
Proceder wydaje się bardzo prosty. Ktoś podszywa się pod przedstawiciela Tesco, Lidl czy Marks&Spencer. Najczęściej pisze maila, zamawia u producenta np. kilka tirów ze słodyczami. Ma fantastyczną ofertę, dobre ceny, 30-dniowy termin płatności. W ciągu miesiąca odbiera towar i znika. O oszustwach ”metodą na Tesco” pisze portal Money.pl.
REKLAMA
Ofiarą takiego procederu mogła się stać m.in. słynna toruńska firma ”Kopernik”, która chciała umieścić swoje pierniki w brytyjskiej sieci ASDA. Uratowała ja tylko czujność pracownika.
Handlowiec wysyłał bowiem maile z propozycją współpracy, ale nie nie otrzymywał odpowiedzi. W końcu otrzymał maila, ale wysłanego z innego adresu, z domeną .com, a nie co.uk. To go zastanowiło. Zadzwonił do ASDY. I usłyszał, że była to próba oszustwa.
Money.pl pisze też, że w ubiegłym roku, osoby podszywające się pod firmę Iceland sprzedającą m.in. mrożonki, kupiły u polskiego producenta kilka kontenerów ziemniaków, marchewek i innych warzyw. Nigdy nie otrzymał za nie pieniędzy.
Eksperci cytowani przez portal, uczulają, by dokładnie sprawdzać adres emailowy. Poza tym, jak twierdzą, Brytyjczycy prawie nie używają pieczątek. A zatem, jeśli jest ich dużo na dokumentach, które mają uwiarygodnić oszusta, to czerwona lampka natychmiast powinna się w głowie zapalić.
Czujność, tego najczęściej brakuje. Tak było swego czasu z tzw. oszustwem nigeryjskim na Allegro. Wielu ludzi dało się na to nabrać na taki proceder – wystawiasz coś na sprzedaż, aukcję wygrywa klient zza granicy (np. Wielkiej Brytanii i Ukrainy), który dostarcza ci fałszywe bankowe potwierdzenie przelewu. Następnie wysyłasz paczkę i zostajesz z niczym.
Źródło:Money.pl
