Hojność w dawaniu prezentów wykazują nie tylko żony polskich polityków, ale też ojcowie. Problem z zegarkiem w tym roku miał również lubuski senator PO Robert Dowhan. Podobnie jak poprzednicy nie wpisał do oświadczenia wartego 40 tys. zegarka. „Dostałem go od tatusia do ponoszenia. Tatuś nosi moje rzeczy, a ja tatusia – tłumaczył.
Nie samymi zegarkami polska polityka żyje
Eugeniusz Kłopotek: „Patrzyliśmy na Chlebowskiego”

Ludowcy za całkowitym wstrzymaniem finansowania partii politycznych z budżetu państwa? Tak. Wprawdzie nie teraz, lecz w 2009 roku, w głosowaniu w tej sprawie „ZA” opowiedziała się część posłów PSL. Dlaczego? Przez ściągawkę krążącą po poselskich ławach, która nakazywała „patrzeć na Chlebowskiego”. Ludowcy wyostrzyli więc wzrok, wyłączyli myślenie i poparli ową – jak przyznał Kłopotek – bezsensowną zmianę.
Eugeniusz Kłopotek
Marek Łatas (PiS): „Nie piłem, jadłem jabłka”

Marek Łatas, poseł PiS z Krakowa w 2009 roku wpadł kłopoty przez jazdę po alkoholu. Został zatrzymany przez świętokrzyską policję, a badanie alkomatem wykazało, że w wydychanym powietrzu ma 0,7 promila alkoholu. Poseł twierdził, że nie był pijany, a za sprawą dodatkowych procentów we krwi mogą stać... jabłka.
Marek Łatas
Elżbieta Bieńkowska: „Sorry...”
Słynne „Sorry, taki mamy klimat” to już legenda. Ówczesna wicepremier – znana z bezpośrednich wypowiedzi – tłumacząc opóźnienia na kolei postanowiła nie owijać w bawełnę i winą za 300-minutowe opóźnienia pociągów obarczyła warunki atmosferyczne. Zima, jak widać, zaskakuje nie tylko drogowców... Słowa pani minister na długo stały się hitem internetu (i nie tylko) – doczekały się setki memów i „przeróbek”.
Elżbieta Bieńkowska
Jacek Rostowski: „Zemsta ośmiorniczek”

Ostatnie tygodnie to czas, w którym politycy musieli tłumaczyć się wyjątkowo często. Nowe nagrania, kolejne dymisje, w tle ciągle powracająca afera taśmowa. Zdymisjonowani w wyniku wycieku akt śledztwa afery podsłuchowej ministrowie sięgali argumenty różne. Jedni nie próbowali nic ubarwiać i przekonywali po prostu, że „uznali taką decyzję za słuszną” (jak Bartosz Arłukowicz). Inni zaś woleli uderzyć w bardziej żartobliwy ton. Pytany o dymisję Jacek Rostowski przyznał, że dymisje to nic innego, jak „zemsta ośmiorniczek”.
Jacek Rostowski
Niewygodne dla polityków wydarzenia i wyborcza kampania często lubią zbiegać się w czasie. Tak było z m.in. z aferą w sprawie SKOK – przed wyborami prezydenckimi albo aferą madrycką – niedługo przed głosowaniem w samorządach. Zatem, możemy być pewni, że już niebawem usłyszymy niejedno pokrętne tłumaczenie.
Napisz do autora: karolina.wisniewska@natemat.pl
