Takim środkiem transportu będą jeździli Polacy
Takim środkiem transportu będą jeździli Polacy fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta

Jest 8 czerwca, polska reprezentacja zmierza na mecz otwarcia z Grekami. Autokar z piłkarzami przebija się przez centrum stolicy. W środku Smuda, Lewandowski i spółka, a na zewnątrz napis "Razem niemożliwe staje się możliwe!". Pierwsza myśl - hasło dziwne, trochę niegramatyczne. Druga - wysyłające w świat sygnał, że sukces tej reprezentacji wydaje się wielu mało realny. Trzecia - w jakiś sposób wiążące się z polską historią. Czwarta, najbardziej optymistyczna - chwila, przecież mogło być dużo, dużo gorzej.

REKLAMA
Przypomnijmy rok 2008 i mistrzostwa Europy w Austrii i Szwajcarii. Polacy po raz pierwszy w historii awansowali na taki turniej i nadzieje były ogromne. Ogromna była też konsternacja, gdy okazało się, że na ich autokarze kibice przeczytają zdanie: "Bo liczy się sport i dobra zabawa".
Zwolennikom zabawy mówimy nie
Czyli co, nie chodzi o ciężką pracę i wylewanie potu na każdym treningu? Jadą pokopać sobie piłkę w każdym z meczów grupowych, a potem skoczyć na drinka, na disco? Zupełnie jakby nasi piłkarze, zamiast na wielki turniej, wybierali się z rodzinami na wyjazd all inclusive. I mieli zamiar trochę pokopać w siatkonogę na plaży, a wieczorami zajmować swoje miejsca przy barze. To był wizerunkowy strzał w stopę, bo hasło, które miało naród jednoczyć i kazać mu wierzyć w sukces reprezentantów, kojarzyło się raczej z tym wątpliwej jakości przebojem:

Teraz ma być zgoła inaczej. Wszyscy ci, dla których liczył się sport i dobra zabawa, na Euro nie jadą. Nie ma Boruca, który pił w samolocie wino. Nie ma Żewłakowa, który na Okęciu paradował w koszulce Chicago Bulls. Nie ma też Peszki, który najpierw dobrze się bawił, a potem, po konflikcie z taksówkarzem, odwiedził tym razem już nie dyskotekę, a niemiecką izbę wytrzeźwień.
Nie mamy przyszłości? Ok!
Mam wrażenie, że teraz liczy się nie fun, nie radość, a jakaś chęć udowodnienia czegoś za wszelką cenę. Pokazania, że, jak kiedyś głosiła firma Adidas, że "impossible is nothing". Że może się pisać źle o kadrze, puszczać w telewizji wypowiedzi Jana Tomaszewskiego, ale może jednak zdarzy się tak, że to Franciszek Smuda stanie się bohaterem.
Zresztą ta kadra jest szczególnie wyczulona na swoim punkcie. Listopad ubiegłego roku, prezentacja tych niefortunnych koszulek, która zacznie całą aferę z brakiem na nich orzełka. Dziennikarze, którzy przybyli na konferencję, otrzymują pakiet prezentów, w tym pewnie utwór, który ma być czymś na kształt przesłania reprezentacji. Utwór, który zaczyna się od słów:
"Mówią, że nie mamy przyszłości.
W porządku.
Bo dla nas liczy się tu i teraz."
"W porządku"? Akceptacja faktu, że polska kadra, ba - może nawet polski futbol - nie ma przyszłości? Żadnego protestu, żadnej polemiki? Do tego pośrednie przyznanie się do tego, że chce się zrobić wszystko byle tylko odnieść sukces na tej jednej konkretnej imprezie.
Teraz jest lepiej. Punkt wyjścia podobny, raczej pesymistyczny, ale potem następuje kontratak. Naprzód, drodzy kibice! Pokażmy wszystkim wspólnie, że jednak się mylą! Że ta reprezentacja, w którą tak wielu uderza, jednak może dokonać czegoś wielkiego!
Są tu też oczywiście pewne analogie do naszej historii. Przecież my, Polacy, już wiele razy podnosiliśmy się w sytuacji wydawałoby się beznadziejnej. Podnieśliśmy się z zaborów, była Bitwa Warszawska i Cud nad Wisłą, były też zniszczenia po straszliwej II Wojnie Światowej i powolne odbudowywanie kraju. Wtedy się udawało. Twórcy hasła, które spośród trzech wskazanych przez UEFĘ wybrali kibice, chcą nam pośrednio przekazać, że także i teraz, na wielkiej piłkarskiej imprezie, podobny mechanizm może zadziałać. Tyle tylko, że cały ten przekaz jakoś tak ciężko poskładać jest w całość.
Fragment komentarza do utworu promującego kadrę:
(z serwisu Weszlo.com):

Czyż to nie urocze przyznanie się do tej całej beznadziei panującej w kadrze i wokół niej? Mówią, że nie mamy przyszłości. W porządku! Haha, boskie, po prostu boskie. Równie dobrze można było zacząć tak: "Mówią, że jesteśmy chujowi. Zgoda!"

Charakter, kultura, tradycja
A inni? Mówię to z bólem, ale hasła pozostałych ekip mogą bardziej przypaść do gustu. Są przede wszystkim bardziej wyraziste, nie tak nijakie. Wiele z nich odnosi się do kultury danego kraju, mentalności jego mieszkańców, wreszcie - niektóre chcą przede wszystkim podkreślić narodową tradycję.
Jacy są mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego? Przede wszystkim żywiołowi, z temperamentem, do tego zakochani w futbolu. Dlatego jedni z faworytów, Hiszpanie, będą przemieszczać się autokarem, na którym przeczytamy: "Powód do życia, powód do marzeń! Viva Espana". Swój związek z fanami, z ich oczekiwaniami, dopingiem, podkreślają też Portugalczycy. Cristiano Ronaldo relaksuje się w środku pojazdu, a na zewnątrz będzie widniał napis: "Tutaj bije 10 milionów serc".
Nasi grupowi rywale, Czesi, podkreślić chcą przede wszystkim fakt, że, skoro grać będą swe mecze we Wrocławiu, liczą na tłumy rodaków. Stąd hasło: "Wy kibicujecie, my wygrywamy". Greków wielu miłośników historii wciąż kojarzy z wojną trojańską czy starciami z Persami, inni - widzieli pewnie film "300". Dlatego chyba nikogo nie zdziwi, że na helleńskim autokarze będzie można przeczytać: "Urodzeni wojownicy". Tradycja dzielnych Spartan walczących do ostatniej krwi w Termopilach jest więc wiecznie żywa.
Rosjanie? Postawili na slogan "Gramy dla ciebie, walczymy do końca", tylko do końca nie wiadomo, kim jest jego adresat. Każdy pojedynczy kibic, który w zamierzeniu twórców hasła, jest tak samo ważny? Czy może jednak przywódca, któremu piłkarze, w razie ewentualnego sukcesu, natychmiast "zameldują wykonanie zadania"?
Chorwaci podkreślają bałkańską siłę ("Naszą dumą jest siła!"), Duńczycy wojownicze tradycje ("Nieustraszeni Wikingowie"), Irlandczycy - futbol wyspiarski, oparty na walce i wybieganiu ("Przemówmy nogami, zagrajmy sercem!"). Właściwie wszystkie hasła są optymistyczne, przemyślane, w pełni motywujące. Tylko to nasze jakieś takie inne, sugerujące, że sukces, z pozoru nierealny, może jednak uda się odnieść dzięki wsparciu kibiców.
Zupełnie jakby stwierdzić, że może jednak mamy tę przyszłość.